PŚ w Lillehammer. Małysz: niech się tata Kot nie martwi

- Obu stać na wygrywanie - mówi Adam Małysz o Macieju Kocie i Kamilu Stochu. - Nie umiem powiedzieć, który szybciej wskoczy na podium - dodaje czterokrotny mistrz świata, ale też apeluje o cierpliwość. - Sto procent formy ma przyjść pod koniec lutego. Na MŚ w Lahti ma być ta pewność, że jesteś w stanie wszystko zrobić. Jeśli po drodze będzie wychodziło, to tylko się cieszyć, ale naprawdę nie musimy gonić za sukcesami już na starcie zimy - tłumaczy Małysz. W sobotę o godz. 16 konkurs w Lillehammer. Relacja na żywo w Sport.pl

Obserwuj @LukaszJachimiak

Łukasz Jachimiak: W dwóch z trzech indywidualnych konkursów tego sezonu Maciej Kot spadł z podium, na którym był po pierwszej serii. Jego ojciec w rozmowie ze Sport.pl powiedział, że martwi się czy Maćkowi wystarczy cierpliwości. Pan też się martwi?

Adam Małysz: Zupełnie się nie martwię. Tata jest oczywiście troskliwy, więc będzie miał wszystkie obawy, ale fajnie by było, gdyby tego nie okazywał synowi, bo wtedy faktycznie może mu cierpliwości zabraknąć. Trzeba spokoju, wytrwałości i wsparcia. Niech się Rafał głośno nie martwi, tylko niech cały czas podpowiada "dasz radę, będzie dobrze" itd. Jeśli ojciec takie słowa wypowiada publicznie, to niefajnie.

Martwi się, bo - jak mówi - Maciek zawsze do wszystkiego za bardzo się spieszył, a tu konkursy w Lillehammer, gdzie Polakom nigdy nie szło.

- To jest dopiero trzeci weekend sezonu, czyli sam początek. Jeśli nawet w Lillehammer nie pójdzie, to przed nami mnóstwo innych konkursów, nic się nie stanie. Zaraz będzie lubiany przez nas Engelberg, później ważny Turniej Czterech Skoczni. A sto procent formy ma przyjść na mistrzostwa świata w Lahti pod koniec lutego. Tam będzie potrzebna ta pewność, że jesteś w stanie wszystko zrobić. Jeśli po drodze będzie wychodziło, to tylko się cieszyć, ale naprawdę nie musimy gonić za sukcesami już na starcie zimy. Wszystko przed nami. Było prawie super w Klingenthal, nie udało się, dalej czekamy na wystrzał. Już jest dobrze, przecież nie bez powodu wygrywa się jedną serię czy kwalifikacje. Trzeba być w formie, żeby mieć takie wyniki. A jeszcze lepsze na pewno z czasem przyjdą.

Zgoda, ale czy tak jak pan, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii, potrafi myśleć zawodnik, któremu sukcesy przepowiadamy od dawna, a który jeszcze niewiele osiągnął i czując, że jest w formie czeka na swoje pięć minut?

- Ja się o Maćka nie martwię, jestem wręcz bardzo spokojny o to, że nie zabraknie mu cierpliwości. Pewnie, że ważne jest obycie i ktoś powie, że jemu go brakuje. A moim zdaniem on niedawno przeszedł bardzo dobrą szkołę. Lato to w skokach zupełnie inna sprawa niż zima, ale Maciek dał radę, będąc w zupełnie nowej, trudnej sytuacji. Wielu mówiło, że wyskoczył na chwilę, a on w każdym starcie pokazywał, że wcale nie, że dojrzał. W pierwszych konkursach zimy też zaprezentował się z bardzo dobrej strony. W Kuusamo wytrzymał, kiedy miał potwierdzić, że będzie w czołówce, w Klingenthal był jeszcze lepszy. Wszystko idzie w dobrą stronę, Maciek musi to widzieć i zachować spokój.

Mówi, że sporo się nauczył, a skoro tak, to pewnie pamięta, jak bardzo cierpliwy musiał być, kiedy pierwsze punkty Pucharu Świata zdobył dopiero cztery lata po debiucie. Co ciekawe, wywalczył je w Lillehammer.

- No właśnie, na pewno pamięta, jak długo musiał czekać. Jest mocny, to będzie procentować. Bądźmy o niego spokojni.

W Klingenthal Kot i Kamil Stoch skakali na niemal identycznym poziomie - który z nich jest według pana teraz mocniejszy?

- Obaj skaczą na bardzo wysokim poziomie, doceńmy ich nie tylko za występy w drużynie, ale też w konkursie indywidualnym, bo choć spadli z pierwszego i drugiego miejsca, to jednak byli wysoko. To są różni zawodnicy, ich trudno porównać, każdy ma inną technikę. Ale będąc w wysokiej formie obaj są w stanie wygrywać. Na to czekamy, obu na wygrywanie stać.

Potrafi pan powiedzieć, który z nich wcześniej wskoczy na podium?

- Nie potrafię. Naprawdę. Mają takie same szanse. Cieszy, że duże.

Ciesz się z powrotu zimy! Wracają piękne sportsmenki! [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo
Więcej o: