PŚ w skokach. Wisła zainaguruje sezon olimpijski. Wąsowicz: mieliśmy tajną umowę z Hoferem. W sobotę specjalny toast na weselu Zniszczoła

- W kwietniu w Zurychu Walter Hofer powiedział nam, że jeśli do Portoroża przywieziemy gwarancje rządowe na wykonanie inwestycji na skoczni, to dostaniemy inaugurację. Ale umówiliśmy się, że trzymamy to w tajemnicy. Nie powiedzieliśmy nawet Stefanowi Horngacherowi i zawodnikom, a lampkę szampana wypijemy za to w sobotę, na weselu Olka Zniszczoła - mówi nam wiceprezes PZN Andrzej Wąsowicz po decyzji FIS o przyznaniu Wiśle inauguracji sezonu 2017/2018 w skokach. Zima z igrzyskami zacznie się w Wiśle 18 listopada konkursem drużynowym, dzień później odbędą się zawody indywidualne

W kwietniu kalendarz Pucharu Świata w skokach ustalano w Zurychu. Tam Polskę reprezentowali prezes PZN-u Apoloniusz Tajner i wiceprezes Wąsowicz. Wrócili z podtrzymaną pierwotną propozycją, czyli tylko jednym konkursem dla Wisły, zaplanowanym na 25 stycznia, przed weekendem startów w Zakopanem. Wtedy Wąsowicz mówił nam, że więcej nie dostaliśmy, bo do Szwajcarii nie przywieźliśmy rządowych gwarancji na wykonanie torów lodowych, siatki osłaniającej skocznię od wiatru i chodnika prowadzącego od obiektu do miasta.

Walter Hofer dotrzymał słowa

Teraz, na ostateczną konferencję kalendarzową do Słowenii, Tajner i dyrektor PZN-u ds. skoków oraz kombinacji Adam Małysz zabrali rządowe gwarancje. Wynika z nich, że do końca października skocznia w Wiśle będzie miała zamontowane lodowe tory, że zrobiony zostanie też chodnik, dzięki czemu nie będzie trzeba ograniczać ruchu pojazdów oraz że jesienią i wiosną wykonane zostaną prace pomiarowe, a w przyszłym roku na skoczni staną siatki.

- Decyzja o przyznaniu nam inauguracji to przede wszystkim pokłosie rozmów i świetnych spotkań na mistrzostwach świata w Lahti. Uczestniczył w nich również pan minister sportu Witold Bańka. Wtedy udało się dopiąć najważniejsze sprawy. W Zurychu nie mieliśmy jeszcze gwarancji rządowych, ale Walter Hofer powiedział nam wtedy, że jeśli do Słowenii je przywieziemy, to dostaniemy inaugurację. Ale umówiliśmy się, że trzymamy to w tajemnicy. Nie chcieliśmy zepsuć sprawy, dlatego nikomu nic nie mówiliśmy – opowiada Wąsowicz.

Dodatkowy toast

Szef zawodów w Wiśle zapewnia, że inauguracja Pucharu Świata właśnie tam to niespodzianka również dla trenera kadry Stefana Horngachera i jego podopiecznych.

– Reakcji od trenera i zawodników jeszcze nie mamy, bo oni o niczym wcześniej nie wiedzieli. W sobotę w Wiśle ślub weźmie Olek Zniszczoł, zjadą się wszyscy oprócz Maćka Kota, któremu coś wypadło. Ale będą Kamil Stoch, Piotr Żyła, Adam Małysz i inni. Wspólnie wzniesiemy toast lampką szampana nie tylko za Olka, ale też za to, żebyśmy dobrze weszli w sezon olimpijski. Dla nich to ważne, że taką zimę zaczną u siebie – mówi Wąsowicz.

Program pierwszego weekendu skoków w sezonie 2017/2018 zapowiada się dla nas idealnie, bo na 18 listopada zaplanowano konkurs drużynowy, a dzień później rozegrane zostaną zawody indywidualne. – Mamy drużynę mistrzów świata, więc spodziewamy się, że zawody zespołowe jeszcze bardziej napędzą koniunkturę wśród kibiców – mówi Wąsowicz.

Nie strzelimy samobója

Wiceprezes PZN zapewnia, że organizacyjnie staniemy na wysokości zadania. – Zaraz po Letniej Grand Prix weźmiemy się za przygotowania do Pucharu Świata. Założenie jest takie, że 6 listopada będziemy mieli zaśnieżoną skocznię – mówi. O to zadba firma Supersnow. - Razem z prezesem Tajnerem i Adamem Małyszem byliśmy na prezentacji, wszystko sfotografowałem, nawet termometr pokazujący, że było +12 stopni. Zrobili śnieg, a ja jako niewierny Tomasz zażyczyłem sobie jeszcze, żeby mi pokazali, co się stanie, jak po tym pojeździ ratrak. Jeździł i śnieg był piękny. Cieplej na pewno nie będzie, nawet śmiało możemy zakładać, że będzie zimno. Wszystko mamy dogadane, na pewno nie strzelimy sobie samobójczego gola. Ze wszystkiego się wywiążemy – obiecuje Wąsowicz.

Zobacz wideo