PŚ w Planicy. Polska najlepszą drużyną sezonu? W sobotę Puchar Narodów i wyrównanie wyniku Austrii?

Od 2012 roku nie było drużyny, która wszystkie konkursy sezonu skończyłaby na podium. W sobotę w Planicy Polska w składzie Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot i Kamil Stoch będzie miała szansę powtórzyć osiągnięcie Austrii. I może właśnie Austrię już ostatecznie pokonać w walce o Puchar Narodów. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 10

Obserwuj @LukaszJachimiak

Pierwsze miejsce w Klingenthal, drugie w Zakopanem, pierwsze w Willingen, pierwsze na MŚ w Lahti, trzecie w Oslo, drugie w Vikersundzie - to znakomita seria zespołu skaczącego od początku sezonu w tym samym zestawieniu. Ostatnią taką ekipę, która nie spadała z podium mieli Austriacy. W sezonie 2011/2012 wygrali trzy konkursy Pucharu Świata i trzy skończyli na drugim miejscu, a do tego dołożyli złoto MŚ w lotach w Vikersundzie.

Nie wypaść poza podium w Planicy warto również, a może przede wszystkim, po to, by wywalczyć Puchar Narodów. Prowadzimy w nim od 4 stycznia i wydaje się, że mamy dość bezpieczną przewagę nad zajmującą drugie miejsce Austrią. Po czwartkowych zawodach indywidualnych zmalała ona z 263 do 226 punktów, ale od dłuższego czasu jest tak, że podopiecznym Heinza Kuttina łatwiej gonić w konkursach indywidualnych, gdzie świetnie punktuje Stefan Kraft, niż w drużynowych. W Planicy nawet mimo zwycięstwa i wspaniałej noty lidera PŚ (490,2 pkt, aż o 38,1 więcej od najlepszego z naszych Stocha), jako drużyna Austriacy mieliby od nas mniej punktów. Nieznacznie - 1713,3 przy naszej nocie 1716,5 pkt - ale jednak.

Piątek w Planicy choć dla nas na pewno nie wymarzony (strata Stocha do Krafta urosła z 31 do 86 punktów, co w praktyce oznacza już niemal pewną Kryształową Kulę dla rywala), znów pokazał, że jako drużyna jesteśmy bardzo mocni. Piąty Stoch, siódmy Żyła, 12. Kot i 23. Kubacki zgromadzili łącznie mniej punktów tylko od Niemców (1757,3). Gdyby w sobotę pokonali nas tylko Markus Eisenbichler, Richard Freitag, Karl Geiger i Andreas Wellinger, to zarobilibyśmy 350 punktów, a oni 400. Nie bolałoby, bo Niemcy tracą do nas aż 419 punktów.

Wygrać oczywiście mogą, ale wcale nie muszą. W Lahti zabrakło dla nich medalu, skończyli na czwartym miejscu. Tydzień temu w Vikersundzie byli na piątej pozycji. Chętnych do podium, tak jak tam, będzie pięć ekip. Do wymienionych już trzech doliczyć trzeba Norwegów (w piątek mieli łączną notę 1710,1 pkt) i Słoweńców, którzy wypadli słabo (1632 pkt), ale latać umieją, zwłaszcza u siebie. Nawet piąta pozycja Polski przy zwycięstwie Austrii nie oznaczałaby dla nas utraty prowadzenia w Pucharze Narodów (dostalibyśmy 200 punktów, a rywale - 400). Ale pisanie takiego scenariusza nie ma sensu. To jest zima ludzi Horngachera, a że pogoda w Planicy jest stabilna, tak powinno zostać. Idealny i prawdopodobny scenariusz to kolejne miejsce na podium i powiększenie przewagi w klasyfikacji najlepszych zespołów sezonu. Na tyle, by niedziela dla tego zestawienia była już nieważna.

Zobacz wideo
Więcej o: