Turniej Czterech Skoczni. I trzech Prevców. "Domen skacze tak, jak Max Verstappen jeździ. Moich skoczków oduczam takich nawyków. Ale Domen ma stawy skokowe z gumy"

- W Słowenii nawet nie musisz oglądać transmisji ze skoków. Ksiądz ci na mszy powie, jakie były wyniki - mówi Julijana Prevc. Ona i Božidar, państwo Prevcowie, mają w domu więcej dobrych skoczków niż niejedno państwo. W piątek w Oberstdorfie o 16.45 trzech Prevców walczy w pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni

Peter broni w turnieju tytułu sprzed roku. Domen broni prowadzenia w Pucharze Świata. A Cene broni rodziny przed wścibskimi pytaniami. - Czy Ema już skacze? - dociekał dziennikarz szwajcarskiej"Neue Zuercher Zeitung" podczas niedawnych mistrzostw Słowenii. - A to jest prywatne pytanie, nie będę na nie odpowiadał - uciął Cene. Dwudziestolatek o twarzy szóstoklasisty, wygląda na młodszego od siedemnastoletniego Domena. Obu czasem młodość trochę ponosi. Domen w poprzednim, debiutanckim sezonie, powiedział pytającemu w telewizyjnym wywiadzie, żeby nie wchodził w szczegóły, bo nie ma pojęcia o skokach.

Peter: jestem małpą w złotej klatce

Peter, najstarszy i najbardziej utytułowany z nich, też bywał bardzo małomówny, ale jednak, jak pisze dziennikarz wspomnianej "Neue Zuercher Zeitung", starał się odmawiać uprzejmiej. A bycie Prevcem w Słowenii składa się w dużej części z odmawiania. Peter zostawał sportowcem roku w tym kraju przez cztery ostatnie sezony. Jak mówi Julijana Prevc, matka trzech skaczących braci, szaleństwo na punkcie skoków jest w Słowenii takie, że nawet w kościele nie ma ucieczki. A każdy czegoś od Petera chce. Sponsorzy, dziennikarze, kibice. Zmęczyło go to. Przelało się ostatniego lata. - Czuję się czasem jak małpa w złotej klatce, jak kot którego każdy musi pogłaskać - tłumaczył wtedy, dlaczego potrzebuje się na jakiś czas schować. Domen w ogóle nie udziela dłuższych wywiadów, choć kolejka rośnie.

Co szykuje Domen?

Młody Prevc przyjechał na Turniej Czterech Skoczni jako faworyt. Niepełnoletni faworyt, który ma za sobą ledwie 25 indywidualnych zawodów Pucharu Świata i już cztery wygrane w obecnym sezonie. Wygrał próbę generalną w Engelbergu, potem jakby stracił rozpęd, i w mistrzostwach Słowenii, i w pierwszych treningowych skokach Turnieju Czterech Skoczni. Ale dopiero konkurs w Oberstdorfie pokaże, co Domen przygotował na turniej. W kwalifikacjach (wygrał je Daniel Andre Tande przed Kamilem Stochem i Stefanem Kraftem) był ósmy. Peter, który rok temu przerwał długą serię austriackich zwycięstw w Turnieju Czterech Skoczni - dziesiąty. A Cene - dwudziesty ex aequo z Markusem Schiffnerem i pierwszy raz zakwalifikował się do turniejowego konkursu. Państwo Prevcowie, najmniejsze państwo skoków, mają w konkursie więcej zawodników niż Finlandia. Gdyby był czwarty Prevc, to rodzina mogłaby wygrywać drużynówki, niekoniecznie tylko w mistrzostwach Słowenii.

Rodzinne skakanie, rodzinny biznes meblarski

Czwartego Prevca nie ma. Jest czwarta, Nika. Ma jedenaście lat i tak jak każdy z braci, zdobyła już mistrzostwo Słowenii w swojej kategorii wiekowej. Jeśli wystarczy jej wytrwałości, to rodzinny medal mistrzostw świata w konkursie mieszanym nie jest w przyszłości wykluczony. Cene nie chciał na to pytanie odpowiadać, ale nie: Ema, piąta w rodzinie, jeszcze nie skacze. Ma siedem lat. Została już tylko ona i mama Julijana, bibliotekarka z gimnazjum w Kranj. Dare, czyli tata Božidar Prevc skakał, choć tylko amatorsko. Od dwudziestu lat jest właścicielem firmy meblarskiej (ma dwa salony sprzedaży) i sędzią FIS. To on zaprowadził na skocznię siedmioletniego Petera. Dom Prevców w Dolenji jest niecałe pół godziny drogi od Kranj. A gdy Peter zaczął, to potem już ze wszystkimi poszło siłą rozpędu. - Oni innego świata nie znają. Skoki to dla nich coś oczywistego, naturalnego. A mają poza nimi dość zajęć żeby mieć odskocznię - mówi Dare. - W domu się tego nie przeżywa. Dom jest od tego, żeby oni wiedzieli, że zawsze ktoś na nich czeka. I żeby pamiętali, że anioł stróż i Bóg są zawsze przy nich - dodaje Julijana. - Ja w domu nie jestem skoczkiem, tylko synem i bratem - mówi Peter.

Peter znów ciągle drugi. Za Domenem

Peter, skoczek który wydawał się skazany na bycie tym drugim - drugi w igrzyskach w Soczi, w mistrzostwach świata w Val di Fiemme, w klasyfikacji Pucharu Świata - poprzedniej zimy przełamał bariery i wygrał wszystko co było wówczas najcenniejsze: Turniej Czterech Skoczni, mistrzostwa świata w lotach, Puchar Świata. Ale teraz znów jest ciągle drugi. W rodzinie. Domen Prevc do ryzykanckiego stylu Petera dodał jeszcze więcej ryzyka i chłodniejszą głowę. Ma już w Pucharze Świata 540 punktów, 400 więcej niż brat, który na razie jest 13. w PŚ. Upadek przy lądowaniu podczas inauguracyjnych zawodów w Kuusamo, choć obrócony w żart ("Muszę się teraz nauczyć lepiej jeździć na nartach") jednak zostawił jakiś ślad u Petera, przyznał to trener Goran Janus. Przed świętami upadek się powtórzył, w Engelbergu. Przyszło zmęczenie byciem Prevcem.

Domen, latający talerz. "On ma wyłączony gen strachu"

Domen jeszcze tego tak mocno nie doświadczył. Uczył się na błędach brata, korzystał z tego, że u boku miał kogoś, kto koncentrował na sobie całą uwagę. - To nie jest dla mnie nowe, bo patrzyłem na Petera: jak to jest wygrywać raz za razem - odpowiada na pytania, jak radzi sobie z tym wszystkim. Ale tak naprawdę nie wiemy, jak sobie radzi. Ta próba dopiero przed nim, na razie ma ten najpiękniejszy moment w karierze, gdy wszystko się udaje, każde ryzyko się opłaca i można po prostu wyłączyć myślenie.

- On skacze tak, jak Max Verstappen jeździ - mówi o nim trener Niemców Werner Schuster, porównując Domena do Holendra, który wpadł do Formuły 1 przed dwudziestką, jak po swoje i wielu rywali doprowadza do furii swoim ryzykanckim stylem. Domen Prevc wychyla się w locie tak mocno, że narty i ciało tworzą czasem jedną linię. Piszą o nim: człowiek Frisbee. Latający talerz. - Ma wyłączony gen strachu - cytuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Alexandra Stoeckla, trenera Norwegów. - Wygląda w locie tak, jakby chciał złapać narty w zęby - mówi Sven Hannawald w rozmowie z "FAZ". - Nikomu poza Domenem bym tego stylu nie polecił - mówi Heinz Kuttin. - To jest najlepszy obiekt latający jaki się pojawił w skokach. To jest Prevc 2:0. Ja takich rzeczy oduczam. Ale akurat Domen świetnie czuje, gdzie jest granica. I ma niebywałe stawy skokowe. Chyba z gumy - mówi Schuster. Trener Goran Janus też się krzywił, gdy zaczął pracę z Domenem. Ale przywykł. Ze zwycięstwami ani z prowadzeniem w Pucharze Świata się nie dyskutuje.

Walter Hofer: boję się. Niech chociaż przed lotami ktoś go nauczy ostrożności

Przez ostatnie 10 lat było tylko trzech skoczków którzy przyjechali do Oberstdorfu jako liderzy PŚ i odjechali z Bischofshofen jako zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni: Thomas Morgenstern, Gregor Schlierenzauer i Peter Prevc. Gdyby ta sztuka udała się Domenowi, byłby drugim najmłodszym zwycięzcą turnieju po Tonim Nieminenie. Fin miał 16 lat, gdy ćwierć wieku temu wygrał TCS, stając się jedną z twarzy skokowej rewolucji: nadejścia rządów stylu V. Nie miał żadnych nawyków do wyeliminowania, nic do stracenia, odleciał wszystkim. Domen też jest dziś pod wieloma względami taką czystą kartką. Nie wymyślił nowego stylu, tylko jego skrajną wersję. To budzi wątpliwości, specjaliści, jak Apoloniusz Tajner w wywiadzie dla Sport.pl pytają , co będzie gdy młody Prevc trafi w locie na zbyt rzadkie powietrze.

Ale jeszcze nie trafił. Na razie poza wywrotkami przy lądowaniu niczego złego w skokach nie doświadczył. Strach zostawia innym. Dyrektor Walter Hofer przyznaje, że Domen to dla niego i radość i ból głowy. Cudowne dziecko to marketingowy skarb. Ale Hofer bardzo się o Prevca boi. I ma nadzieję, że przynajmniej przed konkursami lotów trenerzy zdołają Domenowi wpoić trochę ostrożności. Lepiej, żeby lekcję odebrał od nich, a nie od skoków.

Wszyscy liczymy na Kota i Stocha, ale to inny Polak może być najlepszy w TCS!

Zobacz wideo
Więcej o: