PŚ w skokach. Sven Hannawald: Stefan Horngacher zmieni pracę, tylko jeszcze nie chce o tym mówić

- Kiedy Stefan Horngacher odchodził do Polski, usłyszał od ludzi z Niemieckiego Związku Narciarskiego, że może wrócić w każdej chwili. Zawsze marzył o byciu głównym trenerem niemieckich skoczków i myślę, że po sezonie nim zostanie. Teraz nie chce o tym mówić, bo chce jak najlepiej pracować z polskim zespołem do końca sezonu - mówi Sven Hannawald, komentując plotki mówiące, że wkrótce Stefan Horngacher przeniesie się z Polski do Niemiec.
Zobacz wideo

W czwartek w Oberstdorfie Werner Schuster oficjalnie ogłosił to, czego spodziewano się od dawna. Od początku sezonu słyszałem, że to będzie jego ostatnia zima w roli trenera niemieckiej kadry, więc dla mnie jego odejście to nic nowego – mówi Hannawald, w przeszłości świetny skoczek, a obecnie komentator niemieckiego Eurosportu. - Byłoby świetnie dla niemieckich skoków, gdyby Schuster został do 2022 roku, ale rozumiem jego decyzję. Miał powody rodzinne. Czasem trudno jest być głównym trenerem, bo rodzina jest daleko od Ciebie, dzieci znają cię z telewizji – dodaje.

Rok temu Horngacher zaplanował powrót

Już przed konferencją Schustera co jakiś niemieckie media pisały, że jego następcą zostanie Horngacher, który przez lata pracował w DSV (Niemiecki Związek Narciarski) i ma z działaczami oraz innymi trenerami dobre relacje.

Teraz plotki dotyczące powrotu Austriaka do Niemiec jeszcze się nasiliły. - Kiedy odchodził do Polski, usłyszał od ludzi z DSV, że może wrócić w każdej chwili – mówi Hannawald. - Moim zdaniem to nie przypadek, że na koniec poprzedniego sezonu Horngacher przedłużył z Polskim Związkiem Narciarskim umowę tylko o rok. Zrobił to, gdy okazało się, że jeszcze tylko rok z Niemcami będzie pracował Schuster – dodaje Hannawald.

A może przez rok okoliczności się zmieniły?

Rzeczywiście w marcu ubiegłego roku wszystko wskazywało na to, że Horngacher zostawił sobie furtkę do zmiany kadry Polski na kadrę Niemiec. Pytanie czy przez ton rok nie zmieniły się okoliczności. Czy – jak powtarzają prezes PZN-u Apoloniusz Tajner i dyrektor ds. skoków i kombinacji Adam Małysz – Horngacher nie przekonał się przez ten czas, że to w Polsce może mu być najlepiej [według naszych informacji Horngacher zarabia w Polsce 12,5 tysiąca euro miesięcznie, a Niemcy mogą nie dać mu aż tak dobrego kontraktu, poza tym u nas spełniane są absolutnie wszystkie personalno-sprzętowo-organizacyjne zachcianki Austriaka, jego jest pozycja niesamowicie mocna).

- Oczywiście nie wiadomo jaką decyzję podejmie Horngacher. W mojej ocenie on dalej byłby perfekcyjnym, trenerem dla polskich skoczków. Ale zrozumiem, jeśli postanowi zmienić drużynę. Powrót do Niemiec byłby dobry dla jego rodziny – mówi Hannawald.

Warto przypomnieć, że Horngacher jest żonaty z Niemką - byłą fizjoterapeutką m.in. właśnie Hannawalda – i to w Niemczech mieszka.

Winkler? Nie ma lepszej opcji niż Horngacher

Hannawald podkreśla, że Niemcom, którzy zawsze Horngachera cenili, teraz zależy na nim szczególnie. - Poza Horngacherem nie widzę żadnego innego trenera, który mógłby zastąpić Schustera. Może Christian Winkler, asystent Schustera, który pracował z kadrą B, prowadził też młodzież. Nie wiem. Ale w mojej opinii Horngacher zmieni pracę, przyjmie ofertę z DSV – mówi Hannawald.

W podobnym tonie kilka dni temu wypowiadał się Matthias Bielek, który tworzy komentatorski duet z Hannawaldem. On jako kandydatów do poprowadzenia niemieckiej kadry wskazał Andreasa Bauera, czyli trenera kadry niemieckich skoczkiń, i Andreasa Mittera, czyli byłego szkoleniowca Finów. Ale podkreślił, że to Horngacher jest na szczycie listy życzeń DSV

Stały kontakt z DSV

Horngacher o swojej przyszłości rozmawiać nie chce. Cały czas podtrzymuje, że decyzję o tym, gdzie będzie pracował w następnym sezonie podejmie dopiero po mistrzostwa świata, które od 20 lutego do 3 marca odbędą się w Seefeld.

To samo powiedział w sobotę niemieckiej telewizji ARD. Dodał też, że w Polsce pracuje mu się świetnie. Ale jednocześnie zdradził, że jest w stałym kontakcie z niemiecką federacją i chciałby wrócić do pracy w Niemczech, bo ona jest wielkim wyróżnieniem.

- On zawsze marzył o byciu głównym trenerem Niemców. Zgaduję, że chce zrobić kolejny krok w swojej karierze, ale nie chce za dużo o tym mówić, bo chce jak najlepiej pracować z polskim zespołem do końca sezonu – mówi Hannawald.

I stale plotki, które szkodą

- Dyskusje i plotki powinny ucichnąć tak szybko, jak to możliwe, bo nie pomagają. To nie jest dobre dla trenera przed MŚ. W 2003 roku tak było z Reinhardem Hessem. Plotki o tym czy odejdzie bardzo nam przeszkadzały. To były najgorsze MŚ dla Niemiec w historii [indywidualnie najlepszym Niemcem na skoczni dużej był wtedy sklasyfikowany na siódmym miejscu Hannawald, a na skoczni normalnej – Michael Uhrmann, który zajął 13. miejsce. W konkursie drużynowym Niemcy zajęli w Val di Fiemme czwarte miejsce]. Mam nadzieję, że plotki się teraz skończą, bo chcę, żeby i Niemcy, i Polacy jak najlepiej przygotowali się do mistrzostw – kończy Hannawald.