Skoki narciarskie. Konkurs widmo, trenera poznamy już za tydzień?

Od piątku do niedzieli w Titisee-Neustadt przedostatnie skoki w sezonie. Nasi zawodnicy dostali informację od Polskiego Związku Narciarskiego, że nazwisko następcy Łukasza Kruczka poznają już za tydzień, w Planicy. Czy będzie nim Stefan Horngacher? I dlaczego PZN zapowiada przeprowadzenie konkursu, którego szczegółów nie potrafi przedstawić? Kwalifikacje w piątek o godz. 14. Relacja na żywo w Sport.pl

Kilka dni temu, po Pucharze Świata w Wiśle, prezes PZN Apoloniusz Tajner powiedział dziennikarzom, że choć rozmawia już z kandydatami na nowego trenera kadry, to niedługo federacja ogłosi konkurs na to stanowisko. - Rozmawiałem ze Stefanem [Horngacherem], ale nie tylko z nim. PZN ma obowiązek przeprowadzić konkurs na trenera. Nie zamierzamy narażać na śmieszność kandydatów, którzy się zgłoszą. W tym tygodniu wyślemy ofertę m.in. do Norwegii, Niemiec i Austrii. Jeśli Horngacher będzie zainteresowany, zgłosi się - stwierdził Tajner w poniedziałek, na łamach "Przeglądu Sportowego".

Nikt nic nie wie

Na przygotowanie konkursu federacja kierowana przez Tajnera miała dużo czasu, bo przecież Kruczek już w pierwszych dniach stycznia zgłosił prezesowi, że po sezonie odejdzie. Niedawno w drodze konkursu nowego trenera kadry piłkarzy ręcznych wybrał Związek Piłki Ręcznej w Polsce. Tam 28 stycznia rezygnację złożył Michael Biegler, a już 3 lutego na stronie internetowej ZPRP pojawiły się wiadomość o konkursie z wyszczególnieniem kryteriów, jakie muszą spełnić kandydaci i pełna informacja o procedurze postępowania.

Jak jest w przypadku PZN-u? - Nie zajmuję się tą kwestią - mówi nam Marek Siderek, dyrektor sportowy federacji. - Opracowuję ocenę mistrzostw świata juniorów, materiał będziemy składać do Ministerstwa Sportu i Turystyki, więc trzeba przygotować go dokładnie, nie mam czasu na inne sprawy - wyjaśnia. I odsyła do sekretarza generalnego związku. - Ja muszę tylko przeprowadzić procedurę i zrobię to. Ale rozmawiać trzeba z prezesem Tajnerem, bo on ma największe doświadczenie - mówi Tomasz Wieczorek, czyli sekretarz. A Tajner jest nieuchwytny. - Proszę się nie dziwić. Prezes dostał upoważnienie od zarządu, by jako jedyny zajął się szukaniem kandydata na trenera, więc jest bardzo zajęty. Pomógłbym mu, ale ostatnio musiałem się skoncentrować na organizacji PŚ w Wiśle. Walka z pogodą była bardzo trudna, udało się, za to prezes Tajner musiał wyłączyć mnie z innych kwestii i wziąć więcej na siebie - tłumaczy wiceprezes PZN, Andrzej Wąsowicz.

Nie wezmą tego, który "ładnie napisał"

Współpracownicy Tajnera podkreślają, że jest zajęty przede wszystkim poszukiwaniem trenera, a przecież jeszcze nie ogłoszono zasad konkursu dla szkoleniowców, którzy chcieliby się starać o to stanowisko. Czy to nie dziwne?

Wszystko wskazuje na to, że konkurs to fikcja. Zwłaszcza gdy słyszymy, że nazwisko zwycięzcy zostanie ogłoszone tak szybko, że trudno byłoby znaleźć czas na przeanalizowanie ofert, które wpłyną do związku, gdy ten wreszcie ogłosi konkurs. - Syn mówił mi, że zawodnicy dostali informację od działaczy, że zaraz po ostatnich zawodach sezonu w Planicy poznają nazwisko nowego trenera - mówi Krzysztof Murańka, ojciec Klemensa. - Też słyszałem, że zaraz po Planicy wszystkiego się dowiemy. Zawsze nasze komisje zbierały się na przełomie kwietnia i maja, wtedy ustalane były kadry na następny sezon. Teraz będziemy się zbierać dużo szybciej. Konkurs konkursem, ale przecież rozmowy już od jakiegoś czasu się toczą i trudno sobie wyobrażać, że prezes nagle powie "dobra, bierzemy tego, bo ładnie napisał" - mówi Ryszard Guńka, czyli międzynarodowy sędzia, a w PZN szef Komisji Delegatów Technicznych.

Niemcy: nic nam nie wiadomo, żeby Horngacher chciał odejść

Wszyscy, z którymi rozmawiamy twierdzą albo, że nowym trenerem kadry zostanie Horngacher, albo że najlepiej byłoby, gdyby to właśnie Austriaka skusił Tajner. Były, dobry skoczek, i były trener m.in. Stocha i Żyły (w 2005 roku prowadził doprowadził polską drużynę z nimi w składzie do srebra MŚ juniorów) jest w środowisku uważany za prawdziwego fachowca, a przy tym miłego człowieka. Jego atutem jest też znajomość języka polskiego pozwalająca na porozumiewanie się z zawodnikami. Problem w tym, że Horngachera cenią również Niemcy. Tam Austriak jest drugim trenerem kadry, asystentem swojego rodaka, Wernera Schustera. - Stefan cały czas jest naszym pracownikiem, jesteśmy związani na czas nieokreślony i nic nam nie wiadomo, żeby szukał innej pracy - mówi nam Ralph Eder, rzecznik prasowy Niemieckiego Związku Narciarskiego.

Oczywiście trudno oczekiwać, że przedstawiciel Deutscher Skiverband oficjalnie potwierdzi rozmowy Horngachera z polską federacją, ale trzeba brać pod uwagę, że Austriak może nie zmienić miejsca zatrudnienia.

Co wtedy? Tajner na pewno rozmawiał już z Vasją Bajcem, który sam zgłosił się do PZN-u, a podobno również z Aleksandrem Pointnerem. Słoweniec sukcesy odnosił dawno temu, ostatnio pracował z kadrą Amerykanek, natomiast Austriak w ostatnich latach zdobywał mnóstwo medali jako szkoleniowiec swoich rodaków, ale rozstał się z nimi w nieprzyjemnych okolicznościach, ma opinię człowieka z trudnym charakterem, ma też spore problemy w życiu osobistym. Oby nie okazało się, że w przypadku niedostępności Horngachera nowego szkoleniowca będzie trzeba wybrać z grona tych, którzy zgłoszą się do dziwnie organizowanego i przeprowadzanego w sprinterskim tempie konkursu.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Zobacz wideo

Hipsterskie skoki narciarskie, czyli narty zjazdowe na "Planicy", udana podróbka Wielkiej Krokwi. Najlepsze amatorskie skocznie

Więcej o: