Dawid Kubacki wyrósł na jednego z faworytów. Mimo to nie jest do końca zadowolony

Dawid Kubacki po skokach treningowych i kwalifikacjach stał się jednym z faworytów do medalu w piątkowym konkursie mistrzostw świata. Jury na razie nie pozwala na dalekie skoki, ale Polak twierdzi, że można tutaj latać dalej. - Wiatr był pod narty, ale sędziowie przytemperowali to belką. Z drugiej strony wiało na buli, ale na dole już nie trzymało. Przy dobrych warunkach wszędzie można bić rekordy - mówi skoczek.

Dawid Kubacki wyrasta na jednego z faworytów piątkowego konkursu o mistrzostwo świata na skoczni w Seefeld. Polak nie schodził z podium treningów, a w kwalifikacjach zajął dobre, czwarte miejsce. Kubacki w kwalifikacjach poleciał 104 metry i nie był do końca zadowolony po swojej próbie. 

Całkiem niezły ten skok kwalifikacyjny, jesteś zadowolony?

- Nie było bardzo dobrze, ale było dobrze.

A czego zabrakło do bardzo dobrego poziomu?

- Muszę się znowu powtórzyć, ale metrów. Mam wrażenie, że ten skok nie był fajnie trafiony i to chyba tyle. Więcej będę mógł powiedzieć po analizie z trenerem. 

Nerwowo patrzycie na prognozy?

- Zupełnie na to nie patrzyłem. Rzeczywiście coś wiało w południe, ale jak przyjechaliśmy na skocznię, to dało się skakać. Na pogodę nie mamy wpływu. Jeśli coś będzie przeciągane, to my będziemy czekać aż pozwolą nam skakać.

Po chorągiewce trenera wydawało się, że na górze był huragan

- Coś tam pokazywały te chorągiewki, ale w powietrzu nie było czuć, żeby coś przeszkadzało. Nie śledziłem całych kwalifikacji, ale chyba nikt nie miał żadnych problemów w powietrzu. 

Czyli ze spokojem przystępujesz do konkursu

- Nie ma po co wprowadzać nerwowej atmosfery. Wiem, że potrafię dobrze skakać. 

My patrzymy na wyniki, a Ty wiesz na jakich miejscach kończyłeś treningi?

- Mniej więcej wiem, ale to nie ma żadnego znaczenia. To jest dla dziennikarzy i kibiców. Najwięcej znaczą dobre skoki, które pojawiały się tutaj od samego początku. Wiem, że stać mnie tutaj na dobre skakanie. 

O Tobie zawsze się mówiło, że na normalnych skoczniach masz większe szanse. Jak Ty się do tego odnosisz?

- To są stwierdzenia ludzi, których ja przeważnie nie znam. Moim zdaniem dobry skok pozwala latać na każdej skoczni. Ostatnio to udowodniłem na mamucie. 

A tutaj da się daleko skakać? Od teraz oficjalny rekord to 108,5 metra, ale Łukasz Kruczek mówił, że spokojnie 115 metrów można lądować. Tabliczki na zeskoku są aż do 125 metra. 

- Na pewno się da. Dzisiaj wiatr był pod narty, ale sędziowie przytemperowali to belką. Z drugiej strony wiało na buli, ale na dole już nie trzymało. Przy dobrych warunkach wszędzie można bić rekordy

Więcej o: