Turniej Czterech Skoczni. Piotr Żyła uspokoił głowę, uwolnił siłę. Doskoczy tam, gdzie sięga jego talent?

Piotr Żyła faworytem Turnieju Czterech Skoczni? Wielka przemiana to nie przypadek. Spokój i pokemony mają dać zwycięstwa. Pierwszy konkurs TCS w niedzielę o godz. 16, transmisja w Eurosporcie 1, relacja na żywo w Sport.pl.
Zobacz wideo

Skacze tej zimy świetnie, ale i tak więcej niż o jego osiągnięciach mówi się o wielkiej zmianie w zachowaniu. Zamiast barwnych wypowiedzi słyszymy półsłówka, zawodnika z gonitwą myśli zastąpił zawodnik skupiony na wyznaczonym celu, a zabawne wpisy na Facebooku ustąpiły miejsca rysunkom pokemonów.– Pamiętajmy jednak, że u Piotra Żyły wszystko może się zmieniać z godziny na godzinę - mówi trener Edward Przybyła, nawiązując do świątecznych nieudanych  mistrzostw Polski w Zakopanem. Jeśli chodzi o wyniki, wszystko może się zmienić szybko. Ale wydaje się, że akurat zmiana podejścia jest bardziej trwała.

Piotra Żyły nigdy nie trzeba było dwa razy namawiać: ani do reklam, ani wygłupów, ani do zdjęć z kibicami i rozdawania autografów. Wystąpił w telewizji śniadaniowej, zaśpiewał z zespołem Myslovitz, opowiedział o córce, która zjadła kostkę toaletową  - z Żyłą nie było nudy.

Ta otwartość dała mu wielką popularność, a skoczek stał się prawdziwą maskotką kibiców i telewizji. Wystarczyło podstawić mu mikrofon. W pewnym momencie Żyła sam miał świadomość, że przesadził, a jego medialny wizerunek ma niewiele wspólnego z tym, jaki jest naprawdę.- Jestem typem samotnika. Wolę sobie pójść do lasu, tam pobyć, niż siedzieć z ludźmi. Jak jestem zły, to najlepiej, żeby nikt do mnie nie podchodził. Izoluję się, uciekam od ludzi. Widzę jednak, że czasem warto z kimś porozmawiać. Tylko że sam pogadać do nikogo nie pójdę. Dlatego od lat uciekam w samotność. Brałem kij i waliłem w drzewa. Jakoś z nerwami trzeba sobie poradzić  – śmiał się w rozmowie ze Sport.pl.

Załamanie w Pjongczangu

Prawdziwym wstrząsem w karierze skoczka z Wisły były jednak igrzyska olimpijskie w Pjongczangu. Jeszcze w środku sezonu wydawało się, że nic nie zabierze Żyle miejsca w zespole. W Korei w znacznie lepszej formie był jednak Stefan Hula, który wygrał rywalizację z Żyłą. Brązowy i złoty medalista mistrzostw świata w Lahti w 2017, rok później oglądał igrzyska z perspektywy kibica. Stracił niepowtarzalną szansę zdobycia drużynowego medalu igrzysk olimpijskich. Co musiało boleć podwójnie, bo Żyła bardzo mocno przeżył niepowodzenie cztery lata wcześniej, w drużynówce w Soczi. Do tego doszły głośne problemy rodzinne.

