Skoki narciarskie. Pierwszy trener Macieja Kota: "Powinien się odizolować od tego sztabu szkoleniowego"

- Moje zdanie jest takie, że Maciej Kot powinien się odizolować od tej grupy, od tego sztabu szkoleniowego. W innym przypadku będzie setki, tysiące razy słyszał to samo, a poprawy żadnej nie ma - mówi Sport.pl Kazimierz Długopolski, pierwszy trener Macieja Kota, a obecnie sędzia FIS.

Maciej Kot bardzo słabo zaczął sezon. W trzech konkursach zdobył zaledwie dwa punkty, a do niedzielnego konkursu w Kuusamo nawet się nie zakwalifikował. Ten kryzys formy trwa już długo, Kot dobrych skoków nie oddaje już od ponad roku. Ciągle zmaga się z problemem, którym jest duże przekrzywienie lotu i konieczność kontrowania tego barkami, przez co lot jest bardzo niestabilny i krótki. Kazimierz Długopolski zauważa jednak, że problemy skoczka rodzą się znacznie wcześniej. Trener dostrzega też konieczność zmiany otoczenia, bo naprawianie techniki nie przynosi żadnych korzyści. Przeciwnie, z każdym miesiącem jest coraz gorzej. Długopolski zaczyna się nawet obawiać o dalszą karierę Kota.

Piotr Majchrzak: Co się dzieje z Maciejem Kotem? Rozmawialiśmy rok temu o jego problemach i wydaje się, że wtedy było lepiej niż teraz.

Kazimierz Długopolski: Dobrze pan zauważył. To jest dobre pytanie, ale nie do mnie. Wiadomo, że mamy cudowny sztab szkoleniowy, ale w tym przypadku można to mówić nieco ironicznie. Kilku naszych zawodników skacze naprawdę bardzo dobrze, ale są też ci dużo słabsi. Można się zatem zastanawiać, co robi sztab, że z niektórymi jest po prostu źle.

Ja mam wrażenie, że po tym jak Maciej Kot wygrał dwa konkursy w sezonie 2016/2017 wszyscy stwierdzili, że trzeba poprawić krzywy lot i Kot będzie wygrywał seryjnie. Tymczasem można odnieść jednak wrażenie, że im bardziej Kot jest naprawiany, tym bardziej jest zepsuty.

- Ja mam takie samo spostrzeżenie. Maciek nigdy nie był symetrycznie ułożony zarówno na rozbiegu, jak i w powietrzu. Jeśli jednak zaczyna się przestawiać zawodnika, to on zaczyna się gubić. To nie jest taka prosta sprawa, by zmienić coś do czego zawodnik jest przyzwyczajony. Wielu było przecież medalistów, którzy też nie mieli idealnie prostej sylwetki. Według mnie ten problem przestawiania Maćka ciągnie się już półtora roku. Skoczek jest teraz tak pogłębiony w tym błędzie, że będzie bardzo, naprawdę bardzo trudno to naprawić.

Wydaje się, że jest jeszcze gorzej niż rok temu, gdy Kot skakał poniżej oczekiwań, ale wchodził do drugiej serii. Myśli pan, że jest jakakolwiek szansa na poprawę bez wycofania z konkursów?

- Wygląda na to, że nie ma żadnych szans. Wożenie go na zawody spowoduje tylko pogłębienie problemu i siądzie też jego psychika. Będzie widział, że kolegom idzie dobrze. On wie, że był na tym samym poziomie. Moje zdanie jest takie, że Kot powinien się odizolować od tej grupy, od tego sztabu szkoleniowego.

Aż tak?

- Myślę, że gdyby pracował z którymś z asystentów, to będzie powtarzał te same schematy, ćwiczenia. Uważam, że sztab szkoleniowy ma zakodowane pewne uwagi, a widać, że nie zdają one egzaminu. To jest nie do uwierzenia, że zawodnik tej klasy popełnia ciągle taki szkolny błąd. Trenerzy to widzą i powinni wiedzieć jak to naprawić, przecież to są fachowcy.

