Dawid Kubacki chce zmian w skokach narciarskich. Ma pomysł wzięty z lotnictwa

Skoczkowie narciarscy przegrywają w tym sezonie z warunkami pogodowymi. Dawid Kubacki ma pomysł, jak usprawnić systemy pomiaru wiatru. To propozycja zaczerpnięta z lotnictwa, którym interesuje się Kubacki.

Skoki narciarskie nie mają ostatnio szczęścia do pogody. W tym sezonie jeszcze żaden konkurs nie odbył się w bezwietrznych warunkach. Wiatr wypacza rywalizację, a pomagać mają tzw. przeliczniki. Problem w tym, że i one czasem zawodzą, czego byliśmy świadkami w niedzielę w Niżnym Tagile.

Piotr Żyła tłumaczy swoją metamorfozę

Zobacz wideo

Kontrowersje wokół skoku Kobayashiego

W pierwszej serii skoczkowie skakali głównie z wiatrem pod narty. Zdawało się, że takie warunki miał także podczas swojego skoku Ryoyu Kobayashi. Niespodziewanie system pomiaru wiatru pokazał jednak, że Japończyk miał niekorzystne warunki i przyznano mu bonifikatę w wysokości 7,7 punktu. Wywołało to wielkie kontrowersje w środowisku skoków narciarskich. Przeliczniki nie zawsze też oddają rzeczywistość, na co zwrócił uwagę Dawid Kubacki.

- Na przeliczniki i warunki złościmy się nie raz. Wydaje mi się, że gdyby ich nie było to byśmy pewnie dziś skakali i... też się złościli. Dzięki przelicznikom można to jakoś w miarę sprawnie przeprowadzić – uważa Kubacki, który udzielił wywiadu TVP Sport.

Kubacki ma pomysł, jak poprawić skoki narciarskie

Mistrz świata z Seefeld ma propozycję, jak usprawnić aktualnie działający system. To pomysł wzięty z lotnictwa, którego Kubacki jest fanem. - Można by wymierzyć prędkość skoczka względem wiatru. A z ziemi mierzyć jego prędkość względem ziemi. Wtedy mamy różnicę prędkości i wiemy, jaki jest wiatr. W lotnictwie mówi się na to "true airspeed". Montujmy w nartach rurki pitota - wyjaśnił. 

Rurki pitota to przyrząd do pomiaru ciśnienia całkowitego przy przepływie płynów stosowany również do wyznaczania prędkości przepływu.

Więcej o: