Pierwsze punkty polskiego skoczka po 1100 dniach. "Cieszę się bardziej niż z medalu MŚ"

Klemens Murańka po dokładnie 1100 dniach ponownie zdobył punkty Pucharu Świata. Zakopiańczyk nie krył po konkursie w Klingenthal swojej radości. - Warto było czekać - mówił dziennikarzom. Murańka w Klingenthal zajął 27. miejsce.

Klemens Murańka latem pokazywał się z dobrej strony. Wygrał cykl Letniego Pucharu Kontynentalnego i wywalczył dla polski limit siedmiu zawodników na pierwszy period Pucharu Świata. W nagrodę od początku sezonu Pucharu Świata otrzymywał szansę od Michała Doleżala. W niedzielę w Klingenthal w końcu się przełamał i zdobył punkty. - Jest to dla mnie naprawdę taki dzień szczególny. Nawet bardziej się cieszę jak z medalu mistrzostw świata. Dawno nie czułem takiej euforii i dodało mi to takiej pewności siebie. Wykonałem dziś robotę, o której mówił trener, w stu procentach. W serii próbnej jeszcze popełniłem błąd ale w skokach konkursowych już było super - mówił z uśmiechem.

Po raz ostatni pucharowe punkty Murańka zdobył w Lillehammer, w 2016 roku i od tamtej pory minęło dokładnie 1100 dni. To była pierwsza zima pod wodzą Stefana Horngachera. - Ponad 1000 dni ale warto było czekać. Cieszę się bardziej z punktów Pucharu Świata niż z wygranej w Pucharze Kontynentalnym. To jest dla mnie bardzo ważny dzień. Nie chciałbym zapeszać ale na pewno doda mi to takiej wiary, że się jednak da i można iść dalej do przodu - nie krył Murańka. Dziennikarze zapytali o to, czy prawdą jest, że testy fizyczne na platformie mówią, że Klemens ma dużą moc w nogach. - Bomba jest ale trzeba umieć ją wykorzystać - żartował. - Przede wszystkim problem tkwi w głowie - dodał.

"Nie musimy się niepokoić formą polskich skoczków":

Zobacz wideo

Czy niedzielny konkurs można nazwać przełomem? - Zobaczymy. Na razie chcę powtarzać te skoki, które wykonałem. Myślę, że się uda i wiem nad czym mam pracować - odpowiedział. Murańka zdradził również, że z trenerem Doleżalem lepiej się dogaduje niż z Horngacherem. - Czuję się częścią tego zespołu bo jeżdżę w tym sezonie z nimi cały czas. Z trenerem bardzo dobrze się dogadujemy. Lepiej jest mi dogadać się z Czechem, jak z Austriakiem. Jest lepsza komunikacja, trener więcej rzeczy rozumie. System jest ten sam ale do pewnych rzeczy musiałem dorosnąć, zrozumieć po prostu jak to ma na skoczni wyglądać - zakończył. Więcej o sportach zimowych przeczytasz na sportsinwinter.pl.

Więcej o: