Jeden problem od perfekcji Kamila Stocha. Tylko on może mu zabrać medal

Dawid Kubacki i Kamil Stoch niezwykle dobrze skaczą w austriackim Seefeld i obaj Polacy są kandydatami do medali. Stoch znacznie lepiej radzi sobie z presją, ale w tym sezonie zmaga się z pewnym problemem, który w Seefeld kilka razy dał o sobie znać. Wydaje się, że tylko on może zabrać medal 31-letniemu skoczkowi.
Zobacz wideo

Biało-czerwoni wyraźnie odżyli po nieudanych konkursach na Bergisel w Innsbrucku. Tam najlepszy z Polaków był Kamil Stoch, ale w Seefeld dołączył do niego również Dawid Kubacki, który w każdym skoku skacze bardzo pewnie i daleko. We wszystkich skokach zajmował kolejno 3., 2., 1., 2. i 4 miejsce.  

Kamil Stoch ma tylko nieco gorszą statystykę zajmowanych miejsc, bo był kolejno 2., 19., 2., 3., 3. Najlepszy polski skoczek wydaje się jednak pewniejszym punktem w walce o medale, bo w najważniejszych momentach będzie decydować psychika, a 31-latek wielokrotnie pokazywał, że jest niezwykle mocny w tym elemencie sportowej rywalizacji.

Jeden problem Kamila Stocha

– To nie jest tak, że szybko lądowałem w kwalifikacjach, bo chciałem się oszczędzić. Ja bym chciał tutaj skoczyć nawet ze 120 metrów. Zabrakło mi jednak odpowiedniej rotacji na progu, a to przełożyło się na brak prędkości w locie. Dodatkowo był mocny wiatr pod narty zaraz za progiem, a potem była cisza na dole. Po prostu leciałem wysoko i nagle spadłem – mówił w czwartek Kamil Stoch.

Z problemem braku dobrej rotacji Stoch zmagał się już wielokrotnie w tym sezonie, choćby na Turnieju Czterech Skoczni. Ten mankament sprawia, że zawodnik wylatuje wysoko nad zeskok, ale w pewnym momencie traci prędkość i spada z dużej wysokości. W sytuacji, gdy nie ma wiatru pod narty na dole zeskoku, przekłada się to na stratę wielu metrów.

Wszystkie pięć skoków treningowych Stocha w Seefeld daje obraz tego, jak Polak wygląda w przekroju całego sezonu. Stoch cały czas jest w ścisłej czołówce, ale czasem zdarzają się błędy, które nie pozwalają na perfekcyjne skoki i regularne wygrywanie oraz odlatywanie konkurencji. W Seefeld takie błędy przytrafiły się zarówno w drugiej serii treningowej, w której Stoch był 19., jak i w serii kwalifikacyjnej nasz skoczek popełniał błąd na progu, przez który był zmuszony lądować za wcześnie i z dużej wysokości. Wydaje się, że to samo zdarzyło się również z pierwszym skoku treningowym, bo z gestów pokazywanych w kierunku Stefana Krafta można było wywnioskować, że wtedy również zabrakło odpowiedniego kierunku odbicia.

Przez ostatnie lata Stoch pokazywał, że jest jednym z niewielu skoczków, którzy nawet z mocno spóźnionego skoku potrafią wyciągnąć maksimum mocy, a umiejętność zachowania prędkości przelotowej przez lata pozwalała mu odlatywać. Teraz jest jednak inaczej.

Z czego może wynikać brak odpowiedniej rotacji?

Wszystko co dobre, ale też co złe w skokach narciarskich bierze się z reguły z pozycji najazdowej. Przypomnijmy, że mówimy o sytuacji, w której skoczek pędzi z prędkością około 90 km/h, a wybicie wykonuje w zaledwie 0,2 sekundy. Właśnie dlatego brak odpowiedniego balansu w pozycji dojazdowej przekłada się nie tylko na niższe prędkości na najeździe, ale także na kąt i kierunek wyjścia z progu. Każde kilka stopni różnicy przy ułożeniu nart i ciała tuż po wyjściu z progu powodują olbrzymie różnice w odległości, bo zmienia się opór powietrza. Zamiast płynnego wstrzelenia w powietrze można po prostu się z nim zderzyć. Właśnie o tym mówił Kamil Stoch twierdząc, że był mocny wiatr pod narty za progiem, a on nie nadał swojemu odbiciu odpowiedniej rotacji. Warunki pozwoliły mu wyjść wysoko nad bulę, ale w pewnym momencie skończyła się prędkość, a wiatr nie pomógł, bo na dole wiało już w plecy.

Niska belka, wysokie oceny

W piątek skoczkowie rywalizować będą na skoczni normalnej i należy pamiętać, że za jeden metr  przyznaje albo odejmuje się aż dwa punkty. We wszystkich pięciu seriach, które do tej pory odbywały się w Seefeld widać było, że jury bardzo rozważnie ustawiało belkę i żaden ze skoczków nie zdołał dolecieć nawet do linii Hill Size, która w Seefeld wynosi 109 metrów. Najdłuższym skokiem było 108,5 metra osiągnięte przez Ryoyu Kobayashiego, a wszyscy w Seefeld podkreślają, że na tym obiekcie faktycznie można latać bardzo daleko. Takie gospodarowanie belką może sugerować, że w czasie konkursu mistrzowskiego znów będziemy mieli wiele skoków w tzw. „jedną dziurę”, a wówczas decydujące znaczenie mogą mieć noty sędziowskie.

Tutaj rządzić może właśnie Kamil Stoch, który w poprzednim konkursie MŚ miał najwyższe noty ze wszystkich skoczków, a od norweskiego arbitra dostał nawet dawno nieoglądaną notę marzeń, czyli 20 punktów.  Warto jednak zauważyć, że w czwartkowych kwalifikacjach najwyższe noty za styl uzyskał Stefan Kraft, który dostał aż 57,5 pkt. Austriak wielokrotnie przyznawał, że nie do końca lubi ten obiekt, ale w kwalifikacjach pokazał, że może być mocny. Stoch został oceniony na 55 punktów, ale wiele ostatnich konkursów pokazało, że akurat on nie musi się martwić o oceny za styl.

Drugi konkurs mistrzostw świata zaplanowano na piątek. Start serii próbnej o godzinie 15. Konkurs rozpocznie się godzinę później. Relacja w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.  

Więcej o: