PŚ w Wiśle. Stoch i spółka zaczęli najlepiej w historii

W Wiśle 190, a cztery lata temu w Klingenthal 236. Liczby punktów wywalczonych przez polskich skoczków w pierwszych indywidualnych konkursach bieżącego sezonu i poprzedniego sezonu olimpijskiego mówią, że lepszy start zanotowali cztery lata temu. Ale te liczby nie mówią wszystkiego. Prawda jest taka, że za naszymi zawodnikami najlepsza inauguracja w historii

W listopadzie 2013 roku w Klingenthal wiało tak bardzo, że w zawodach drużynowych i indywidualnych rozegrano po jednej serii. Ten drugi konkurs pozostaje najlepszym w historii dla Polaków, biorąc pod uwagę liczbę punktów, jakie wywalczyli. Najwięcej - 100 - zdobył ich wówczas sensacyjny zwycięzca Krzysztof Biegun. W Top 10 byli jeszcze na piątym miejscu Piotr Żyła, na szóstym Maciej Kot i na dziewiątym Jan Ziobro. A kilka punktów dorzucił sklasyfikowany na 22. pozycji Dawid Kubacki.

W niedzielę w Wiśle po pierwszej serii mieliśmy w czołowej "10" pięciu Polaków. Czwarty był Kubacki, siódmy Kot, ósmy Stoch, dziewiąty Żyła i 10. Stefan Hula. Miejsca w "10" nie utrzymał Kot, który spadł na 19. pozycję. Na 10. spadł Kubacki, ale Hula i Żyła awansowali wspólnie na siódme miejsce, a Stoch najlepszym skokiem rundy finałowej - na 129,5 m - wfrunął na podium, na drugą pozycję.

Dwa razy lepiej niż rok temu
W sumie podopieczni Stefana Horngachera zdobyli w niedzielę 190 punktów. Już po sobotniej drużynówce austriacki trener był zadowolony. Po drugim miejscu Polaków podkreślał, że tę zimę zaczęli skokami na wyższym poziomie niż poprzednią. Słowa trenera potwierdzają liczby. W pierwszym konkursie w Kuusamo w listopadzie 2016 roku nasi zawodnicy wyskakali do spółki 83 pkt, dzień później powtórzyli ten wynik. Łatwo policzyć, że w Wiśle Polacy w jednym konkursie zdobyli więcej punktów niż przed rokiem w Kuusamo w dwóch.

Stoch też zaczął jak nigdy
Uczciwie oceniając trzeba też stwierdzić, że 190 punktów z Wisły znaczy więcej niż 236 pkt z Klingenthal sprzed czterech lat. U nas pogoda nie wypaczyła wyników, czego nie da się powiedzieć o tamtych niemieckich zawodach.

Nieprzekonanym warto zwrócić uwagę, że oceny inauguracji należy dokonać, uwzględniając też zawody drużynowe. W Klingenthal Polska była czwarta, w Wiśle - druga. Tam zdobyła 250, tu - 350 punktów do klasyfikacji Pucharu Narodów. Efekt jest taki, że po weekendzie w Wiśle prowadzimy w tym rankingu. Ekipa Horngachera ma 540 punktów, o 31 więcej od Norwegów.

I na deser Kamil Stoch. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi właśnie zaczyna swój 13. sezon Pucharu Świata. Dopiero pierwszy raz inauguracyjny konkurs skończył na podium.

PŚ w Wiśle. Stoch: Było dobrze, ale mogę skakać jeszcze lepiej

Więcej o: