Skoki narciarskie. Trener broni Ziobrę: Ja ufam Jasiowi

Jan Ziobro zdecydował się na zawieszenie sportowej kariery. Zawodnik stwierdził, że osoby ze środowiska chcą go zniszczyć jako sportowca. Jego zachowanie skrytykował ostatnio Adam Małysz, ale znaleźli się także tacy, którzy bronią skoczka.

- Podjąłem decyzję o zawieszeniu kariery. To nie jest tak, że nie chcę skakać, ale kontynuacja kariery nie ma sensu, gdyż wielu ludzi z otoczenia chce mnie zniszczyć jako zawodnika. Jest szereg decyzji, które są skandaliczne. Kłody są mi rzucane pod nogi od dłuższego czasu. Na każdym kroku jestem pomijany, poniżany. Sytuacja wygląda beznadziejnie - mówił skoczek w wideo opublikowanym 5 stycznia.

Zawodnik wrzucił do sieci kolejny filmik, w którym podaje przykłady, które mają być potwierdzeniem tej tezy. Ziobro przytacza zgrupowanie kadry A i B w Hinzenbach, które zakończyło się wewnętrznym sprawdzianem. Skoczek zajął tam trzecie miejsce. Ziobro zauważa jednak, że nie dostał powołania na zawody w Courchevel. Więcej o tym przeczytasz TU.

- Jasiek, jeśli czujesz potrzebę wyjaśnienia czegoś, to nie rób serialu w mediach, tylko wsiądź w auto i przyjedź do nas do PZN. Raz cię już cały zarząd wysłuchał - mówi Adam Małysz o kolejnych zarzutach Jana Ziobry do trenerów kadry. Czytaj więcej >>

"Ja Jasiowi ufam"

- Nie można porównywać kadry A do kadry B. Zawsze było tak, że o tym, kto pojedzie na zawody, decyduje forma, a nie układy i układziki. Cokolwiek się powie, to znajdą mu, że albo był za ciężki, albo nie chce się słuchać, albo słaby psychicznie. Dziś o wszystkim decyduje trener, a kiedyś szkoleniowiec nawet nie ponosił konsekwencji za to, czy jakiemuś skoczkowi wyszło na zawodach, czy nie. Przy kiepskim wyniku trener nie był zwalniany. Dzisiaj trend jest odwrotny - nie tylko w skokach, ale we wszystkich dyscyplinach - powiedział Edward Przybyła, pierwszy trener Ziobry, cytowany przez portal Sportowefakty.wp.pl.

Trener stoi murem za swoim podopiecznym z WKS Zakopane. - Ja Jasiowi ufam i wierzę. Niektóre plotki mnie śmieszą. Kiedy jest się dobrym sportowcem, to trzeba to udowodnić. Jednak jeśli kogoś nie dopuszcza się do tego, aby mógł coś udowodnić, to trudno to zrobić... Nie może być tak, że trener decyduje o składzie po rozmowie telefonicznej. Trener kadry B przekazuje, jak pokazali się skoczkowie, ale nagle różnica wynosi 15 metrów i bierze się tego, który skacze krócej - zakończył Przybyła. Całą rozmowę z nim znajdziecie TU.