Od lata 2018 roku Piotr Żyła zaczął zmieniać swoje podejście do spraw pozasportowych. Dokładnie przepracował okres przygotowawczy, a już w czasie Letniego Grand Prix zmienił swoje nastawienie do mediów i kibiców.  – Nie, przepraszam, nie chce robić zdjęć, bo mi się ostatnio źle kojarzą – mówił  Żyła w lipcu do proszących go kibiców. Można się tylko domyślać, że nawiązywał wówczas do sesji fotograficznej swojej żony Justyny Żyły dla magazynu „Playboy”. Rozpad małżeństwa sprawił, że Żyła zaczął uciekać w treningi. Zmiana mentalna u skoczka jest jednak  mocno szokująca i podkreślają to nawet jego koledzy z drużyny. Nie jest to działanie na pokaz, bo Żyła zmienił się również prywatnie. - Możliwe, że Żyła zaczął obserwować siebie. Zobaczył, że najlepsze starty były wtedy, gdy się izolował. Wtedy, gdy skupiał się na przygotowaniu mentalnym do skoku. A gdy dużo było go w mediach, to wyniki były po prostu gorsze. Ja jednak wychodzę z założenia, że jesteśmy istotami, które cały czas się uczą i to widać właśnie po Piotrze Żyle – mówi nam psycholog sportu, Paweł Drużek.

W podobnym tonie wypowiada się inny psycholog sportu, Daria Abramowicz. - Warto pamiętać o tym, że dzisiejszy sport na poziomie mistrzowskim to przestrzeń, w której poziom techniczny, taktyczny, sprzętowy, fizyczny jest bardzo zbliżony. Wówczas to aspekt mentalny odgrywa najczęściej kluczową rolę. Obszar sportu to pewien wycinek życia, niezbędne dziś jest to, aby dbać o balans i harmonię także w życiu pozasportowym. O tym w świecie sportu mówi się coraz głośniej. Wystarczy przyjrzeć się chociażby historiom Michaela Phelpsa, koszykarza Kevina Love’a, kolarki Jenny Rissveds (wszyscy troje zmagali się z depresją – red.) czy Sereny Williams. W mojej ocenie świadomość w środowisku się zwiększa, jednak wiele jeszcze przed nami – mówi.

Facebook działał bez przerwy, teraz zostały pokemony

Przed laty profile Żyły w social mediach tętniły życiem. Skoczek dzielił się mnóstwem zdjęć, które często zabawnie opisywał, czym wzbudzał radość wśród swoich obserwujących, którzy albo śmiali się razem ze skoczkiem, albo ze skoczka i jego błędów ortograficznych. Teraz sytuacja się jednak zmieniła, ponieważ kanały w mediach społecznościowych stały się  czysto informacyjnymi profilami. Żyła publikuje jedynie zdjęcia z dekoracji na podium. I swoje rysunki Pokemonów.

 

Wyciszenie Żyły i przełożenie jego wielkiej siły fizycznej na dalekie skoki było planem Horngachera, o którym trener mówił jeszcze podczas weekendu Pucharu Świata w Planicy w poprzednim sezonie. - Uważam, że mentalność można zbudować, bo to są swego rodzaju kompetencje. Nawyki trudno jest zmienić, ale można nad nimi pracować. Wcześniej Piotr Żyła słynął z bycia osobą barwną. Robił dużo pozytywnego zamieszania w mediach, ale być może z obserwacji siebie wyszło mu, że potrzebuje zmiany – zauważa psycholog Paweł Drużek.

Horngacher nigdy nie widział takich wyników

Trenerzy od wielu lat podkreślali, że takich parametrów fizycznych jakimi dysponuje Piotr Żyła nie widzieli jeszcze nigdy. Mówił to Apoloniusz Tajner, potwierdzał Heinz Kuttin, a potem Hannu Lepistoe. Gdy Stefan Horngacher pierwszy raz przeprowadził test na platformie dynamometrycznej, z uznaniem pogratulował Żyle, bo nigdy nie widział takich wyników. Gdy za kadencji Łukasza Kruczka polscy zawodnicy rozgrzewali się przed zawodami, Żyła biegał dużo więcej, bo jak wówczas twierdził - musiał rozbiegać emocje. Sił jednak brakowało, gdy siadał na belce. To samo było z pozycją dojazdową, czyli popularnym „garbikiem i fajeczką”. - Dopiero Horngacher mu powiedział albo zmieniasz pozycję albo cię nie ma, a Żyła wreszcie posłuchał i teraz są tego efekty – mówi Edward Przybyła, pierwszy trener m.in. Jana Ziobro. - Ja pamiętam jak Hannu Lepistoe mówił, że to jest wieczne duże dziecko. Teraz skupił się tylko na skokach i to mu bardzo pomaga. Natomiast jeśli chodzi o mierzalne aspekty, jak moc i dynamika, które można zmierzyć na platformach dynamometrycznych, to Żyła jest w absolutnej światowej czołówce. Nie potrafił tego jednak nigdy w pełni wykorzystać – dodawał Rafał Kot.

