Skoki narciarskie. "Nie wyobrażam sobie, by Kubacki i Stoch pokonali Kobayashiego. Pobije rekord"

- W tej chwili Japończyk to skoczek z innej planety - mówi Jan Szturc i typuje, że w niedzielę Ryoyu Kobayashi wygra siódmy z rzędu konkurs Pucharu Świata, co nie udało się nikomu wcześniej.
Zobacz wideo

Ale odkrywca talentów m.in. Adama Małysza i Piotra Żyły uważa, że już za tydzień najlepsi mogą być Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Oraz polska drużyna. - Nasz czwarty zawodnik sobie poradzi, kto by nie został wybrany - mówi szkoleniowiec. W niedzielę o godz. 15.45 kwalifikacje, a o 17.00 drugi konkurs w Predazzo. Transmisje w Eurosporcie, relacje na żywo w Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: Po Turnieju Czterech Skoczni niepokoił się pan o formę polskich skoczków z wyjątkiem Dawida Kubackiego?

Jan Szturc: Nie, spokojnie czekałem na dalsze konkursy. I już w pierwszym zobaczyliśmy bardzo dobry występ nie tylko Dawida, ale też Kamila Stocha i Piotrka Żyły. Drugie miejsce, trzecie, siódme – nasi zawodnicy znowu pokazali, że są w bardzo wąskiej światowej czołówce. A Kamil w drugim skoku [133,5 m i same noty po 19,5 pkt] odpalił tak, że aż się przypomniały jego występy sprzed roku. Chyba jeszcze bardziej cieszy postawa Dawida. On skacze bardzo równo już na najwyższym poziomie, na który pracował przez lata. Dawid już nie psuje drugiego skoku, z każdym konkursem staje się coraz lepszy. Piotrek też znów wygląda na zawodnika, który potrafi wykorzystywać to, co ma. On naprawdę ma w nogach dynamit. Po bardzo nierównym Turnieju Czterech Skoczni znów zaczyna pokazywać swoje możliwości.

Podkreśla pan świetny skok Stocha z drugiej serii sobotniego konkursu, ale musimy zauważyć, że Ryoyu Kobayashi był jeszcze zdecydowanie lepszy. W trochę trudniejszych warunkach i z niższej belki startowej poleciał 136 m i samą rundę finałową wygrał z przewagą 10 punktów nad Stochem i Kubackim. Według pana w najbliższym czasie Kubacki albo Stoch pokonają Kobayashiego?

- Jeżeli warunki będą w miarę sprawiedliwe i Japończyka nie zdusi jakiś mocny podmuch, to nie wyobrażam sobie, żeby w niedzielę w Predazzo nie odniósł kolejnego zwycięstwa. Skacze jak nakręcony. Kobayashi jest młody, skacze na luzie, bez żadnych oporów, widać w nim pozytywne emocje po każdym skoku. Ale zaczekajmy na Zakopane. W tej chwili Japończyk to skoczek z innej planety, jednak na Wielkiej Krokwi będzie mu tak trudno, jak jeszcze nigdzie nie było. Tam perfekcyjne skoki mogą wyjść naszym zawodnikom. Dawid aż do teraz nigdy nie stał na podium w dwóch konkursach z rzędu. On świetnie wie, czego chce, konsekwentnie realizuje nakreślony plan, z nim się znakomicie pracuje. Jest tak stabilny, że na pewno szybko nie straci formy. Nie wiem, czy w Zakopanem nie postawiłbym na Dawida. Wielką Krokiew nasi chłopcy znają świetnie. Pod nią będzie tłum kibiców, ludzie Dawida czy Kamila uskrzydlą. To może być przełomowy moment sezonu

Żyła jest w Pucharze Świata drugi, Stoch zajmuje trzecie, a Kubacki – piąte miejsce. Właściwie podanie ich pozycji mówi wszystko. Ale pozostała trójka z kadry Stefana Horngachera cały czas skacze daleko od swoich możliwości.

- Bardzo dobrze, że w sobotę w Predazzo zapunktował Stefanek [Stefan Hula był 29.]. Oczywiście on na razie mocno odstaje od naszej najlepszej trójki, ale teraz jest ważne, żeby się zaczepiał w drugich seriach. Maciek Kot też na moje oko zbliża się do punktowania [w sobotę był 34.]. Oby i jemu się udało wejść do trzydziestki już w niedzielę. Trzeba szukać możliwości odbicia się i zbudowania dobrej dyspozycji na mistrzostwa świata.

Dobrze, że zbliża się Zakopane, bo lepszego miejsca na przełom chyba nie będzie?

- Na pewno dla Stefanka, Maćka i Kuby Wolnego to będzie bardzo dobra okazja. Wszyscy bardzo dobrze znają Wielką Krokiew, potrafią na niej daleko skakać, dodatkowej pewności siebie nabiorą dzięki kibicom. Spodziewam się, że W Zakopanem będzie punktowała cała kadra Horngachera.

Trudno wytypować czwartego zawodnika do zakopiańskiej „drużynówki”, już nie mówiąc o składzie zespołu na MŚ w Seefeld. A do grona rywali w walce o podium dołączyła Japonia, prawda?

- Na pewno Japończycy mogą walczyć o medal. Ryoyu Kobayashi jest poza zasięgiem wszystkich, jego brat Junshiro pokazuje się z dobrej strony, a jeszcze dwóch solidnych zawodników japoński sztab na pewno dobierze. Na dziś Japonia to kandydat do podium. Ale do mistrzostw jest jeszcze ponad miesiąc. Nie mówię, że to miesiąc nadziei, że rywale osłabną. To jest czas na to, żeby nam się spokojnie wyklarował skład. Nie musimy się denerwować i martwić. Myślę, że Dawid i Kamil nic nie stracą, a mogą być lepsi, o stabilność Piotrka też jestem spokojny, a ktoś poza nimi też jeszcze będzie skakał tak dobrze, żeby dać pewne punkty drużynie. Już przymiarka w Zakopanem powinna być dla nas udana. Łatwo wygrać nie będzie, bo pewnie przebudzą się Norwegowie, Niemcy cały czas też są bardzo mocni.

Pewnie i tak wielu pan zaskoczy już samym zastanawianiem się, czy w Zakopanem możemy wygrać. Byłoby to ładne nawiązanie do pierwszej w sezonie „drużynówki”, wygranej w Wiśle.

- Rywale są mocni, ale nasz czwarty zawodnik sobie poradzi, kto by nie został wybrany przez trenera Horngachera. Będą treningi, kwalifikacje, trener na kogoś postawi, a ten ktoś się na pewno podciągnie, porównując do tego, co pokazuje teraz w Predazzo. Nie mamy jeszcze gotowej drużyny, jakaś niewiadoma jest. Ale nie ma takiego zespołu, który by nie miał problemów. Popatrzmy na Austrię. Za trochę ponad miesiąc będą mieli mistrzostwa świata u siebie, a dobrze skacze im tylko Stefan Kraft. My życzmy sobie równych, sprawiedliwych warunków. O resztę się za bardzo nie martwmy.