Skoki narciarskie. Robert Johansson czarnym koniem nowego sezonu? To może być nowa gwiazda skoków

Robert Johansson może być jednym z największych wygranych nowego sezonu skoków narciarskich. 28-latek zrobił wszystko, by teraz odnieść sukces, a dodatkowo po prostu się... zakochał. - Robiłem przysiady, aż widziałem gwiazdy przed oczami - mówi norweski skoczek.

Skoki narciarskie potrzebują gwiazd, a jedną z nich może być niezwykle charakterystyczny Robert Johansson, który od dwóch lat popisuje się nie tylko wielkimi wąsami i dobrym dowcipem, lecz także coraz lepszą formą. - Wąsy zostają na nowy sezon. Nawet nie pamiętam, jak wyglądam bez nich - mówi Johansson przed sezonem.

Norweg w poprzedniej edycji zimowego cyklu wskoczył do światowej czołówki i teraz zapowiada, że chce zrobić kolejny krok w swojej karierze. W sezonie 2017/2018 popularny norweski wąsacz zajął piąte miejsce w Pucharze Świata, ale jego największym osiągnięciem były dwa brązowe (indywidualne) medale na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu, a także drużynowe złoto na dużej skoczni.

Przysiady aż do gwiazdek przed oczami

W poprzednim sezonie Johanssonowi brakowało jednak odpowiedniej stabilności (osiem razy wypadał z najlepszej dziesiątki zawodów), która pozwoliłaby mu wygrywać częściej, przez co liczyłby się także stawce Pucharu Świata. Okazuje się jednak, że całe lato Norweg poświęcił na zbudowanie tak zwanej siły, a praca ma się przełożyć na zimowe osiągnięcia.

- Skupiałem się na zbudowaniu siły. Robiłem przysiady, aż widziałem gwiazdy przed oczami. Wygląda na to, że moje ciało znakomicie zareagowało na te obciążenia. (...) Otrzymałem wiele ważnych odpowiedzi i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Moje ciało reaguje tak, jak bym chciał, a dodatkowo moja technika też się poprawiła - mówi Johansson w rozmowie z dagbladet.no. 

A z tą nie jest u niego najlepiej, bo Johansson charakteryzował się bardzo niespokojnym lotem i nierównomiernie pracującymi rękami, przez co często tracił wiele ważnych punktów za styl. W tym sezonie ma się to jednak zmienić, bo Norweg zapowiada, że mocno pracował nad estetyką swoich lotów. 

Skoki narciarskie. Terminarz Pucharu Świata w sezonie 2018/19

Tymek Cienciała, 9-letni orzełek z Wisły: Marzę, żeby skakać jak Kamil Stoch, ale chciałbym też kiedyś wygrać autko"

Johansson zmienił swoje życie, teraz chce wygrywać

28-letni skoczek dzięki najlepszemu sezonowi w karierze zarobił także na wymarzone mieszkanie, bo jego planem była przeprowadzka z Lillehammer do Oslo. W kwietniu okazało się jednak, że w jego życiu pojawiła się także... kobieta. - W kwietniu poznałem dziewczynę. Znaleźliśmy wspólny język. Miałem wtedy dużo czasu po sezonie, bo przecież zwykle bardzo dużo podróżujemy - dodaje skoczek.

Robert Johansson przyznał, że ten sezon może być dla niego przełomowy. Wydaje się także, że już u progu zimy 28-latek jest bardzo dobrej formie. W czasie serii próbnej przed mistrzostwami Norwegii (które potem zostały odwołane) był zdecydowanie najlepszy. - Teraz chcę walczyć z czołówką na wszystkich frontach. Chcę pokazać równy poziom przez cały sezon, ale nie ukrywam, że skupię się też na Turnieju Czterech Skoczni i Raw Air. Puchar Świata jest oczywiście celem nadrzędnym - dodaje Johansson. 

Faworyci bukmacherów przed nowym sezonem skoków 

Kluczowa decyzja dla dalszej kariery

Wielkiego wybuchu formy Roberta Johanssona nie byłoby, gdyby nie decyzja Aleksandra Stoeckla, podjęta po pierwszy dniu zawodów w Zakopanem. Do Pucharu Świata w Zakopanem Johansson aż siedem razy wypadał z dziesiątki zawodów i ani razu nie udało mu się stanąć na podium. W czasie weekendu w Zakopanem fantastyczną formą popisywał się zaś młody Marius Lindvik, który w jednym z treningów pobił rekord skoczni, a w konkursach prezentował bardzo wysoką formę. 

Stoeckl przyznał w norweskich mediach, że sztab mógł odstawić Johanssona  w czasie ostatecznej debaty nad składem na IO, która miała miejsce w sobotni wieczór w hotelu w Zakopanem. Wybór padł jednak na Johanssona, a Lindvik pojechał na mistrzostwa świata juniorów. 

- To zabawne, że w Zakopanem rozmawialiśmy o tym, kogo byśmy zabrali na igrzyska. Był wybór między Robertem i Lindvikiem. Wybraliśmy Roberta, a ten zdobył trzy medale na igrzyskach - cieszył się Stoeckl w rozmowie z Nettavisen.no. 

Co więcej, po igrzyskach Johansson dwa raz zajął trzecie miejsce, raz wygrał, a dodatkowo dwa razy plasował się tuż za podium. Teraz wydaje się, że Norweg zrobił kolejny krok w swojej karierze, a gdyby Stoeckl postawił wówczas na Lindvika, to Johansson mógłby być teraz w zupełnie innym miejscu swojej kariery. 

Początek nowego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich już 16 listopada w Wiśle, gdy odbędą się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. W sobotę konkurs drużynowy.