- Trudno mi było zaufać, że z jazdą po nowemu będzie lepiej, ale wyjścia nie miałem. Pamiętam pierwszy trening. Stefan mówi "zrób pozycję". Pytam: "jaką?". "Normalną, tamtej już nie ma". Za bardzo się nie kłóciłem, nie upierałem, wiedziałem, że nie ma sensu. Lato było ciężkie, Stefan tłumaczył, że trzeba się przemęczyć, dopasować do mnie to, co najlepsze. I na szczęście udało się naprawdę dopasować – mówił Piotr Żyła w obszernej rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem.

Uspokoił głowę, uwolnił potencjał

Potencjał został uwolniony już w sezonie 2016/2017, gdy Żyła był drugi w Turnieju Czterech Skoczni i jako jedyny zdobył dla Polski indywidualny medal w MŚ w Lahti. Ale potem przyszedł wspomniany olimpijski kryzys. A teraz, na początku sezonu 2018/2019, Żyła jest znów znakomity. Seryjnie zaczął stawać na podium zawodów Pucharu Świata, w siedmiu konkursach aż pięć razy zajmował miejsce w czołowej trójce, kilka razy otarł się nawet o zwycięstwo. Wszyscy zastanawiają się, czy stabilność Żyły przełoży się także na startujący właśnie Turniej Czterech Skoczni. - O Kamila Stocha jestem spokojny, bo on prezentuje olbrzymią klasę i jest bardzo mocny psychicznie. Wiemy jednak, że u Piotra Żyły wszystko może się zmieniać z godziny na godzinę. Na mistrzostwach Polski w Zakopanem nie wyszedł mu skok i był bardzo zły na siebie. Założył kaptur, gogle i nawet nie chciał dawać autografów. Wiadomo jednak, że jak skoczkom wszystko wychodzi to są bardziej otwarci. Wszyscy podają przykład Noriakiego Kasai, który zawsze jest uśmiechnięty. Znamy się od wielu lat (z czasów, gdy byłem sędzią) ale raz jak podszedłem z wnuczką po zdjęcie, a Noriakiemu nie wyszedł skok, to aż krzyknął, żeby dać mu spokój – zauważa Edward Przybyła. W podobnym tonie wypowiadał się Apoloniusz Tajner, który stwierdził, że Piotr Żyła od momentu przyjazdu do Zakopanego zachowywał się po prostu nieswojo i to przełożyło się także na słabszy skok w pierwszej serii. W sobotę w Oberstdorfie Żyła zaczął od nieudanych skoków treningowych, ale skończył jak przystało na najwyżej dziś klasyfikowanego Polaka w Pucharze Świata: trzecim miejscem w kwalifikacjach. Czy to oznacza, że okołoświąteczne zawirowanie już za nim? Jeśli tak, to Żyła w formie z początku sezonu może liczyć w TCS na wielki wynik.

Ikona Sportu 2018 czytelników Sport.pl to:
Adam Bielecki i Denis Urubko
9%
Bartosz Kurek
25%
Michał Kubiak
5%
Vital Heynen
3%
Kamil Stoch
17%
Stefan Horngacher
3%
Robert Lewandowski
4%
Robert Kubica
13%
Andrzej Bargiel
3%
Justyna Święty-Ersetic
5%
Michał Haratyk
0%
Adam Kszczot
2%
Wojciech Nowicki
0%
Anita Włodarczyk
3%
A. Kobus-Zawojska, M. Springwald, M. Wieliczko i K. Zillmann
0%
Reprezentacja Polski w amp futbolu
8%