Kubacki narzeka na sędziów. Traktują go niesprawiedliwie? "Powinni to bardziej doceniać"

Dawid Kubacki po trzecim podium z rzędu awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni! Tuż po skoku widać było, że jest na siebie po prostu zły. - Czułem, że nie był odpowiednio wykonany, dlatego ten rezultat mógł być lepszy - stwierdził. Przed Polakiem ostatni konkurs turnieju, ale Kubacki zdaje się nie odczuwać żadnej presji i sprawia wrażenie człowieka, który po prostu cieszy się swoimi skokami. Kwalifikacje w Bischofshofen w niedzielę o 16.30. Transmisja w Eurosporcie.
Zobacz wideo

W pierwszej serii Dawid Kubacki czy Marius Lindvik mieli więcej szczęścia do warunków atmosferycznych, bo obaj mieli odjęte kolejno 10,7 i 9,5 pkt. W drugiej serii sytuacja się jednak odwróciła, bo obaj skakali w katastrofalnych warunkach, mając dodane dokładnie po 7,5 pkt. Dzięki temu do objęcia prowadzenia wystarczyło Polakowi zaledwie 120,5 metra. 

Kubacki skoczył dokładnie tyle, ile było trzeba, ale na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. - Na spokojnie podszedłem do tego skoku, ale nie był tak jak bym chciał. Czułem, że nie był odpowiedni wykonany, dlatego ten rezultat mógł być lepszy. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego dnia, choć mam poczucie, że mogło być lepiej. 

Petarda w pierwszej serii ustawiła konkurs. Kubacki narzeka na sędziów

- Pierwszy skok był naprawdę dobry. Potwierdził to także trener. Chciałbym to wykonywać podczas każdej próby. Druga seria pokazała jednak, że trzeba jeszcze pracować. Telemark też chciałem zaakcentować, ale fajnie by było, jakby sędziowie zaczęli go bardziej doceniać - stwierdził lider TCS. 

Dawid Kubacki w sobotę zajął 2. miejsce w Innsbrucku i został liderem 68. Turnieju Czterech Skoczni. Ma przewagę 9,1 punktu nad zwycięzcą konkursu nad Bergisel - Mariusem Lindvikiem. Potężnie przetasowała się czołówka - na 3. i 4. miejsce spadli liderzy sprzed austriackiej części Geiger oraz Kobayashi. W grze pozostało właściwie już tylko czterech skoczków. - Czy będzie łatwo zachować spokój, to jeszcze nie wiem. Ale jestem pewny, że sobie poradzę. To że jestem liderem jest tylko na moją korzyść, bo mam jakieś punkty przewagi, ale to właściwie nic nie zmienia w kontekście mojego przygotowania do zawodów. Tego się trzymam od samego początku turnieju. Nic nie będę zmieniać - dodał Kubacki.

Wyluzowany lider TCS

Warto jednak zauważyć, że Dawid Kubacki nieco inaczej podchodzi do liderowania w Turnieju Czterech Skoczni niż np. Kamil Stoch, który starał się bardziej zamykać w swoim świecie. Kubacki sprawia wrażenie bardzo wyluzowanego i uśmiechniętego. Z każdym chętnym kibicem robił sobie zdjęcia, rozdawał autografy i długo odpowiadał na pytania polskich i zagranicznych mediów. Widać było więc luz, z którego często słyną zagraniczni skoczkowie. - Ale teraz zaczynam się już robić niespokojny, bo dzisiaj obiadu nie dali. Coś by człowiek zjadł, a jeszcze będą mnie ciągać po konferencjach prasowych - śmiał się Polak. I dodał: - Potrzebny jest mi spokój. Nie zamierzam przejmować się żadną presją. W Bischofshofen będą tylko kolejne zawody. O wynikach porozmawiamy po ostatnim skoku. 

W niedzielę skoczków czekają treningi i kwalifikacje w Bischofshofen, gdzie od zeszłego roku Dawid Kubacki jest oficjalnym rekordzistą obiektu Paula Ausserlaitnera. W kwalifikacjach przed zawodami pofrunął 145 metrów. - Wspomnienia mam pozytywne, dlatego pojadę tam z uśmiechem na ustach, ale też świadomością ile pracy mnie tam czeka - zakończył.