Dawid Kubacki walczy o wygranie TCS, ale inny Polak skacze lepiej!

Dawid Kubacki niespodziewanie stał się liderem polskiej kadry na Turnieju Czterech Skoczni, choć to nie on, a Piotr Żyła skacze obecnie najrówniej. Mistrz świata z Seefeld w Oberstdorfie popisywał się kapitalnymi skokami w bardzo trudnych warunkach. Do świetnego wyniku w Turnieju potrzebne jest jednak osiem dalekich skoków, a historia i statystyka jest przeciwko Polakowi, bo ten w swojej karierze tylko raz zaliczył serię czterech konkursów z rzędu w pierwszej dziesiątce PŚ.
Zobacz wideo

W Oberstdorfie niespodziewanie liderem polskiej kadry skoczków narciarskich został Dawid Kubacki, który pierwszy raz w sezonie wskoczył na podium. Mistrz świata z Seefeld mógł zaskoczyć wszystkich kibiców, bo jego początek sezonu nie był do końca udany, a 29-latek tylko dwa konkursy kończył w pierwszej dziesiątce. Podobnie było w kwalifikacjach do noworocznego konkursu w Ga-Pa, bo Kubacki zajął 10. miejsce i był najlepszym z Polaków. 

Po pierwszym konkursie w Oberstdorfie Kubacki ma zdecydowanie największe szansę z polskiej drużyny na zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni, bo w klasyfikacji jest trzeci, a do prowadzącego Kobayashiego traci 10,4 pkt. Jego przewaga nad czwartym Kraftem to tylko 3,5 pkt.

Wybuch formy Kubackiego w czasie Turnieju Czterech Skoczni nie jest jednak przypadkiem. Choć sam skoczek zauważa też, że nie jest to żaden wybuch, a po prostu "efekt zmian kilku detali". Trzeba jednak odnotować, że w ostatnich dwóch sezonach Kubacki budził się właśnie na świąteczno-noworoczny cykl, mimo że początki sezonu nie były dla niego udane. W sezonie 2017/2018, 2018/2019 i 2019/2020 przed TCS tylko 7 razy wchodził do czołowej dziesiątki, a rozegranych było aż 20 konkursów indywidualnych. Zaś jego najlepszymi miejscami były piąte. Dla porównania niżej niż w drugiej dziesiątce Kubacki też był siedem razy.

Kubacki z szansami w TCS? Statystyki mówią, że będzie trudno

Martin Schmitt w rozmowie ze Sport.pl przyznał, że jego zdaniem Kubacki jest jednym z faworytów do wygrania całej imprezy. - Kubacki ma wszystko, czego trzeba, by wygrać Turniej Czterech Skoczni: potężne odbicie, dobrze przejście do fazy lotu i odpowiednią technikę.

Wydaje się jednak, że nawet o podium może być bardzo trudno. I pokazują to liczby. W poprzednim sezonie Kubackiemu ani razu nie udało się zaliczyć czterech konkursów z rzędu, w których wskakiwałby do czołowej dziesiątki zawodów PŚ. Choć gdyby nie pechowy Innsbruck, to zaliczyłby znakomitą serię:

  • Oberstdorf: 5
  • Ga-Pa: 3
  • Innsbruck: 18
  • Bischofshofen: 2
  • Val di Fiemme: 2
  • Val di Fiemme: 1

Do tej pory w Pucharze Świata Kubacki tylko raz zaliczył serię czterech konkursów z miejscami w pierwszej dziesiątce. I było to w sezonie 2017/2018.

  • Zakopane: 7
  • Willingen: 3
  • Willingen: 3
  • Lahti: 4

Kubacki spektakularnie, ale Żyła zadomawia się w czołówce

Przed Kubackim więc bardzo trudne zadanie. Tym bardziej, że jego skoki nie są jeszcze ustabilizowane tak bardzo, jak w przypadku choćby Piotra Żyły, który w czasie Turnieju Czterech Skoczni zadomowił się w czołowej dziesiątce, a na dziewięć skoków aż siedem razy wskakiwał do najlepszej dziesiątki i częściej zajmował lepsze miejsca od Kubackiego.

Wszystkie lokaty trójki najlepszych Polaków w 9 dotychczasowych skokach w TCS (treningi, kwalifikacje, serie konkursowe) wyglądają następująco:

  •  P. Żyła: 9., 5., 9., 17., 8., 9., 7., 2., 16.
  •  D. Kubacki: 31., 2., 13., 6., 4., 1., 10., 22., 10.
  •  K. Stoch: 2., 11., 22., 8., 20., 16., 28., 7., 11.

Turniej Czterech Skoczni budzi Kubackiego

Warto jednak zauważyć, że to właśnie TCS działa mobilizująco na Polaka. W 2017 roku w Oberstdorfie Kubacki zaliczył swoje pierwsze podium Pucharu Świata. Rok później na otwarcie turnieju był 5., a w Ga-Pa zajął już trzecie miejsce. Turniej zakończył także na drugim miejscu w Bischofshofen. I tylko nieudane zawody Innsbrucku (18. miejsce), w których Polak przegrał nie tyle ze sobą, co przede wszystkim z kontrowersyjnymi obliczeniami systemu rekompensat za wiatr, sprawiły, że nie zakończył całego cyklu na podium. Skoczkowi odjęto wówczas wiele punktów, a on sam stwierdził, że nie czuł sprzyjającego wiatru.

- Pamiętam najlepsze skoki Dawida z lata, był w takim gazie, że nie dawał rywalom szans. Mam wrażenie, że podobnie skacze już teraz. W konkursie w Oberstdorfie oba skoki były na naprawdę świetnym poziomie. Jeżeli złapie regularność, to możemy się spodziewać, że będzie bardzo dobrze. I to nawet nie tylko w Turnieju, ale nawet w całym Pucharze Świata - mówi Sport.pl Ryszard Guńka, sędzia międzynarodowy FIS.

Słowo klucz - praca

Po raz kolejny okazało się, że Kubacki to skoczek, który swoją świetną formę zawdzięcza niezwykłemu uporowi i naprawdę solidnej pracy. Pracy, o której mówi w praktycznie każdej rozmowie z dziennikarzami. I w jego przypadku trudno wątpić, że jest to jakaś zasłona dymna. To przecież Kubacki w wieku juniorskim często przegrywał rywalizację z tymi, którzy dzisiaj już nie skaczą, bo dawno zakończyli karierę. To o Kubackim mówiło się, że w kadrze Łukasza Kruczka ma najmniejszy talent. Okazało się jednak, że sam zapracował sobie na sukces. - Praca? Tak, bo bez niej na sukces można czekać do... Nie muszę kończyć? - mówił w listopadzie dla Sport.pl. Być może dlatego nie poszło mu w Engelbergu, w którym zajął najgorsze od grudnia 2015 roku - 47. miejsce. To właśnie tam piątkowe serie treningowe zostały odwołane, w sobotę okrojone, a w niedzielę skakano tylko w konkursie. Kubacki wielokrotnie pokazywał jednak, że potrzebuje czasu i sposobu, by okiełznać każdą skocznię. 

Więcej o: