Turniej Czterech Skoczni. Stoch po badaniach, "thriller-tour" wciąż do wygrania

Badaniach w szpitalu w Innsbrucku pokazały, że Kamil Stoch nie ma żadnych złamań. W kolejnym konkursie na pewno wystartuje. - Jestem po prześwietleniu, poza małym krwiakiem nic mi nie jest. Z bólem jakoś sobie poradzę - napisał na Facebooku Kamil Stoch. W loteryjnych, wietrznych zawodach na Bergisel Stoch był czwarty i nadal liczy się w walce o końcowy triumf, choć upadając w serii próbnej uszkodził lewy bark.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Nerwy, niepewność, nadzieja - emocji w kadrze naszych skoczków jest po zawodach w Innsbrucku mnóstwo. Różnych, sprzecznych. Z jednej strony Stoch zajmując czwarte miejsce pozostał jednym z głównych faworytów do wygrania Turnieju Czterech Skoczni, a takich jest już tylko dwóch, bo Stefan Kraft po zajęciu 18. pozycji z walki z Kamilem i Danielem Andrem Tande raczej się wypisał. Z drugiej Stoch był liderem, i choć nad Kraftem przewagę 0,8 pkt powiększył do 14,9 pkt, to stracił prowadzenie na rzecz najlepszego w Innsbrucku Tandego.

Norweg tracił do Polaka 6,6 pkt, teraz ma o 1,7 pkt więcej. Ale punkty są tu tak naprawdę mało ważne. Było blisko i jest blisko. Problem w tym, że dziwna narośl na kostce Tandego, o której pisaliśmy kilka dni temu, to nic przy nowym problemie Stocha - z barkiem. Doktor Aleksander Winiarski, lekarz kadry bał się nawet czy badania, na jakie zabrał zawodnika zaraz po konkursie, nie wykażą, że któraś z kości pękła. Na szczęście USG nie wykazało żadnych złamań, ale Kamil rękę nosił sztywno, o skokach rozmawiać nie chciał, na razie był po prostu zadowolony, że skoczył, przetrwał.

Kibiców za pośrednictwem Facebooka uspokoił sam skoczek, który zapewnił, że w kolejnym konkursie wystartuje.

Spokój do kadry wprowadza Adam Małysz. - Dobrze, że Kamil upadł przy lądowaniu, a nie po wyjściu z progu, przez jakiś podmuch wiatru - mówi o upadku Stocha z serii próbnej. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi wylądował w niej najdalej, na 127. metrze, ale wpadł w dziurę, których na zeskoku Bergisel było tak dużo, jakby organizatorom wydawało się, że skoczkowie zechcą spróbować jazdy po muldach. - Myślę, że okaże się, że wszystko z Kamilem jest w porządku, że bark jest tylko stłuczony. Wtedy Łukasz Gębala [fizjoterapeuta kadry] już dziś rozpocznie z nim pracę i zrobi wszystko, żeby Kamil był normalnie przygotowany do skakania jutro czy pojutrze - dodaje dyrektor PZN do spraw skoków i kombinacji norweskiej.

Małysz mówi "jutro albo pojutrze", bo w czwartek w Bischofshofen odbędą się tylko dwie serie treningowe i kwalifikacje, a Stoch jako zawodnik czołowej "10" Pucharu Świata awans do piątkowego konkursu ma zagwarantowany. Oczywiście byłoby dobrze, gdyby w przeddzień zawodów mógł sprawdzić, jak mu się na ostatniej turniejowej skoczni skacze, ale jeśli będzie musiał, to będzie mógł się oszczędzać na finał "thriller-touru", jak o 65. TCS pisali w środę Austriacy.

Szkoda, że aż tak z tą nazwą trafili, ale tym mocniej doceńmy to, co mamy. Szósty w Innsbrucku Maciej Kot awansował z ósmego na siódme miejsce w "generalce" turnieju, a Piotr Żyła, który był na Bergisel siódmy, jest już czwartym skoczkiem TCS, tracącym do trzeciego Krafta zaledwie siedem punktów. Jeśli chcemy znaleźć coś pozytywnego w zawodach, które tak naprawdę nie powinny się odbyć, to tym czymś jest właśnie fakt, że podopieczni Stefana Horngachera robią swoje naprawdę w każdych warunkach, bez względu na wszystko.

Efekt jest taki, że po zawodach w Innsbrucku Polska po raz pierwszy w historii objęła prowadzenie w klasyfikacji Pucharu Narodów. Od początku sezonu nasi zawodnicy wyskakali wspólnie 1796 punktów - o sześć więcej od Austriaków i o 122 więcej od Niemców. Reszta na razie jest tłem dla tych trzech nacji. Czwarta Norwegia traci do naszej drużyny 476 punktów.

Kibice oburzeni. Mocne komentarze po konkursie w Innsbrucku

Nierówny i źle przygotowany zeskok przyczynił się do upadku Kamila Stocha w serii próbnej, a podczas konkursu Floriana Altenburgera z Austrii. To jednak nie wszystko. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Kamil Stoch komentuje kuriozalny konkurs

Kamil Stoch mimo bolącego barku zdecydował się wystąpić w trzecim konkursie Turnieju Czterech Skoczni. W Innsbrucku był czwarty i... pojechał do szpitala. "Wiedziałem o co walczę i ile musiałem przejść, by znaleźć się w tym miejscu" - powiedział po zawodach. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Historyczny sukces polskich skoczków!

Reprezentacja polskich skoczków narciarskich po raz pierwszy w historii objęła prowadzenie w klasyfikacji Pucharu Narodów. To efekt świetnej formy, którą zawodnicy Stefana Horngachera pokazują w pierwszej części sezonu. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Stoch stracił prowadzenie w "generalce" TCS

Na 4. miejscu trzeci konkurs 65. Turnieju Czterech Skoczni ukończył Kamil Stoch. Strata do zwycięzcy konkursu przeważyła na stracie prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Pogoda pozwoliła na rozegranie tylko jednej serii. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Zobacz wideo

Oto cele Lewandowskiego na 2017! Wreszcie spełni swoje marzenie?

Więcej o: