Turniej Czterech Skoczni. Dawid Kubacki: Zrobił się black sunday

- Każdy skok mogłem mieć troszkę lepszy, a znajdą się takie, które mogły być dużo lepsze - mówi Dawid Kubacki, który ukończył 67. Turniej Czterech Skoczni na czwartym miejscu. Do podium zabrakło mu 3,3 pkt. W Bischofshofen wypadł świetnie, był drugi w konkursie, a w kwalifikacjach pobił rekord skoczni. Czy pomógł mu nowy, czarny kombinezon?
Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Drugie miejsce w Bischofshofen, czwarte w Turnieju Czterech Skoczni z bardzo małą stratą do podium – jesteś zadowolony?

Dawid Kubacki: Najlepszy wynik, dzień całkiem fajny. Skoki były dobre, choć nie wszystkie. Na pewno na koniec Turnieju był pozytywny akcent.

Najbardziej ucieszyło Cię drugie miejsce w konkursie czy rekord skoczni pobity w kwalifikacjach?

- Cieszę się ze wszystkiego. I rekord, i miejsce w konkursie to efekt dobrych skoków. I to mnie tak naprawdę cieszy. Oczywiście wiem, że mogło być jeszcze lepiej, ale jest jak jest, swoją pracę w sumie wykonałem i z tego z jestem zadowolony. Myślę, że parę małych kroczków podczas tego Turnieju zrobiłem. I z tego się cieszę.

Po lądowaniu na 145. metrze bolały Cię nogi?

- Nie, nie miałem takiego problemu. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że ten skok był do spokojnego wylądowania.

Czyli można ustać nawet dalsze lądowanie?

- Nie wiem, ja ciągnąłem ile się dało.

Mimo bardzo udanego finiszu czujesz niedosyt?

- Jestem zadowolony z tego, co pokazywałem na Turnieju, ale oczywiście niedosyt będzie, bo do trzeciego miejsca zabrakło niewiele. Mam świadomość, że to jest konsekwencja moich błędów. Tak naprawdę każdy skok mogłem mieć troszeczkę lepszy, a znajdą się takie, które mogły być dużo lepsze. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, że miejsce jest takie, a nie inne. Ale cieszę się z tego, co zrobiłem i pracuję dalej.

W ostatnim skoku spóźniłeś wyjście z progu?

- Zgadza się, ten skok nie był tak trafiony jak bym chciał i przez to mam mieszane uczucia. Ale koniec końców jestem zadowolony z tego, co zrobiłem.

W Bischofshofen przegrałeś tylko z Kobayashim, ale wyraźnie. On pokazał klasę, przesuwając się w drugiej serii z czwartego miejsca.

- Nie wiem, bo byłem u góry, ha, ha.

Skakałeś w czarnym kombinezonie, a nie jak dotąd w brązowym. Sprawdził się?

- Jak było widać. Zrobił się black sunday i było okej.

Szykujecie te kombinezony na mistrzostwa świata?

- Skąd ja to mogę wiedzieć? Dali to skakałem.

Więcej o: