Skoki narciarskie. Upadek Tandego groźniejszy niż się wydawało. FIS znowu się nie popisał?

Daniel Andre Tande zaliczył upadek na treningu w Lahti. Daleki skok w kwalifikacjach tylko pogorszył sprawę, bo Tande nie mógł nawet stać. Trener Norwegów zdecydował o zmianie na sobotni konkurs drużynowy.
Zobacz wideo

O wielkim pechu może mówić norweski skoczek Daniel Andre Tande. 24-latek nabawił się kontuzji w piątkowym skoku treningowym, a tuż po kwalifikacjach nie był nawet w stanie stać i obciążać lewego kolana. Aleksander Stoeckl podjął decyzję, że sobotnim konkursie drużynowym zastąpi go Andreas Stjernen, mimo że to Tande był desygnowany do składu po piątkowych skokach.

Jury znowu doprowadziło do kontuzji?

Do kontuzji Tandego doszło w czasie II treningu na skoczni w Lahti. Norweg mógł paść ofiarą tego, że startuje w środku stawki, a w czasie lotu treningowego trafił na znakomite warunki i wysoką belkę. Niestety, nie zdołał ustać tego skoku i mocno się poturbował. Z drugiej strony znowu pokazuje to brak wyobraźni ze strony jury, które kolejny raz w sezonie dopuszcza do bardzo dalekich skoków i naraża skoczka na kontuzje. O ile w przypadku wypadku Davida Siegela w Zakopanem można było mówić o nagłym, mocnym podmuchu, to sędziowie powinni mieć świadomość szybko wzrastającej formy Daniela Andre Tandego i jego możliwości, mimo startu w środku stawki. Dodatkowo świetne warunki miał także startujący przed nim Philipp Aschenwald i również poleciał bardzo daleko (132 metry). Tandemu też zmierzono 132 metry, ale gdyby Norweg nie rozkładał rąk w powietrzu (od setnego metra), to mógłby lądować w granicach 140 metrów, co w Lahti jest po prostu nie do wykonania. Niestety, FIS już wielokrotnie pokazywał, że zmiana belek nie jest w tym sezonie działaniem prewencyjnym, ale reagowaniem na skutki wydarzeń na skoczni. 

W zdarzeniu, do którego doszło w drugiej serii treningowej ucierpiało kolano skoczka, które zostało mocno nadwyrężone. Doskonale widać to było w czasie kwalifikacyjnego skoku Daniela Andre Tandego. Skoczek poleciał 125,5 metra, ale tuż po wylądowaniu złapał się za nogę, a potem nie był nawet w stanie odpiąć narty. Jak donosi portal skijumping.pl który jest w Lahti, po kwalifikacjach ten nie mógł nawet stać, gdy skoczkowie czekali na busa, który miał ich zabrać do hotelu.

Wielki wzrost formy Tandego

To bardzo zła informacja dla Norwegów, bo Daniel Andre Tande zdawał się wracać do bardzo dobrej dyspozycji. Skoczek, który stracił niemal trzy miesiące letnich przygotowań (w związku z poważną chorobą, która w pewnym momencie zagrażała nawet jego życiu), miał bardzo słaby początek sezonu. Po Turnieju Czterech Skoczni Stoeckl zdecydował jednak o trzytygodniowym wycofaniu Tandego i wydaje się, że to przyniosła skutek. Na lotach w Oberstdorfie zanotował swoje najlepsze występy w tym sezonie (10.,14.,5.), a w Lahti tylko potwierdził dobre skoki. Niestety prawdopodobnie były nawet zbyt dobre...

Nie wiadomo, jak poważna jest kontuzja Daniela Andre Tandego i czy wycofanie z sobotniego konkursu drużynowego to tylko dmuchanie na zimne przed mistrzostwami świata w Seefeld, czy Norweg faktycznie nabawił się poważnego urazu. Do pierwszego konkursu mistrzostw świata pozostały zaledwie dwa tygodnie.

Sobotnie zawody startują o godzinie 16.15. Transmisja w Eurosporcie. Relacja w Sport.pl

Więcej o: