Niespodziewany problem Kamila Stocha. "Zderzyłem się z inną rzeczywistością"

Kamil Stoch zawiódł przede wszystkim swoje oczekiwania na Turnieju Czterech Skoczni i jak stwierdził, źle podszedł do całej imprezy. Największym zmartwieniem ostatnich dni może być jednak problem, który pojawił się jeszcze za czasów Łukasza Kruczka i niespodziewanie wrócił do Stocha w Oberstdorfie, a powtórzył się w Ga-Pa. - Czuję, że dobra forma jest blisko, ale cały poprzedni sezon też to czułem, a nie potrafiłem odnaleźć super dyspozycji - stwierdził Polak. Kwalifikacje do konkursu w Innsbrucku w piątek o godzinie 14. Transmisja w Eurosporcie.
Zobacz wideo

Kamil Stoch przed Turniejem Czterech Skoczni wygrał zawody w szwajcarskim Engelbergu i wydawało się, że jego forma idzie do góry. Okazało się jednak, że zawody w Oberstdorfie i Ga-Pa sprawiły, że najbardziej utytułowany polski skoczek musiał przełknąć sporą dawkę goryczy po dwóch 19. miejscach. - Wydaje mi się, że trochę inaczej nastawiłem się do Turnieju Czterech Skoczni. Przez to zderzyłem się z inną rzeczywistością. Nie tego się spodziewałem. Nie czuje się jednak zły czy sfrustrowany. Teraz wiem, że muszę odłożyć ambicję na bok i skoncentrować się na tym co trzeba poprawić - powiedział Stoch dnia medialnego na TCS.

Wrócił błąd z czasów Łukasza Kruczka

Niestety, złą informacją dla Kamila Stocha jest to, że zarówno w Oberstdorfie, jak i Ga-Pa Polakowi przytrafił się dosyć charakterystyczny błąd polegający na tym, że zawodnik zaraz po wyjściu z progu krzyżuje narty i uderza nimi o siebie. To rozchwiało jego sylwetkę i wytrąciło skoczka z równowagi, przez co znacznie skrócił skok. Dlaczego jest to zła informacja?

Za kadencji Łukasza Kruczka ten błąd Stocha pojawiał się na początku bardzo rzadko. Pierwszy raz dobrze można było go dostrzec na dużej skoczni na igrzyskach olimpijskich w Soczi (Stoch o włos pokonał wówczas Kasaiego). Potem zderzenie nart przytrafiało się co kilkadziesiąt skoków, ale już np. w sezonie 2015/2016 większość skoków Stocha była niestabilna w powietrzu i Polak zaliczył bardzo słabą zimę. 

 - Tak to jest ten sam problem.To jest zresztą błąd, który może się zdarzyć zarówno juniorom, jak i doświadczonym skoczkom. Wynika z tego, że chce się zrobić coś, czego w danym momencie się nie potrafi - zdradził skoczek.

Po czym dodał: Nie wydaje mi się, żeby teraz był to bardzo głęboki problem. Myślę, że to można poprawić ze skoku na skok. Wymaga to jednak dużej koncentracji z mojej strony, ale także spokoju. Trzeba podejść do konkursu bez stawiania celów, których nie da się zrealizować. Muszę zejść trochę ze swoim przerostem motywacji, a do skoków podejść zadaniowo. Teraz powinno być łatwiej, bo nie mam szans walczyć o dobrą pozycję w Turnieju. Mogę bardziej skupić się na skokach i pojedynczych konkursach.

Forma jest blisko, ale rok temu było podobnie

Kamil Stoch, mimo popełnianych błędów i braku szczęścia do warunków, cały czas jest blisko dobrej dyspozycji, co pokazuje w niektórych skokach. - Mimo wszystko wydaje mi się, że mogę być zadowolony z postępu mojej dyspozycji. Wydaje mi się, że ona cały czas rośnie, choć pojedyncze skoki nie są dobre. Nie daje rady skoczyć dwóch świetnych skoków w konkursie, ale myślę, że jeden to jest taka dobra baza do tego, by w przyszłości było lepiej - twierdzi. 

Stoch zauważył również pewną analogię do poprzedniego sezonu. - Czuję, że dobra forma jest blisko, ale nie chce nić zapowiadać, bo nie wiem jak będzie. W poprzednim sezonie miałem podobne odczucia. Cały sezon miałem wrażenie, że jestem blisko, ale nie potrafiłem odnaleźć tej super dyspozycji. Jako sportowiec mogę jedynie walczyć i wkładać całe serce, i czekać na świetne skoki.