Sport.pl

Niespotykany pech Kamila Stocha w tym sezonie. To się aż nie mieści w głowie

Kamil Stoch przed Turniejem Czterech Skoczni był zdecydowanie najlepszym i najrówniej skaczącym z Polaków. W znakomitym stylu wygrał ostatnio w Engelbergu, ale w Oberstdorfie wróciły najgorsze demony z tego sezonu. Polak kolejny raz trafił na fatalne warunki w pierwszej serii, które po prostu uniemożliwiły mu daleki skok. Podsumowanie "szczęścia do wiatru" w tym sezonie jest dla Stocha wręcz przygniatające. W tym wszystkim najbardziej wymowny jest komentarz samego zawodnika. - Skoki były dobre jakościowo, zwłaszcza pierwszy.
Zobacz wideo

Kamil Stoch siada na belce startowej, a wskaźniki wiatru zaczynają szaleć. Animowane podmuchy na grafice telewizyjnej przyśpieszają, a czasem nawet zmieniają kolor na czerwony. Tak na ogół wyglądał początek sezonu dla najlepszego polskiego skoczka. 

Niestety, 68. Turniej Czterech Skoczni rozpoczął się dla Polaka najgorzej jak mógł, bo Stoch zajął 19. miejsce i praktycznie przekreślił swoje szanse na wygranie trzeciego w karierze Turnieju. W tym momencie Stoch traci aż 38,1 pkt do prowadzącego Ryoyu Kobayashiego, a 27,1 pkt do znajdującego się na trzecim miejscu Dawida Kubackiego. 

Stoch - największy pechowiec sezonu 2019/2020

Stoch nie ułatwił sobie zadania w Oberstdorfie, bo w kwalifikacjach zajął dopiero 22. miejsce i skakał już w czwartej parze, czyli na początku zawodów. Warto jednak pamiętać, że dwa lata temu Stoch skakał z numerem 28., czyli w trzeciej parze, a i tak udało mu się wygrać konkurs. Wtedy jednak walczył tylko z rywalami, a teraz doszły do tego także warunki. 

Stoch ma kolosalnego pecha do warunków atmosferycznych, jeśli popatrzymy na dotychczasowe konkursy. Już w zawodach indywidualnych w Wiśle, w pierwszej serii tylko dwóch skoczków z najlepszej trzydziestki miało gorsze warunki od Polaka. Tak samo było w konkursie indywidualnym w Kuusamo oraz w Klingenthal. A w pierwszych zawodach w Niżnym Tagile gorsze warunki w pierwszej serii miał tylko Yukija Sato! Co interesujące, najwięcej szczęścia Stoch miał w pierwszym konkursie w Engelbergu i od razu wygrał zawody. Zaś w drugim konkursie w Engelbergu Stoch zajmował piąte miejsce po pierwszej serii, ale w drugiej trafił na trzeci najgorszy wiatr w rundzie i spadł na 9. miejsce. 

W Oberstdorfie nie było wcale lepiej. Ba, było jeszcze gorzej. 9,9 - tyle punktów komputer dodał Polakowi w pierwszej serii. Były to najgorsze warunki dla wszystkich zawodników startujących w pierwszej rundzie. Niestety, ten skok ustawił cały konkurs i nie pomógł nawet fakt, że w drugiej serii Stoch miał już tylko 1,3 pkt dodanych (warto pamiętać, że przed Stochem obniżono także belkę). W samym Oberstdorfie aż 41 skoczków miało lepszy wiatr od Stocha choć tak naprawdę, żadne uśrednienie nie pokaże ile de facto zabrał mu fatalny wiatr w pierwszej serii. 

Stoch nie jest w idealnej formie, ale ze szczęściem też jest na bakier. Do takiego wniosku można dojść po pierwszych 10 konkursach w sezonie. Jeśli porównamy Polaka ze Stefanem Kraftem i Ryoyu Kobayashim, czyli dwoma najlepszymi obecnie skoczkami, to Polak aż 5 razy trafiał na najgorszy wiatr. 

Paradoks odczuć Stocha 

Sam Stoch o swoim pierwszym skoku na zaledwie 124,5 metra powiedział Kacprowi Merkowi z Eurosportu: - Czasem tak bywa, że nie zawsze dostaje się to, co się chce. Uważam, że zrobiłem dzisiaj wszystko, co mogłem. Skoki były dobre jakościowo, zwłaszcza pierwszy. Robię tyle, ile mogę. Na resztę rzeczy nie mam wpływu - wymownie komentując warunki, choć de facto się do nich nie odniósł. 

Takiego samego zdania był trener Jan Szturc, który w rozmowie ze Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl stwierdził: - Rzeczywiście pierwszy skok Kamila był bardzo dobry. Technicznie wszystko mi się podobało. Natomiast w drugim skoku już tak nie było.

Stoch po pierwszym skoku zajmował dopiero 20. miejsce i w finale postawił wszystko na jedną kartę licząc, że albo odda skok, który pozwoli mu wrócić do walki o najwyższe cele, albo się po prostu nie uda. Okazało się, jednak, że tuż przed Polakiem sędziowie jeszcze obniżyli belkę, a Stochowi nie udała się tzw. "petarda". Tuż po wylądowaniu na 130,5 m było 32-latka widać wielkie zrezygnowanie. A Szturc dodał: - Pozycja dojazdu nie była już swobodna, ale nie dlatego, że Kamil był zrezygnowany, tylko dlatego, że był spięty. On za wszelką cenę chciał polecieć jak najdalej. Tak to wyglądało. A jak się chce zrobić jak najwięcej, to zazwyczaj źle wychodzi.

