Puchar Świata w Kuusamo. Kot: Szkoda że w pierwszej serii nie skakałem z niższej belki

- Myślałem o podium, nie udało się, nie jest to uczucie mi obce. Ale konkursów zostało jeszcze dużo, podium nie ucieknie - mówi Maciej Kot po piątym miejscu w Kuusamo, w zawodach otwarcia sezonu Pucharu Świata. W sobotę o 16 drugi konkurs

Paweł Wilkowicz: Dekorują skoczków na podium, a pana tam nie ma. To nowość w ostatnich miesiącach.

Powiedziałbym, że z podium nie schodziłem w lecie a teraz już lato zostawiłem za sobą, ale tak nie jest. Staram się właśnie nie rozgraniczać między letnim skakaniem a zimowym i myślę że to jest dobre. Robimy cały czas to samo, plan jest niemal identyczny. To dopiero pierwszy konkurs, nie udało się, ale nie ma co załamywać rąk. Kilka lat temu po takim początku wszyscy bylibyśmy bardo szczęśliwi. Najważniejsze że te pierwsze w sezonie skoki na dużej skoczni były bardzo dobre. Nie odbiegały od tych z treningów i to bardzo cieszy. Są możliwości.

Niedosyt czuje pan bardziej z powodu pierwszego skoku niż drugiego?

Były mniej więcej równe, ale rzeczywiście drugi był lepszy. Może nie było tego tak widać po odległości, ale rozmawiałem z Adamem Małyszem i mówił mi, że były dość trudne warunki. A pierwszy skok niby był w porządku ale myślę że więcej bym zyskał gdybyśmy szli z niższej belki. Powyżej 142 metrów już trudno odlecieć, a były dobre warunki na dole i myślę że gdyby belka była niższa, to wylądowałbym mniej więcej w tym samym miejscu, a miałbym osiem punktów bonusu. Na tym trochę zawodnicy z czołówki zyskali. Ale nie mam jakiegoś wielkiego niedosytu, skok był taki na jaki liczyłem.

Stefan Horngacher mówi, że to był dla pana test, Kuusamo, bo jednak po tak wielu zwycięstwach latem zaczął pan czuć presję.

Na pewno presja była. Nawet tutaj w Kuusamo, gdzie myślałem że będzie spokój, niemal na każdym kroku towarzyszył mi kamerzysta i widać było że jest ciśnienie na to, żeby mnie pokazywać jako jednego z kandydatów do zwycięstwa. Myślę, że z tą presją sobie poradziłem, test zdany a teraz niech będzie tylko lepiej.

Wyrównał pan najlepsze indywidualne osiągnięcie w karierze.

Tak, już za pierwszym podejściem. A teraz mam nad czym popracować, bo skoki nie są jeszcze idealne. Czołówka nie jest tak daleko, żebym nie dał rady jej dogonić. Spokojnie, do przodu, taki jest plan. Staram się wszystkie wyzwania, które przede mną stoją przekuwać na pozytywne emocje. Więc może i ta otoczka po letnich zwycięstwach, presja, oczekiwania dobrze mi zrobiły.

Ale trochę niedosytu na pewno jest? Pierwsze podium w karierze nadal wzywa.

Na pewno po takim skoku naturalne jest oczekiwanie: będę prowadzić. Prowadzę. Ok., to nie będę już niżej niż piąty. A może w końcu będzie podium? Nawet po skoku Manuela Fettnera myślałem, że będzie za mną, bo skoczył trochę bliżej, nie wylądował idealnie. Pomyślałem, że już mi tylko jeden do podium zostanie. Nie udało się, nie jest to uczucie mi obce. Ale najważniejsze żeby przejść obok tego jak najbardziej obojętnie i wyciągnąć dobre wnioski. Konkursów zostało jeszcze bardzo dużo. Podium nie ucieknie. Na pewno nie pomyślę, że jak teraz piąte, to jutro będzie trzecie itd. Bo takie nakręcenie się jest najgorsze.

Pogoda pana zaskoczyła?

Bardzo. Wszystkich zaskoczyły. Wstałem rano i byłem pewien że strasznie wieje. A okazało się że to dźwięk odśnieżania pod moim oknem. Szurała łopata, przejeżdżał jakiś autobus. Wyjrzałem za okno, a tu słońce, mróz, bezwietrznie. Nie wierzyłem, że jestem w Kuusamo. Takiego go nie znam. A to bardzo ważne na początku sezonu, żeby było bezpiecznie i sprawiedliwie. Można powiedzieć, że pogoda wygrała. I to w tym pozytywnym sensie, co się w Kuusamo naprawdę rzadko zdarza.

Griezmann w hicie i inne najlepsze sportowe reklamy! [WIDEO]

Więcej o: