PŚ w Vikersund. Nie ma Stocha, będzie rekord?

Na starcie tylko czterech zawodników z czołowej dziesiątki Pucharu Świata, ale w stawce nie brakuje takich, którzy mogą pobić rekord świata. - W ten weekend padnie granica 250 m - zapowiada Johan Remen Evensen, który w 2011 r. osiągnął w Vikersund 246,5 m. Czy na norweskim mamucie rzeczywiście ktoś pobije jego wynik? Na rekord Polski zapolować chcą Piotr Żyła i Aleksander Zniszczoł. Kwalifikacje w piątek o godz. 19.30.

Tydzień przed mistrzostwami świata w Falun większość faworytów do medali trenuje, zamiast walczyć o kolejne punkty Pucharu Świata. W Vikersund poza gospodarzami w najmocniejszych składach wystąpią jeszcze tylko Słoweńcy i Niemcy. Na starcie nie staną m.in. lider klasyfikacji generalnej PŚ Stefan Kraft, zajmujący trzecie miejsce Roman Koudelka, piąty Michael Hayboeck, ósmy Kamil Stoch, dziewiąty Gregor Schlierenzauer i 10. Simon Ammann, który w konkursach nie pokazuje się od styczniowego upadku w Bischofshofen, ale który na Falun ma być gotowy.

Norwegowie znaleźli się w dużo gorszej sytuacji niż dwa lata temu organizatorzy lotów w Oberstdorfie. Wtedy też zawody na mamucie były ostatnimi przed MŚ. Ale wówczas z zawodników typowanych do walki o medale w Val di Fiemme na starcie zabrakło tylko Stocha i Ammanna.

Pęknie ćwierć kilometra?

Mimo wszystko gospodarze jednej z największych skoczni świata zapowiadają wielkie święto. W czwartek Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zatwierdziła przesunięcie punktu K Vikersundbakken ze 195. na 200. m. Tym samym oficjalnie obiekt nie jest mniejszy od przebudowanej Letalnicy. A skocznia z Planicy, na której zawody odbędą się w marcu, od jakiegoś czasu reklamuje się jako ta, która w walce o miano największej właśnie wyprzedziła olbrzymią siostrę z Norwegii. - Jesteśmy podekscytowani, przez cały weekend mamy mieć piękną pogodę, więc szykujemy się na bardzo długie loty - zapowiada Stig Hamstad, szef komitetu organizacyjnego zawodów.

Potwierdzenie, że zawodnicy będą w stanie przeskakiwać samych siebie, mieli dać testerzy. W czwartek skocznię sprawdzało 22 norweskich skoczków bez szans na start w konkursach. Najlepszy okazał się Sigurd Nymoen Soeberg, który w debiucie osiągnął 236 m. - Nie umiem opisać radości, jaką przeżyłem w locie. Poprawiłem swój rekord życiowy o ponad 100 m - cieszył się zawodnik. Na popisy jego i innych młodych Norwegów szybko zareagowali bukmacherzy. Do czwartku firma Fortuna oferowała 6,5 zł za każdą złotówkę postawioną na to, że jeszcze tej zimy zostanie poprawiony rekord świata. W piątek można dostać już tylko czterokrotne przebicie.

Obserwujący wszystko Evensen twierdzi, że jeśli sędziowie nie będą bardzo skracać najazdu na próg (Soeberg ruszał z wysokiej, 20. belki startowej, Evensen swoje 246,5 m osiągnął z szóstej), w najbliższych dniach zostanie pobity rekord świata, który od czterech lat należy do niego. - Anders Fannemel wie, jak tu latać, i jest w formie. Stawiam, że dołoży 5 m do mojego najlepszego wyniku - mówi były skoczek.

Fannemel to były lider PŚ z trwającego sezonu i zwycięzca ostatniego konkursu w Titisee-Neustadt. W historii lotów legitymuje się drugim najlepszym rezultatem - w 2012 r. osiągnął na Vikersundbakken 244,5 m.

Uwaga na Zniszczoła

18. miejsce na tej liście zajmuje Piotr Żyła, który przed trzema laty zanotował w Norwegii 232,5 m. Tę pozycję dzieli m.in. ze Stochem (wyrównał rekord Polski w 2013 r.), a teraz bardzo liczy na to, że ją poprawi. Choć - jak zwykle przed konkursami na mamutach - mówi tak: - Bardziej niż o wyniku myślę o frajdzie, jaką będę miał z latania.

Żyła w piątek nie musi walczyć o kwalifikację, bo w generalce PŚ w lotach jest ósmy (po konkursie w Bad Mitterndorf). Poza nim w Vikersund wystartują jeszcze: Aleksander Zniszczoł, Stefan Hula, Krzysztof Biegun i Bartłomiej Kłusek. Uwagę warto zwrócić na Zniszczoła. W styczniu, osiągając 213 m na Kulm, 21-latek wskoczył do setki najlepszych lotników w historii (zajmuje 96. miejsce). Jeszcze kilka dni temu znający go świetnie Jan Szturc twierdził, że Olek nie powinien jechać do Norwegii, tylko poćwiczyć w kraju. Ale na treningach wyglądał podobno świetnie i - jak Żyła - palił się do latania. - W środę byłem strasznie usatysfakcjonowany poziomem skoków Olka i Piotrka. Kolejność, w jakiej ich wymieniam, nie jest przypadkowa - mówi nam wiceprezes PZN Andrzej Wąsowicz. - Obaj spisywali się świetnie, zrobili w Wiśle znakomity trening, Łukasz Kruczek widział go w kamerce i potwierdził, że wszystko poszło bardzo dobrze, więc czekajmy dobrych wieści z Vikersund - dodaje.

Stoch w Szczyrku i Wiśle

Kruczka w środę w Wiśle nie było, bo z większością swej kadry na MŚ w Falun rozpoczął w czwartek zgrupowanie w Beskidach. Do Vikersund z zawodnikami poleciał Maciej Maciusiak, a w kraju ze Stochem, Dawidem Kubackim, Klemensem Murańką i Janem Ziobrą będą pracowali Kruczek i Zbigniew Klimowski. - Plan jest taki, że zgrupowanie będzie przeplatane, tzn. do południa chłopcy będą ćwiczyć na skoczni normalnej w Szczyrku, a pod wieczór w Wiśle, na Malince. Zbyszek Klimowski wytłumaczył mi, że taki plan pozwoli przygotować chłopaków i do konkursu MŚ na skoczni normalnej, i na dużej - mówi Wąsowicz.

A co z lotnikami Żyłą i Zniszczołem, którzy za tydzień też będą skakać na obiekcie normalnym? - Obaj są już na tyle doświadczeni, że przestawienie się z lotów poza 200. m na skoki w okolice 100. m technicznie nie będzie dla nich żadnym problemem. Jak jest forma, to takie rzeczy przychodzą po jednym skoku - zapewnia Szturc.

W Polsce są piłkarskie podwórka, w Kanadzie hokejowe akweny [ZDJĘCIA]

Czy w Vikersund padnie rekord świata?
Więcej o: