Skoki narciarskie. Piotr Żyła przestał być wiecznym dzieckiem. Szansa na życiowy sukces?

Piotr Żyła znowu stanął na podium Pucharu Świata. Dla skoczka to już szóste podium w karierze i drugie w tym sezonie. - Hannu Lepistoe mówił, że to jest "wieczne, duże dziecko". Teraz skupił się tylko na skokach i to mu bardzo pomaga - mówi Sport.pl Rafał Kot.

Piotr Majchrzak: Piotr Żyła drugi raz w tym sezonie stanął na podium. I w jego skokach widać dużą powtarzalność. Na początku lotu sprawia wrażenie, że szybko spadnie, ale za każdym razem odlatuje.

Rafał Kot: - Ja już przed sezonem powtarzałem, że Piotrek będzie bardzo mocny. On się po prostu zmienił mentalnie. Proszę zobaczyć, że skończył się etap bycia śmieszkiem, dowcipnisiem. Od razu dziennikarze mówią, że skoczek ich unika, a on po prostu wyraża się nie po ich myśli. 

Stefan Horngacher w marcu powiedział, że ma na niego nowy plan. Żyła dojrzał?

- Do niego było bardzo trudno dotrzeć. Kolejni trenerzy mieli z tym duży problem. Ja pamiętam jak Hannu Lepistoe mówił, że to jest "wieczne, duże dziecko". Teraz skupił się tylko na skokach i to mu bardzo pomaga. Natomiast jeśli chodzi o mierzalne aspekty takie, jak moc i dynamika, które zmierzyć na platformach dynamometrycznych, to Żyła jest w absolutnej światowej czołówce. Nie potrafił tego nigdy wykorzystać. 

Teraz wreszcie kierunkuje swoją moc dobrze i przekłada to na dobre skoki. 

- Ja już w rozmowie np. z Adamem Małyszem mówiłem, że gdyby u Żyły ta moc nie rozchodziła się "na boki", tylko gdyby skoncentrować go na skokach, to byłoby świetnie. Mamy dopiero początek sezonu, ale te zmiany u Żyły są po prostu lawinowe.

W tym sezonie w konkursach indywidualnych był kolejno. 6. 3., 5., 3. Ścisła czołówka. 

- To jest najważniejsze u skoczka, który ma osiągać sukcesy, czyli powtarzalność skoków w różnych warunkach atmosferycznych. Przecież w Niżnym Tagile czy w Ruce wiatr był zmienny. Nieważne, że wiatr był zwykle pod narty. To przecież też trzeba wykorzystać, a wielu skoczków sobie z tym nie radzi. Owszem łatwiej jest polecieć na wietrze pod narty, ale wykorzystanie tych warunków pokazuje klasę zawodnika. Żyła na razie radzi sobie z tym fizycznie, ale też psychicznie. 

Jeszcze niedawno Żyła przed skokiem wolał pobiegać, poskakać, energia go po prostu rozpierała. Teraz przed skokiem wygląda jak typowy sprinter. Siedzi spokojnie, nie wysila się, jakby wyeliminował każdy zbędny ruch.

Piotr Żyła w zeszłym sezonie i obecniePiotr Żyła w zeszłym sezonie i obecnie Screen TVP

- Widać koncentrację, nie rozdrabnia się i dzięki temu jest w stanie wyzwolić całą swoją energię właśnie na rozbiegu skoczni. To jest bardzo dobre.  

Dwa lata temu Piotr Żyła osiągnął szczyt, zajął drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, tym razem szczyt formy też przypadnie na świąteczno-noworoczny cykl?

- Jeżeli Piotr Żyła dociągnie z tą formą do Engelbergu to wierzę, że będzie jednym z faworytów do wygrania Turnieju Czterech Skoczni.

Zapytam Pana o zawodnika, który punktuje regularnie, ale chyba znów zaczął popełniać błąd sprzed lat. Chodzi mi o Dawida Kubackiego, który znów lata wysoko, ale szybko spada. 

- Dawid ma za sobą bardzo dobrą zeszłą zimę i dobre lato. Brakuje mu jednak stabilizacji. On przyzwyczaił nas do tego, że jak wchodzi na dobry poziom, to potem się na nim utrzymuje. Niestety, Dawid znowu zaczyna wracać do tej wyższej amplitudy lotu. To zauważyli także inni trenerzy. Myślę jednak, że szybko można to skorygować. Według mnie to kwestia kilku zawodów i znowu będzie w czołówce, a moim zdaniem może też stawać na podium w kilku pojedynczych zawodach.

Kamil pierwszy raz w sezonie wypadł poza szóstkę, ale to chyba wina warunków w pierwszej serii. Wielu znanych skoczków nie dało sobie z nimi rady. 

- Skoki Kamila są dobre, ale brak mu jest jeszcze tej typowej dla niego powtarzalności. W sobotnim konkursie wyszło to na jaw. Gdyby skakał tak, jak w końcówce sezonu, to warunki w Niżnym Tagile nie grałyby roli. To jednak dopiero początek sezonu i widać, że nie jest to jeszcze najlepsza forma.  Był aż i dopiero 7. Aż bo zaliczył wielki awans z 14. pozycji, ale dopiero, bo chyba każdy liczył na nieco więcej. 

Więcej o: