Skoki narciarskie. Polacy znaleźli odpowiedź na "wygrywające" kombinezony rywali? Szykują się na Turniej Czterech Skoczni

W tym sezonie konkursy PŚ wygrywało czterech skoczków i każdy z nich skakał w czarnym, matowym kombinezonie. Polscy skoczkowie narciarscy pierwszy raz w sezonie zaprezentowali nowy sprzęt. Biało-czerwoni pokazali matową... "czekoladę", która może być odpowiedzą na znakomite stroje rywali.
Zobacz wideo

Konkretnie zrobił to Maciej Kot, który w sobotnich zawodach jako jedyny startował w nieco zmienionym kombinezonie. Do tej pory biało-czerwoni przyzwyczaili do występowania w tak zwanych czekoladkach, czyli brązowym materiale, który nasza drużyna na wyłączność kupiła od szwajcarskiej firmy Eschler. Maciej Kot w sobotę startował jednak w kombinezonie złożonym z dwóch różnych materiałów, który na pozór wyglądały podobnie. Tył stroju był jednak złożony ze "starego" materiału, czyli nieco jaśniejszego, błyszczącego brązu, natomiast materiał na przodzie był dużo ciemniejszy i matowy. Widać to także po różnicy miedzy przednią częścią stroju, a rękawicami  wyprodukowanymi ze "starego" materiału.

Stefan Hula i Maciej KotStefan Hula i Maciej Kot Screen TVP Sport

Test wykonany przez Macieja Kota w sobotę wypadł raczej pomyślnie, bo polski skoczek pierwszy raz w sezonie oddawał proste skoki, których nie musiał kontrować w locie. 26. miejsce nie jest szczytem marzeń Polaka, ale jeśli popatrzymy przez pryzmat tego, że Kot nie awansował do drugiej serii przez cztery konkursy z rzędu, to każde punkty należy traktować jako dobry omen. Gorzej było w niedzielę, bo Kot skoczył znacznie krócej i nie udało mu się awansować do drugiej serii. Pozytyw jest jednak taki, że skoczek wreszcie oddawał proste skoki. 

Wydaje się, że jest to odpowiedź szwajcarskiej firmy na materiały produkowane przez niemieckiego Meiningera, który w zeszłym i w tym sezonie zaskoczył czarno-matowymi strojami. W poprzednim sezonie używali ich tylko Norwegowie, ale firma wyprodukowała więcej belek materiału i wpuściła je do ogólnej sprzedaży. Co więcej, zawodnicy skaczący w tych strojach wygrali wszystkie konkursy w tym sezonie Pucharu Świata. Byli to Jewgienij Klimow, Ryoyu Kobayashi, Johann Andre Forfang i Karl Geiger.

Co daje ten rodzaj materiału?

Biało-czerwoni korzystają jednak z usług innej fabryki, dlatego my nie używamy czarno-matowych strojów. Warto również zresztą zauważyć, że mają one nieco inne właściwości, o czym kilka razy pisaliśmy. Te stroje są nieco bardziej chropowate, dzięki czemu zatrzymują na sobie więcej powietrza w czasie lotu. Idealnie pasują więc do stylu Norwegów, którzy latają zdecydowani niżej i szybciej. Polacy zaś w pierwszej fazie są dużo wolniejsi, co teraz pokazują także nowe grafiki, które FIS udostępnia w czasie transmisji. Nasi skoczkowie są wolniejsi w pierwszej fazie lotu, ale wszystko nadrabiają prędkością w drugiej fazie. W tym pomagają właśnie bardziej śliskie kombinezony. 

W Engelbergu były idealne warunki na test?

Przyjmuje się, że bardziej chropowate materiały są z kolei lepsze, gdy wieje wiatr w plecy. A w sobotę w Engelbergu wiało mocno z tylu. Być może właśnie dlatego nasza kadra postanowiła przetestować w zawodach ten nieco inny materiał, a Maciej Kot zawsze uchodził za chętnego do sprawdzania nowinek. Nie wiadomo jednak wiele na temat mieszanki użytej do produkcji naszych „nowych” kombinezonów.

Biało-czerwoni przetestowali je prawdopodobnie w czasie zeszłotygodniowych skoków treningowych na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Stefan Horngacher znów zdecydował się na zamknięcie skoczni, dlatego nikt nie miał okazji oglądać z bliska treningów Polaków.

Każdy szykuje coś na Turniej Czterech Skoczni

Za niecałe dwa tygodnie czeka nas Turniej Czterech Skoczni, a w skokach narciarskich znów rozpocznie się prawdziwa batalia sprzętowa. W pierwszej fazie sezonu zawodnicy raczej nie chwalą się tym, co mają najlepszego. Cały najlepszy sprzęt jest bowiem przygotowywany właśnie pod kątem Turnieju Czterech Skoczni i imprez mistrzowskich.