"Małysz przeskakiwał rywali niezależnie od wiatru" - tym można się tylko ośmieszyć

Kamil Stoch nie jest w formie, która pozwala myśleć o regularnym stawaniu na podium, ale wszyscy chyba zdają sobie sprawę, że do tej pory skakał lepiej zarówno od Dawida Kubackiego, jak i Piotra Żyły, a konkurs w Oberstdorfie powinno się traktować jako wypadek przy pracy. Bardzo drogi, ale jednak wypadek. 

Niestety, skoki narciarskie poszły w taką stronę, że dzisiaj nie ma sensu mówić, że np. "Małysz w formie, to przeskakiwał rywali niezależnie od warunków", bo te czasy ze względu na przepisy dotyczące kombinezonów bezpowrotnie minęły. Opływowe i dopasowanie do ciała stroje (tylko maksymalnie 2 cm luzu) są dużo bardziej wrażliwe na zmiany wiatru i zawodnik nie ma dzisiaj tak dużego noszenia jak za czasów Adama Małysza, gdy bardziej liczyły się umiejętności wykorzystania powietrza, bo fałdy kombinezonów aż zwijały się na ciele skoczka. W obecnych skokach warunki odgrywają zdecydowanie większą rolę. Szczególnie, gdy dodamy do tego niskie prędkości najazdowe, które przy osłabnięciu wiatru po prostu uniemożliwiają dalekie loty.  

Mimo niezwykle pechowego początku dla Stocha można liczyć na to, że w sporcie zwykle suma szczęścia wychodzi na zero. W sezonie 2006/2007 pecha do warunków na początku miał Adam Małysz, który zaliczył nawet upadek w Lillehammer, ale sezon skończył z mistrzostwem świata i czwartym Pucharem Świata. Wielki pech Kubackiego w Pjongczangu zwrócił się w Seefeld, gdy nasz skoczek wygrał mistrzostwo świata z 27. miejsca po pierwszej serii. Miejmy nadzieję, że i w przypadku Stocha są to tylko złe początki czegoś miłego. A najważniejsza impreza sezonu to - mistrzostwa świata w lotach, czyli ostatnie złoto, jakiego Stochowi brakuje w kolekcji najważniejszych osiągnięć w skokach. 

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Karl Geiger 886
    2 Stefan Kraft 803
    3 Ryoyu Kobayashi 795
    4 Dawid Kubacki 764
    5 Marius Lindvik 545
    6 Kamil Stoch 474
    7 Daniel Andre Tande 447
    8 Philipp Aschenwald 414
    9 Peter Prevc 395
    9 Johann Andre Forfang 395
    14 Piotr Żyła 322
    36 Maciej Kot 37
    39 Stefan Hula 31
    42 Jakub Wolny 22
    61 Klemens Murańka 4

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 2796
    2 Norwegia 2407
    3 Polska 2354
    4 Niemcy 2192
    5 Japonia 2008
    6 Słowenia 1740
    7 Szwajcaria 507
    8 Czechy 130
    9 Rosja 124
    10 Finlandia 85
    11 Kanada 15
    12 Bułgaria 14
    12 USA 14
    14 Kazachstan 9
    15 Korea 0
    15 Włochy 0
    15 Estonia 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju
Komentarze (61)
Niespotykany pech Kamila Stocha w tym sezonie. To się aż nie mieści w głowie
Zaloguj się
  • sander7777

    Oceniono 1 raz -1

    Redaktorze jak nie masz o czym pisać to podrap się po d...... .

  • 141288bs

    Oceniono 1 raz -1

    Po prostu fatalista , powinien dac juz sobie spokoj z dalszym skakaniem.

  • niktalboktos

    Oceniono 1 raz -1

    Oj panie redaktorze, jeśliby suma szczęścia i pecha u Stocha miała w karierze wynosic zero, to mialbym obawy co do dalszego przebiegu jego kariery.... Ten facet miał juz tyle przysłowiowego szczęscia ze powinien zakonczyc karierę zeby uniknąć zbyt częstego "pecha". Zebyscie redaktory tak dobrze tlumaczyli pecha innych zawdoników, tak dla zachowania zwyklego obiektyeizmu. Co ma powiedziec taki Kobayashi ktory rok temu byl najlepszy a w czasie mistrzostw swiata warunki uniemozliwily mu wygranie czegokolwiek. Wygraną Kubackiego i srebro Stocha na duzej skoczni w Seefeld nazwaliscie w mediach "cudem", to jest zwyklym eufemizmem bo powinno nazwac sie to kosmiczbym przypadkiem kosztem innych zawodników. W kazdych zawodach i w kazdym sezonie w skokach jest wielu poszkodowanych zawodników, to specyfika tej dyscypliny. Stoch powinien po kazdym skoku w zlych warunkach przypominac sobie ze w Soczi na Olimpiadzie w 2014 wygrał z emerytem Kasai tylko dzieki notom za styl. Do dzisiaj troche szkoda ze wtedy 42-letni Kasai nie wygrał, bo to znaczyloby ze w skokach mozna wygrywac niemal do 50tki...

  • fitt

    Oceniono 1 raz -1

    Nie pech tylko przyszedł czas na wycofke.
    Co chcielibyście coby skakał do emerytki.

  • ukos

    Oceniono 5 razy -1

    Gorsza forma to pech? A fuj, dawno nie spotkałem tak doodbytniczej "opinii".

  • andrzej.duxa

    Oceniono 3 razy -1

    fajny bol doopy, mozna sie posmiac

  • olena55

    0

    no to rzeczywiscie jakies fatum Jak tylko Stoch wlazil na skocznie to zaraz wiatr mu w oczy wial , a jak inni wlazili to wiatr nie wial wcale

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX