Turniej Czterech Skoczni. Stefan Hula: W Ga-Pa sobie pozamiatałem. Kamil łapie luz

- Kamil się znakomicie koncentruje, ma swoje konkretne zadania zamiast rozważań o różnych wyczynach. Psychicznie Kamil jest niesamowicie mocny. On nawet teraz łapie więcej luzu niż miał w niemieckiej części turnieju - mówi Stefan Hula. Najlepszy przyjaciel Kamila Stocha walczy o miejsce w Top 10 Turnieju Czterech Skoczni i wierzy, że lider imprezy może wygrać ją jak Sven Hannawald 16 lat temu, czyli odnosząc zwycięstwa we wszystkich czterech konkursach

 Łukasz Jachimiak: W Oberstdorfie byłeś piąty, w Innsbrucku zająłeś 11. miejsce - gdyby nie Garmisch-Partenkirchen, gdzie miałeś 27. wynik, byłbyś teraz w Turnieju Czterech Skoczni znacznie wyżej niż na 13. miejscu. W Nowy Rok było tak jak mówi Adam Małysz? Trochę się spaliłeś?

Stefan Hula: Dokładnie tak było. Pojawiło się napięcie i moje nogi nie pracowały tak, jak powinny. No i w Ga-Pa sobie pozamiatałem. To było zupełnie niepotrzebne, ale co zrobić?

Do pogody też wtedy nie miałeś szczęścia.

- Prawda, warunki nie sprzyjały. To wszystko złożyło się na słabszy wynik. Cały sport.

Po Oberstdorfie zacząłeś myśleć, że jesteś piąty, blisko podium, że idziesz po życiowy sukces?

- Nie wiem, może gdzieś tam coś takiego przyszło mi do głowy. A jeszcze w Ga-Pa bardzo dobrze skoczyłem w kwalifikacjach, byłem trzeci. I trochę uciekła koncentracja, przyszły niepotrzebne myśli, stąd się wzięło napięcie. Ale już nie chcę tego analizować. Było, minęło, walczymy dalej.

Do pierwszej „10” turnieju tracisz 18,4 punktu. Sporo, ale chyba można Ci życzyć, żebyś w Bischofshofen powalczył o miejsce w takim gronie?

- A nie wiem nawet jak wyniki wyglądają. I to chyba dla mnie dobrze, ha, ha.

Na pewno wiesz, że Kamil Stoch ma dużą przewagę [aż 64,5 pkt] nad zajmującym drugie miejsce Andreasem Wellingerem. Teraz już wszyscy będą się zastanawiać nie czy wygra turniej, ale czy zrobi to samo, co w sezonie 2001/2002 zrobił Sven Hannawald. Przyjaźnisz się z Kamilem, razem mieszkacie w pokoju – jak on to wszystko znosi?

- Wie, że wszyscy w kadrze mocno ściskamy za niego kciuki i staramy mu się pomóc. Ja faktycznie z Kamilem się przyjaźnię, więc z całego serca mu kibicuję. I wierzę w powtórkę sprzed roku.

Ty wiesz, on wie, wszyscy to wiemy: Kamil walczy o coś więcej niż powtórka sprzed roku, tu już nie chodzi tylko o wygranie Turnieju Czterech Skoczni. Znasz go świetnie, więc powiedz, jak on sobie radzi w tym szaleństwie?

- Pozostaje bardzo spokojny. Naprawdę. Faktycznie szaleństwo jest i w Bischofshofen będzie jeszcze większe, ale Kamil się znakomicie koncentruje na tym, co ma zrobić, a ma swoje konkretne zadania, zamiast rozważań o różnych wyczynach. Psychicznie Kamil jest niesamowicie mocny. On nawet teraz łapie więcej luzu niż miał w niemieckiej części. Życzę mu, żeby do końca skakał na luzie i żeby na luzie wygrał.

Dotarło do was to, co wymyślił Sven Hannawald? Już przed konkursem w Innsbrucku ogłosił, że postawi piwo każdemu, kto zatrzyma Stocha.

- Uważamy to za żart. Nawet zabawny. Sven może tak sobie mówić, jest pierwszym skoczkiem, który wygrał wszystkie cztery konkursy w jednym Turnieju Czterech Skoczni, ma swoją historię, wraca do niej, zwłaszcza że jest o to proszony. Normalna sprawa. Ja Kamilowi z całego serca życzę, żeby też czegoś takiego dokonał.

Myślisz, że jednak to Wy napijecie się piwa?

- Mam nadzieję. Kamil skacze świetnie, pięknie, jest w wielkiej formie. Oby tylko nic mu nie przeszkodziło. Myślę o warunkach, o pogodzie.