Ponoć Maciej Kot ma indywidualny tok treningów a Stefan Horngacher mówi, że to jest długa praca i skoczek musi być cierpliwy.

- Może być to droga do zakończenia kariery. Aż muszę trzy razy odpukać, ale tak to się może zakończyć.

Nie pociesza pan.

- Ja też jestem załamany tą sytuacją. Bardzo mu kibicuje, bo komu jak nie jemu miałbym kibicować. Moje zdanie jest jednak takie, że on się musi odizolować od tej grupy. W innym przypadku będzie setki, tysiące razy słyszał to samo, a poprawy żadnej nie ma. Tak naprawdę to chodzi o to żeby dać mu jakąś uwagę, sugestię, która może naprawdę dużo zmienić. Takich chłopaków jak Kot nie ma wielu. Taki potencjał się rzadko zdarza. Ośmiu moich wychowanków zdobywało medale mistrzostw świata juniorów, a w kadrze został tylko Maciek.

Maciej Kot zdradził w rozmowie ze skijumping.pl, że pojedzie do Niżnego Tagiłu, bo w Polsce nawet nie miałby z kim i gdzie trenować.

Trochę to jest dla mnie niezrozumiałe. Zawody to jest teraz strata czasu. Zaraz jadą daleko do Rosji. Przecież to są przeloty, pakowanie. Gdybym był w formie to oczywiście trzeba jechać, ale on popełnia szkolne błędy! Będzie się tylko męczyć.

A gdyby na przykład Maciej Kot zgłosił się do Pana po kilka wskazówek, to zgodziłby się Pan?

- W tej chwili to nawet nie ma w Polsce gdzie trenować. Teraz jednak tak głośno myślę, że Kot mógłby trafić na jedno, może dwa zgrupowania do kadry Macieja Maciusiaka.

Maciusiak szybko go naprawił po słabym sezonie i zesłaniu do rezerw przez Łukasza Kruczka.

- No właśnie, myślę, że do Maciusiaka też miałby zaufanie. Zresztą mógłby się poczuć pewniej, bo tych błędów nie wyeliminuje w konkursach.

Jakie to są błędy?

- Maciej chce się bardzo mocno odbić, a odbicie skoczka to nie jest takie jak z ziemi. Tutaj nie decyduje siła odbicia, a technika. Maciej się otwiera na progu za bardzo, szybko podnosi głowę do góry, klatka jest wypięta do przodu, narty za bardzo zadarte. Posypał się, bo tak skaczą dzieci, które zaczynają przygodę ze skocznią. Nie jest poukładany do lotu w momencie odbicia. Cała moc idzie w powietrze, ale nie w ciało. Cały opór powietrza bierze na siebie i nie ma szans lecieć.

Czyli co, potrzebny powrót na małe skocznie? Typu K-60, K-70, by ponownie zbudować techniczną bazę?

- Otóż to. Trzeba wrócić na mniejsze skocznie i uczyć się na nowo układu ciała do lotu, czyli czegoś co daje nośność. Być może jest świetnie przygotowany fizycznie, dynamicznie i szybkościowo, ale przy takich błędach nie ma żadnych szans.

Trochę jak Dawid Kubacki, który też miał takie skoki np. w drużynówce w Wiśle i w sobotnim konkursie w Kuusamo. Warunki były słabe, ale widać było to przyjęcie powietrza na ciało.

-  I widzieliśmy gdzie wylądował. Zadarł wszystko co miał i wiadomo jak się skończyło. Przecież każdy dostrzega piękną technikę Norwegów. Właściwie wszyscy skaczą niezwykle zgrabnie. Już na wyjściu z progu potrafią świetnie układać się do lotu i potem szybują niziutko nad zeskokiem. Nie trzeba patrzeć na nazwisko i flagę a widać, że to Norweg. Widać też rękę trenera.

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju