Upadków, takich jak Stocha, ma już nie być. W końcu wyciągnięto wnioski

Na skoczni Bergisel w Innsbrucku wreszcie wyciągnięto wnioski po upadkach czołowych zawodników, w tym Kamila Stocha, w ubieglych latach. Tym razem stan zeskoku powinien być o wiele lepszy.

Na skoczni Bergisel od kilku lat panują bardzo duże problemy. Z powodu wysokich temperatur organizatorzy mieli problemy z odpowiednim przygotowaniem zeskoku, na którym bardzo szybko pojawiały się dziury. Z powodu bardzo napiętego harmonogramu skoków, nie było czasu na przeprowadzanie prac mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa skoczkom.

Zobacz wideo

Z tego powodu dochodziło w ostatnich latach do spektakularnych upadków. Ofiarami zeskoku Bergisel został m.in. Kamil Stoch, który w serii próbnej przed zawodami niemal stracił szansę na wygraną w całym Turnieju Czterech Skoczni. Pomimo ogromnego bólu udało mu się jednak zająć w Innsbrucku 4. miejsce, a zwycięstwem w Bischofshofen przypieczętować pierwszą wygraną w imprezie.

Rok później skocznia w Innsbrucku z kolei pomogła Polakowi w walce z jego najgroźniejszym rywalem. Richard Freitag upadł w pierwszej serii trzeciego konkursu turnieju, tracąc blisko 25 punktów do Stocha. Nie wystartował jednak ani w drugiej serii, ani podczas kończących rywalizację zawodach w Bischofshofen. Lider polskiej kadry wygrał wówczas wszystkie cztery konkursy, będąc pierwszym skoczkiem po Hannawaldzie, któremu się ta sztuka udała.

W tym roku postanowiono jednak wyciągnąć wnioski z fatalnego przygotowania zeskoku z poprzednich lat, także podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata. Treningi, zaplanowane pierwotnie na 11:45, rozpoczęto pół godziny wcześniej, aby przed rozpoczęciem kwalifikacji można było jeszcze poprawić stan skoczni.