PŚ w Planicy. Kranjec królem Letalnicy. A Prevc? "Wyczerpałem limit wygranych"

Słoweniec Robert Kranjec wygrał piątkowy konkurs lotów narciarskich w Planicy. Tuż za nim znalazł się Peter Prevc, trzeci był Johan Andre Forfang. Najlepszy z Polaków Maciej Kot zajął 17. miejsce

Jeszcze przed finałowym skokiem najlepszego w pierwszej serii Kranjca pewne było to, że w Planicy znowu triumfować będzie Słoweniec, przed finałowym skokiem prowadził bowiem Prevc. Obaj skoczkowie w objęciach czekali na ostateczny werdykt, a gdy okazało się, że to Kranjec jest najlepszy, razem wpadli w obłędną radość. - To zwycięstwo należało się Robertowi - stwierdził Prevc na konferencji prasowej.

- Operator kamery na górze skoczni powiedział mi, że Peter skoczył 242 metry. Wiedziałem, że będzie to bardzo ciężkie do powtórzenia. W locie patrzyłem na tę dużą zieloną linię wyświetlaną na skoczni i próbowałem ją przekroczyć. Ogromnie się cieszę, bo pokonać Prevca to nie jest łatwo - opowiadał po konkursie szczęśliwy Kranjec.

"Kranjec - Król Letalnicy" - taki napis widniał na jednym z transparentów przygotowanych przez kibiców. Trudno się z nim nie zgodzić. Kranjec przyzwyczaił, że na tym obiekcie jest groźny bez względu na formę, jaką prezentuje w danej chwili na innych skoczniach. Było to dla niego siódme podium i drugie zwycięstwo na skoczni w Planicy.

Prevc, czwartkowy zwycięzca i triumfator w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, był zadowolony z drugiego miejsca. Awansował na nie z pozycji szóstej. 23-latek wciąż skacze bardzo dobrze, ale coraz częściej zdarzają mu się słabsze skoki. - To już koniec wygrywania. Mój limit się wyczerpał - żartował na konferencji Słoweniec. Trzecie miejsce zajął Forfang.

W piątek to Maciej Kot zaprezentował się najlepiej pośród polskich skoczków. 24-latek z Limanowej, który wygrał kwalifikacje, w konkursie zajął 17. miejsce. - To moje najlepsze skoki na tym przebudowanym obiekcie. Szczególnie te z kwalifikacji i pierwszej serii zaliczam do bardzo udanych. Finałową próbę minimalnie zepsułem, w dodatku trafiłem na gorsze warunki. Całość jednak oceniam pozytywnie - powiedział po zawodach Maciej Kot

W drugiej serii znalazło się pięciu reprezentantów Polski. Kamil Stoch zajął 21. miejsce, Dawid Kubacki 24., Andrzej Stękała 25., Stefan Hula 26. Najbardziej zadowolony był Kubacki, który w drugiej serii skoczył 219 metrów, co jest jego nowym rekordem życiowym. - To szczególna chwila dla każdego zawodnika. Mam bardzo dużą satysfakcję z tego tego skoku, tym bardziej, że przed nim postanowiłem, że inaczej odbije się z progu. Zmiana zatem była potrzebna - powiedział po konkursie Kubacki.

Rywalizacja prowadzona była w nieco zmiennych warunkach. Zarówno Kot, jak i Kubacki narzekali, że co najmniej w jednym ze skoków mieli wiatr gorszy niż bezpośredni konkurenci. Kubacki: - W kwalifikacjach miałem słabszy wiatr, przez co ledwo dostałem się do zawodów.

Jury nie ryzykowało zdrowia zawodników i nie dopuściło do rekordowych lotów. W piątek oglądaliśmy tylko jeden skok powyżej 240. metra. Dokonał tego Prevc (242 m w drugiej serii). - Belka startowa była ustawiona optymalnie. Nie uważam, że jury przesadnie uważa. Działa racjonalnie - powiedział po zawodach Kot.

W sobotę w Planicy odbędzie się rywalizacja drużynowa. Łukasz Kruczek, który po sezonie kończy pracę z polskimi skoczkami, zdecydował się na czwórkę: Kot, Stękała, Hula, Stoch. - Na co nas stać? Na tę chwilę piąte miejsce będzie bardzo trudne do osiągnięcia. Ale liczę, że się to uda - stwierdził Kot.

Czy skoczkowie szykują specjalne pożegnanie dla odchodzącego trenera? - Nie skupiamy się na tym w tej chwili. Chcemy zaprezentować się po prostu jak najlepiej. Na pożegnanie przyjdzie czas podczas mistrzostw Polski w Wiśle (23 marca). To będzie dla nas prawdziwe zakończenie sezonu - dodał Kot.

Sobotni konkurs drużynowy odbędzie się o godzinie 10. Relacja na żywo w Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Zobacz wideo

Najbardziej dramatyczne upadki skoczków narciarskich. Boli od oglądania [WIDEO]

Więcej o: