Skoki narciarskie. Asystent Kruczka: Peterowi gratulujemy, ale nie zazdrościmy

Peter Prevc pobił w sobotę rekord świata w długości lotu narciarskiego, osiągając 250 m w wygranych przez siebie zawodach PŚ w Vikersund. - Peterowi gratulujemy, ale nie zazdrościmy. Przed mistrzostwami świata w Falun zamiast polowania na rekord wybraliśmy spokojny trening, który właśnie zrealizowaliśmy - mówi nam Zbigniew Klimowski, pierwszy trener Kamila Stocha, a w sztabie polskiej kadry asystent Łukasza Kruczka. Drugi konkurs lotów w niedzielę o godz. 16. Relacja na żywo w Sport.pl.

W sobotę w Vikersund Prevc wygrał zawody, pod nieobecność Stefana Krafta został liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i przeszedł do historii jako pierwszy skoczek, który osiągnął dystans ćwierć kilometra. Na 250. metrze wylądował w ostatnim skoku konkursu, pieczętując swoje pewne zwycięstwo.

Czy Stoch, który zrezygnował ze startów w Vikersund, oglądał wyczyn jednego ze swoich głównych rywali?

"Stoch też wykonał plan"

- Możliwe, choć ja nie zdążyłem. Konkurs śledziłem w internecie, w telefonie, podczas jazdy autobusem do domu po naszym zgrupowaniu - mówi nam Klimowski. - Nie żyjemy lotami, tylko robimy swoje. W sobotę skończyliśmy zgrupowanie przed Falun, można więc powiedzieć, że Kamil też wykonał swój plan. Teraz chłopcy mają dwa dni odpoczynku i we wtorek lecą do Szwecji. My, czyli sztab, ruszamy samochodami w poniedziałek - dodaje drugi trener kadry.

Przed wylotem zawodników, we wtorek, jeszcze jeden trening mają odbyć Piotr Żyła i Aleksander Zniszczoł, którzy startują w Vikersund. - Obaj pojawią się w Szczyrku, żeby na skoczni normalnej zresetować się po mamucie i być w gotowości przed rywalizacją na obiekcie normalnym w Falun - wyjaśnia Klimowski.

"Zniszczoł słabo, Żyła przeciętnie"

Szkoleniowca pytamy, czy on i Łukasz Kruczek po przeciętnych skokach Żyły (198,5 m i 212 m dało mu 12. miejsce, w piątek z trzech skoków treningowych naprawdę dobry miał tylko jeden, kiedy doleciał do 228. metra) i słabych Zniszczoła (zaledwie 152,5 m i 32. pozycja w konkursie) nie żałują, że obu pozwolili jechać do Vikersund. - Na pewno Piotrek nie skacze swoich optymalnych skoków, bo skoro Prevc bije rekord świata, to on powinien zbliżać się do rekordu Polski [232,5 m] i przy tej obsadzie być w pierwszej ósemce, a nawet szóste.

Natomiast Olek spisuje się słabo, ale trudno mi oceniać szczegółowo ich skoki, bo w ostatnich dniach byliśmy skoncentrowani na pozostałych zawodnikach z kadry na MŚ [Stoch, Jan Ziobro, Klemens Murańka i Dawid Kubacki] - tłumaczy Klimowski.

Trener zapowiada, że niedzielny, ostatni konkurs PŚ przed Falun, będzie oglądał spokojnie. - Słyszałem, że nie wiedząc o braku na liście startowej Kamila, dotychczasowy rekordzista świata w długości lotu Johan Remen Evensen typował go do walki o nowy rekord właśnie z Prevcem i Andersen Fannemelem, który skończył konkurs na drugim miejscu. Ale naprawdę nie chciałbym, żeby Kamil był teraz na miejscu Prevca, nie zazdroszczę Słoweńcowi, bo czuję, że wybraliśmy dobrze, stawiając na spokój i trening przed mistrzostwami. To dla nas ważniejsze niż polowanie na rekord - kończy Klimowski.

Zobacz wideo
Więcej o: