PŚ w skokach. Stoch wraca do Willingen

W piątek o 18 Kamil Stoch wraca na skocznię w Willingen, gdzie 12 miesięcy temu wygrywał konkursy tuż przed wyjazdem na igrzyska w Soczi. Trzy tygodnie przed mistrzostwami świata zawodnicy Łukasza Kruczka rywalizują o miejsce w drużynie. Relacja na żywo z konkursu na Sport.pl

134 pkt brakuje Stochowi do dziesiątego w klasyfikacji Pucharu Świata Niemca Richarda Freitaga. Polak, który stracił dziesięć konkursów z powodu kontuzji, będzie niewątpliwie zmniejszał ten dystans. W piątek dobra okazja - konkurs na 145-metrowej skoczni, gdzie można szybować wyjątkowo daleko.

Na początku lutego 2001 r. będący w wielkiej formie Adam Małysz trzy razy bił w Willingen rekord skoczni. Fantastyczna odległość 151,5 m przetrwała niepobita cztery lata, aż Fin Janne Ahonen doleciał do 152 m. To do dziś najdłuższy skok na tym obiekcie, przed rokiem wynik Ahonena wyrównał Słoweniec Jurij Tepesz. Na Mühlenkopfschanze lubi skakać także Stoch - wygrywał na niej dwa razy w ubiegłym roku, pięć dni przed startem igrzysk w Soczi. Przed nim tylko Małysz 14 lat temu był w Willingen dwa razy na podium, ale na pierwszym i drugim stopniu.

Stoch wraca do wielkiej formy; w trzech ostatnich konkursach PŚ w Zakopanem i Sapporo należał już do ścisłej czołówki. Zdobył w nich aż 216 pkt, a więc ponad 60 proc. swojego dorobku. Jego pozycja jako lidera drużyny jest niepodważalna, choć ma o co walczyć, bo na MŚ do Falun, gdzie będzie bronił złota na dużej skoczni, chciałby jechać jako skoczek czołowej dziesiątki PŚ.

Nie ma na to szans żaden inny Polak. Ale każdy ma w Willingen jakiś cel. Piotr Żyła - jedyny obok Stocha, który w tym sezonie nie zawodzi, musi ustabilizować dyspozycję. Od początku sezonu wahania jego formy były zbyt duże; podczas ostatniego konkursu w Sapporo oddał w końcu dwa niezłe skoki. Jego miejsce w drużynie na MŚ raczej nie podlega dyskusji. Trzecim, który spełnia oczekiwania, jest 20-letni Aleksander Zniszczoł z kadry B. Skacze dobrze, choć w Sapporo sędziowie przesunęli go z dziesiątego miejsca na 30., bo okazało się, że jego buty są za duże o 6 mm. W nowych butach startować nie chce, tłumaczy, że jest za mało czasu, by się przystosować. Poprawił stare i w Willingen ma potwierdzić aspiracje do drużyny na Falun.

Walka o czwartą pozycję jest zacięta, choć selekcja - raczej negatywna. Jan Ziobro, Klemens Murańka i Maciej Kot mają kłopoty z formą. Rok temu przed igrzyskami było inaczej - Murańka skakał równiej, ale i tak w ostatniej chwili stracił miejsce na rzecz Dawida Kubackiego. Tym razem Kubacki do Willingen w ogóle nie pojechał, po słabym starcie w Sapporo. W Japonii dwa razy przepadł w kwalifikacjach, a Murańka wygrał Puchar Kontynentalny w Planicy i w Willingen to on dostaje szansę.

Kot, niedawny numer dwa w drużynie, ma największe kłopoty. Jedzie do Willingen tylko jako rezerwowy. W piątek nie wystartuje (Polska może wystawić pięciu skoczków), ale zastąpi jednego z kolegów w zawodach niedzielnych.

W sobotę odbędzie się konkurs drużynowy, ostatni taki sprawdzian przed MŚ, gdzie Polacy mają bronić brązowych medali z Val di Fiemme z 2013 r. Konkurs drużynowy na mistrzostwach w Szwecji odbędzie się 28 lutego. Czy drużyna Kruczka zdoła do tego czasu przezwyciężyć kłopoty? Od początku sezonu Polacy powtarzają, by z ich oceną wstrzymać się do MŚ, z drugiej strony - ich frustracja słabymi wynikami wciąż narasta.

Czasu coraz mniej, po Willingen zostaną jeszcze zawody w Titisee-Neustard i loty w Vikersund tuż przed wyjazdem do Falun. Wielu zawodników do Norwegii pewnie się nie wybierze, uznając, jak Stoch, że skakanie na mamucie tuż przed najważniejszym startem sezonu nie jest im potrzebne.

Najlepsze zdjęcia z Turnieju Czterech Skoczni

Więcej o: