Stoch najlepszy w Engelbergu! "Trzeba się przyczepić do skoku Kamila"

- Trzeba się przyczepić do skoku Kamila z drugiej serii. Ale skoro on mimo błędów wygrywa, to czekajmy z optymizmem, co się wydarzy za chwilę, w Turnieju Czterech Skoczni - mówi Jan Szturc. Doświadczonego trenera, wychowacę m.in. Adama Małysza i Piotra Żyły, prosimy, by wyjaśnił, co i jak Stoch poprawił w swoich skokach, że w niecały tydzień z miejsc na granicy pierwszej i drugiej dziesiątki przeskoczył na miejsce pierwsze. Nasz trzykrotny mistrz olimpijski wygrał sobotni konkurs w Engelbergu.

Wygrał trening, był drugi w kwalifikacjach, prowadził po pierwszej serii i obronił się, wygrywając swój pierwszy konkurs w tym sezonie - sobota należała do Stocha. Poza nim punkty dla Polski zdobyli jeszcze ósmy Piotr Żyła, 22. Dawid Kubacki i 25. Stefan Hula. W niedzielę o godz. 15 drugie zawody, o 13.30 kwalifikacje do nich. Relacje na żywo na Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Tydzień temu Polska wygrała konkurs drużynowy w Klingenthal, a Stoch był najsłabszym ogniwem, miał indywidualnie 13. notę. Następniego dnia zajął "tylko" 10. miejsce, a teraz - zaledwie sześć dni później - wygrywa w Engelbergu. Jak on to robi?

Jan Szturc: To jest klasa i to jest ogromne doświadczenie. To najprostsze i najprawdziwsze wytłumaczenie.

Proszę o fachową analizę. Ja mogę napisać, że Kamil znów - jak w swoich najlepszych chwilach - zastyga w powietrzu zaraz po wyjściu z progu i tak leci do końca. Ale Pan lepiej przeanalizuje zmiany w jego skokach.

- Najpierw muszę powiedzieć, że można i nawet trzeba się trochę przyczepić do skoku Kamila z drugiej serii. Za słaba była rotacja, nie nakręcił tego skoku biodrami, po wyjściu z progu po prostu zrobił błędy. Na to sztab trenerski zwróci uwagę. Chociaż oczywiście nic strasznego się nie stało, skoro Kamil i tak obronił się przed atakiem Stefana Krafta i wygrał konkurs.

"Polscy skoczkowie mają przygotowane coś niezwykłego" [WIDEO]

Zobacz wideo

Skoro Stoch popełnia błędy, a i tak wygrywa, to chyba trudno o lepszą wiadomość?

- To prawda. Kamil skoczył świetnie w treningu, w kwalifikacjach i w pierwszej serii. Nie mówię, że idealnie, bo takich skoków nie ma, zawsze chociaż troszeczkę coś można poprawić. Ale te trzy skoki były bardzo blisko ideału, a na pewno dwa, które widzieliśmy - z kwalifikacji i pierwszy konkursowy. Natomiast jeśli mimo trochę gorszego skoku w drugiej serii Kamil wygrywa, to czekajmy z optymizmem na to, co się wydarzy za chwilę, w Turnieju Czterech Skoczni.

Nie uciekniemy od skojarzenia z Turniejem Czterech Skoczni sprzed dwóch lat. Stoch go wygrał odnosząc zwycięstwa we wszystkich czterech konkursach, mimo że spóźniał odbicie. W Engelbergu chyba tak nie spóźniał?

- Nie, nie wyglądało na to, żeby przejeżdżał przez próg. Na minus widzę tylko jego zachowanie zaraz po wyjściu z progu w drugiej serii. Za to plusów jest mnóstwo.

Stoch jak mało kto potrafi błyskawicznie przyswajać wskazówki od trenerów. Co wprowadził do swoich skoków po ostatnich zawodach w Klingenthal?

- Ustabilizował sylwetkę w locie, co pan wychwycił. A zrobił to, bo poukładał się na dojeździe do progu. Przyjemnie się patrzyło, jak aktywnie, jak luźno, jak swobodnie Kamil jeździł. Naprawdę trudno nie być teraz dobrej myśli i nie liczyć na więcej.

Na więcej musimy liczyć od kolegów Stocha. Poza Piotrem Żyłą i Stefanem Hulą w sobotę rozczarowali.

- Tak bywa. Kuba Wolny nie wszedł do konkursu i to na pewno jest przykra niespodzianka. Ale spokojnie, on zaraz pokaże, że to tylko wypadek przy pracy. Dawid Kubacki w niedzielę najpewniej też wyraźnie się poprawi po tylko 22. miejscu. Piotrek Żyła rzeczywiście jest stabilny, ósme miejsce jest dobre, Piotrka trzeba pochwalić. Stefana też, bo zapunktował. Wejść do drugiej serii pomogła mu wpadka, jaką miał Daniel Andre Tande, ale w drugiej rundzie Hula ładnie się poprawił, wskoczył na 25 miejsce. I za to brawa.