Jan Ziobro niespodziewanie pojawił się na gali PZN-u. Były skoczek przerywa milczenie

Jan Ziobro niespodziewanie pojawił się na gali stulecia PZN. Były skoczek przed blisko dwoma laty zawiesił sportową karierę i opublikował bardzo mocne wideo, które uderzało w środowisko skoków. Teraz przerywa swoje milczenie i odnosi się do tamtych wydarzeń.
Zobacz wideo

Na gali stulecia PZN pojawiło się kilkuset gości. Obecność jednego z nich była wielkim zaskoczeniem chyba dla wszystkich. Był nim Jan Ziobro, który w styczniu 2018 roku skończył ze skokami narciarskimi. - Przez wiele lat byłem członkiem tej rodziny narciarskiej. Dostałem zaproszenie, za które bardzo dziękuję i myślę, że grzechem było z niego nie skorzystać. Myślę, że nie na miejscu byłoby odmówić. Spędziliśmy razem wiele dobrych i złych chwil, dlatego nie widziałem powodu, żeby tu nie przychodzić - powiedział niespodziewany gość gali stulecia PZN - Jan Ziobro.

Na początku 2018 roku Jan Ziobro opublikował serię filmików, w których padło wiele słów pod adresem Polskiego Związku Narciarskiego i trenerów. Skoczek zdecydował się także na zawieszenie sportowej kariery. - Wiele osób z otoczenia chce mnie zniszczyć jako zawodnika - mówił wtedy skoczek ze Spytkowic.

Niespodziewany gość przerywa milczenie

Od tamtej pory skoczek stronił od mediów. Nie pojawiał się także na zawodach organizowanych w Polsce. Mówiło się również, że całkowicie zerwał kontakt z kolegami z kadry. - To nie jest prawda, że odciąłem się od kolegów. Chyba ktoś sobie to wymyślił. Nadal mam też ten sam numer telefonu. Z kolegami też rozmawiałem, może nie ze wszystkim, bo w grupie jest ich sporo. Wiadomo, że jak ktoś odchodzi, to trudno jest dwóm stronom utrzymać kontakt. Nie można jednak powiedzieć, że się zupełnie odciąłem - mówił nam były kadrowicz. 

Zawodnik swoje emocjonalne oświadczenie opublikował na początku 2018 roku, tuż przed decydującym konkursem  TCS, gdy Kamil Stoch miał szansę na wyrównanie rekordu Hannawalda. Oświadczenie bliskiego kolegi Stocha mogło wytrącić go ze świetnej formy, ale Ziobro twierdzi, że wówczas nie chciał zaszkodzić innym. 

Ziobro wróci na skocznię?

Skoczek ostatni raz pojawił się w stawce Pucharu Świata w czasie kwalifikacji w Wiśle, na początku sezonu 2017/2018. Później nie dostał powołania na żadne zawody, choć sam uważał, że na nie zasłużył. - Na pewno nie mam teraz takiego kontaktu ze środowiskiem, jak miałem kiedyś. To się zmieniło. Ciężko jest jednak, żeby po 18 latach trenowania skoków narciarskich nie ciągnęło cię na skocznię. Czasami mam takie chęci, żeby znowu zapiąć narty i skoczyć. Mam jednak obowiązki i staram się jak najmniej o tym myśleć. Nie wykluczam jednak tego, że jeszcze kiedyś skoczę - zauważa Ziobro. 

Ziobro w swoich filmikach odnosił się także m.in do Stefana Horngachera, który miał naciskać m.in na zmianę sposobu odbicia zawodnika. Po czasie Ziobro nie chce jednak wypowiadać się negatywnie o Austriaku. - Nie mnie jest oceniać Horngachera. Mogę mu tylko pogratulować tego co zrobił w Polsce. Pierwsza kadra walczyła na najwyższym poziomie. Nie mogę jednak oceniać, jakim był człowiekiem. Trenerem był dobrym, ale w moich kompetencjach nie leży ocenianie innych rzeczy - analizuje Ziobro.

Ziobro nie pójdzie w ślady Stocha?

Skoczek jeszcze w czasie swojej kariery zawodniczej zajmował się pracą w swojej firmie meblarskiej. Teraz poświęca się jej w jeszcze większym stopniu. - Tak naprawdę robię to, co robiłem wcześniej. Cały czas prowadzę swoją firmę. Moja działalność stanowi obecnie duży procent mojego życia. Mam też rodzinę, dzieci, dlatego staram się im też poświęcać swój czas - mówi Ziobro.

Jan Ziobro mówi, że ciągnie go do skoków, ale nie myślał o tym, by pójść w ślady Kamila Stocha. - Zdaję sobie sprawę, że jest to duże przedsięwzięcie dla Kamila Stocha. Jeszcze o tym nie myślałem na poważnie, żeby zakładać klub lub być trenerem, ale nie wiem co przyniesie przyszłość - dodał.