Polski skoczek pozytywnie namieszał Michalowi Doleżalowi. "Przed sezonem nie skakałem super dobrze"

Poprzednia zima była najlepsza w jego karierze, a Michał Doleżal widzi w nim zawodnika, który w sezonie 2019/2020 stanie wreszcie na podium w zawodach Pucharu Świata. Niestety, latem u Jakuba Wolnego odezwały się stare demony, które utrudniły mu przygotowanie się do zimy. Trzema skokami w Wiśle wywalczył jednak miejsce w składzie na sobotnią drużynówkę, choć jeszcze przed piątkowymi treningami wydawało się, że w składzie znajdzie się Maciej Kot.

Jednym z większych zaskoczeń piątkowych treningów i kwalifikacji był Jakub Wolny. Jeszcze 10 dni temu Michał Doleżal podkreślał, że Jakub Wolny jest nieco za Maciejem Kotem jeśli chodzi o formę prezentowaną na skoczni. W Wiśle to jednak 24-latek wywalczył miejsce w składzie Polski na sobotnią drużynówkę. - Przed Pucharem Świata nie skakało mi się jakoś bardzo dobrze. Tutaj przyjechałem z nastawieniem wyciszenia się i skoncentrowania się na swoich zadaniach i to mi się dzisiaj udało - powiedział Jakub Wolny po piątkowych kwalifikacjach.

Zobacz wideo

W piątkowych treningach Jakub Wolny zajmował 28. i 8. miejsce. W kwalifikacjach było nieco gorzej niż w drugim skoku, bo Polak zajął 19. miejsce po skoku na 116,5 metra. Wystarczyło to na wywalczenie miejsca w składzie reprezentacji, bo Maciej Kot był kolejno 31, 24. i 26. Tutaj Doleżal wytłumaczył swój wybór. Trener zauważa, że w ostatnich treningach forma młodego skoczka zwyżkowała, co potwierdziło się również w Wiśle. 

W sobotniej drużynówce Wolny będzie skakał w drugiej grupie. W pierwszej podzieje Piotr Żyła, a kończyć będą Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Kontuzja utrudniła przygotowania

Gdy w lutym 2014 roku skokowa Polska czekała na mistrzostwo świata juniorów Klemensa Murańki lub Aleksandra Zniszczoła, po triumf niespodziewanie sięgnął Jakub Wolny, który okazał się najlepszy w bardzo trudnym konkursie w Predazzo. Kilka miesięcy później jego forma znowu wystrzeliła, a znajdujący się w świetnej dyspozycji Wolny w kwalifikacjach do konkursu LGP w Klingenthal poszybował aż 138 metrów (najdalej), ale jego skok zakończył się poważnym upadkiem, po którym młody Polak został przewieziony do szpitala. Wolny najpierw był leczony zachowawczo, ale po ponad półrocznym leczeniu okazało się, że potrzebna będzie konstrukcja więzadeł i usunięcie uszkodzonej łąkotki. Przez złe decyzje kariera Wolnego została zatrzymana właściwie na trzy długie sezony.

Ostatnie dwa laty pracy ze Stefanem Horngacherem uwolniły jednak wielki potencjał skoczka, a 24-latek niespodziewanie stał się znakomitym lotnikiem, który kapitalnie radzi sobie na skoczniach mamucich, a także największych obiektach dużych. Na skoczni do lotów w Oberstdorfie był nawet blisko pierwszego w karierze podium, ale wówczas jeszcze nie wytrzymał presji i skończył zawody na szóstym miejscu. W Vikersund był już czwarty i były to jego dwa najlepsze miejsca w poprzednim sezonie.

Powrót demonów z przeszłości

Jego forma stale jednak stale szła do góry. Dwa lata temu zdobył 73 punkty w klasyfikacji Pucharu Świata, w poprzednim sezonie już 328! Niestety, przed tym sezonem Wolny znowu musiał walczyć ze starymi demonami, bo tym razem odezwały się u niego problemy z plecami. Taki problem miałem też dwa lata temu. - Chodzi o przeciążeniowy ból odcinka lędźwiowego. Nie startowałem na mistrzostwach Polski. Musieliśmy zmodyfikować plan - mówił przed dwoma tygodniami w Zakopanem.

Niestety, Jakub Wolny stracił około dwa tygodnie treningów i choć wykonał większość pracy zaplanowanej do dla innych skoczków, to Doleżal przyznał, że jego pozycja najazdowa zdążyła się rozregulować.- Kuba Wolny faktycznie miał problemy. Żeby być szczerym, to mogę przyznać, ze stracił około dwa tygodnie treningów. Kuba wykonał jednak 99 procent pracy fizycznej wykonywanej przez innych zawodników - dodawał Doleżal. 

W Wiśle powiedział jednak, że problemy z plecami to już przeszłość, a teraz będzie walczył o wskoczenie do światowej czołówki. - Problemy z plecami to jest już przeszłość, więc jestem szczęśliwy - dodał Wolny. 

Sobotnia drużynówka rozpocznie się o godzinie 16. Godzinę wcześniej seria próbna. Relacje w Sport.pl.