Michał Doleżal ostrzegł polskich skoczków przed kwalifikacjami. "Kazałem im uważać"

- Uznałem, że nie możemy ryzykować. Skocznia jak na taką pogodę jest bardzo dobrze przygotowana, ale nie jest, bo nie może być na sto procent równa i bezpieczna - mówi Michał Doleżal. Trener polskich skoczków przed treningami i kwalifikacjami w Wiśle zalecił zawodnikom, by przede wszystkim ograniczyli ryzyko. - Ale skoki na pewno mogły być lepsze - przyznaje Czech. Do składu "drużynówkę" Doleżal wybrał Piotra Żyłę, Jakuba Wolnego, Kamila Stocha i Dawida Kubackiego. Konkurs w sobotę o godz. 16, relacja na Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.

Szału nie zrobili, ale swoje już tak. Polscy skoczkowie spokojnie weszli w sezon 2019/2020 Pucharu Świata w skokach.

Ważne, byśmy i my zachowali spokój. Choć Doleżal przyznaje, że już w sobotę potrzebne będą lepsze skoki.

Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Spokój czy jednak trochę niepewności - co czujesz po pierwszych skokach kadry?

Michał Doleżal: Spokój, bo wiem, jak skakaliśmy w treningach, a nie tylko w piątek w Wiśle. Wszystko dobrze przepracowaliśmy, jesteśmy przygotowani. A skoki z piątku dokładnie przeanalizujemy, bo na pewno mogły być lepsze.

Dlaczego nie były? Dawid Kubacki powiedział nam, że wydałeś wszystkim dyspozycję, by przede wszystkim uważali i na sztucznym, trochę nierównym śniegu nie zrobili sobie krzywdy. Zawodnicy za bardzo się Twoim poleceniem przejęli?

- Tak, uznałem, że nie możemy ryzykować. Warunki są trudne. Skocznia jak na taką pogodę jest bardzo dobrze przygotowana, ale wiemy, że to nie jest, bo nie może być na sto procent równa i bezpieczna. Upadki były, dla mnie najważniejsze było, żeby nie przytrafiły się nikomu z naszej drużyny. Kontuzja na start sezonu to by była najgorsza rzecz.

Piotr Żyła, Jakub Wolny, Kamil Stoch i Dawid Kubacki - tak skład i w takim ustawieniu wybraleś na sobotnią "drużynówkę". Dlaczego będzie kończył Dawid? Jest teraz najmocniejszy?

- Tak. Brałem pod uwagę ostatnie treningi przed sezonem, ale też mentalnie Dawid wygląda najlepiej.

Wahałeś się czy zamiast Kuby Wolnego nie postawić na Macieja Kota? Skakali w piątek podobnie.

- Tak, Maciek był równy, ale w naszych wewnętrznych treningach spisywał się lepiej niż w tych oficjalnych w ramach Pucharu Świata. U Kuby też kilka dni temu było lepiej. Naprawdę musimy wszystko przeanalizować. Ze spokojem, ale analiza jest potrzebna.

My patrzymy nie tylko na Was, ale też na rywali, Wy pewnie nie możecie się rozpraszać, ale docierało do Ciebie, że Kraft miał mieć problemy z wiązaniami, tymczasem wygrał w piątek oba treningi, że Peter Prevc miał być bez formy, a w kolejnych seriach w Wiśle miał drugi, trzeci i siódmy wynik. Rywale trochę się kryli z prawdziwą dyspozycją?

- Możliwe, ale też może być tak, że oficjalny trening z numerem startowym, z kibicami, dobrze na nich wpłynął, że wcześniej nie mieli porównania. Może to są pokorni zawodnicy i nie czuli się tak mocni, jak być może są.

My jesteśmy mocniejsi niż pokazaliśmy w treningach i kwalifikacjach? Nie masz wątpliwości, że w sobotę drużyna powalczy o podium?

- Na pewno nas na to stać. Musimy lepiej skakać. I spodziewam się, że będziemy.