Wypadek na skoczni narciarskiej. Maren Lundby spadła z rozbiegu i uderzyła głową o beton. "Wyglądało to bardzo groźnie"

Maren Lundby, mistrzyni olimpijska z Pjongczangu, podczas treningu w Lillehammer poślizgnęła się na belce i spadła aż na zeskok. - Przez wiele lat sporo przeżyłem na skoczniach, ale nie da się przewidzieć, że dojdzie do czegoś takiego. To zdarzenie nas zszokowało - komentuje Clas Brede Braathen, szef norweskich skoków cytowany przez skiforbundet.no.

Małysz: Chcemy zaskoczyć rywali sprzętem

Zobacz wideo

- Najważniejsze, że ten wypadek nie miał tak poważnych konsekwencji, jakie mógł mieć. Oddaliśmy Maren pod opiekę najlepszych lekarzy i mamy nadzieję, że szybko wróci na skocznię. Najważniejsze jest teraz jej zdrowie, a dla nas ta sytuacja jest surową lekcją – dodał Clas Brede Braathen. 

To już drugi wypadek Maren Lundby w sierpniu

Do wypadku doszło, gdy Norweżka siadała na belce startowej. – Asekurowałam się i kiedy byłam prawie na miejscu, straciłam równowagę – opowiedziała serwisowi skiforbundet.no. Rozbieg był bardzo śliski od padającego intensywnie deszczu, więc Lundby ześlizgnęła się aż do progu i upadła na beton. – Próbowałam się zatrzymać nogami i rękami, ale nie mogłam nic zrobić. Próbowałam wszystkiego, żeby chociaż zwolnić – relacjonowała. – Spadłam na nogę, konkretnie na kolano, a później uderzyłam głową w ziemię. Uderzenie było bardzo mocne, ale na szczęście miałam na sobie kask – dodaje.

Skoczkini została zabrana do szpitala, gdzie stwierdzono u niej obrażenia kolana oraz wstrząs mózgu. Ostatnie dni są dla Lundby fatalne – na początku sierpnia upadła na skoczni w Trondheim, gdy zaraz po wyjściu z progu straciła równowagę i uderzyła w zeskok.

Lundby to złota medalistka igrzysk olimpijskich w Pjongczangu z konkursu na skoczni normalnej. Na koncie ma też trzy medale z mistrzostw świata w Seefeld i dwie Kryształowe Kule za zwycięstwo w dwóch ostatnich sezonach Pucharu Świata.