PŚ w skokach. Stoch na mamucie raczej nie polata. Odleci na półmamucie?

- Cały czas zastanawiamy się, czy starty w Niemczech nie będą dla Kamila ostatnimi przed mistrzostwami świata - mówi Sport.pl trener Zbigniew Klimowski. - Lepiej, żeby nie latał na mamucie w Vikersund - wyjaśnia dr Aleksander Winiarski, który w grudniu operował staw skokowy mistrza. Jeśli przed Stochem rzeczywiście ostatni szlif przed Falun, to w miejscach idealnych. Przed rokiem w Willingen wygrał oba konkursy, a w Titisee-Neustadt był drugi i pierwszy. Relacja na żywo z zawodów w Willingen w piątek o godz. 18 w Sport.pl

1 i 2 lutego ubiegłego roku na Muehlenkopschanze Stoch latał pod 150. metr. Na największej na świecie dużej skoczni - zwanej niekiedy półmamutem - Kamil, pokazując wielką formę, zapowiedział swoje triumfy na igrzyskach w Soczi.

Teraz w Willingen, a w następny weekend w Titisee-Neustadt najprawdopodobniej sprawdzi się po raz ostatni przed mistrzostwami świata, które 18 lutego rozpoczną się w Falun.

Stoch: skoki są coraz lepsze

Podwójny mistrz olimpijski w piątek i niedzielę dopiero po raz dziewiąty i dziesiąty tej zimy będzie skakał w zawodach indywidualnych, a w sobotę drugi raz w "drużynówce". Choć opuścił aż dziewięć pierwszych konkursów (i jeden drużynowy), to w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata jest 12. Bo jak przystało na mistrza, wrócił w świetnym stylu. 25 dni po operacji stawu skokowego zajął czwarte miejsce w Oberstdorfie, w zawodach otwierających 63. Turniej Czterech Skoczni. W klasyfikacji generalnej imprezy był 10. A ostatnio zaczął wskakiwać na podium - po zwycięstwie w Zakopanem był drugi w Sapporo. "Cieszę się, że skoki są coraz lepsze i mogę rywalizować na najwyższym poziomie, zwłaszcza że dopiero niedawno zacząłem trenować na 100 proc." - napisał Stoch na Facebooku. Teraz, chcąc, by lider kadry w 100-procentowej formie pojechał do Falun, trenerzy zastanawiają się nad kalendarzem jego startów.

- Cały czas zastanawiamy się, czy w Niemczech Kamil nie pokaże się po raz ostatni przed mistrzostwami - mówi nam Zbigniew Klimowski, czyli jeden z odkrywców talentu Stocha, a w kadrze asystent Łukasza Kruczka.

Winiarski: lepiej dmuchać na zimne

- Z medycznego punktu widzenia lepiej, że Kamil sobie te zawody odpuści - mówi doktor Aleksander Winiarski, chyba przesądzając sprawę. - Teoretycznie nie ma konieczności odpuszczania Vikersund, ale jeszcze będę rozmawiał z Kamilem i z trenerami i powiem im, że lepiej nie narażać się na większe przeciążenia, które działają na zawodnika na skoczni mamuciej - tłumaczy. - Celem na ten sezon są mistrzostwa świata, więc moim zdaniem najlepiej nie ryzykować na lotach - dodaje Winiarski.

Lekarz polskich skoczków podkreśla, że po grudniowej operacji z nogą Stocha absolutnie wszystko jest w porządku. Tuż po Turnieju Czterech Skoczni zawodnik nie startował w lotach w Bad Mitterndorf i za dwa tygodnie najpewniej zabraknie go w Vikersund, tylko dlatego, by niepotrzebnie nie zastanawiał się, czy na pewno jego kostka wytrzyma lądowania daleko za 200. metrem. - Proszę nie myśleć, że Kamil ze względu na kontuzję i operację nie może startować w lotach. To tylko nasza daleko posunięta ostrożność. Lepiej dmuchać na zimne, niż później żałować. A o tym, że wszystko jest w porządku, świadczą przecież miejsca Stocha na podium - mówi Winiarski.

Stoch potwierdza, Kruczek szuka

Po zwycięstwie w Zakopanem i drugim miejscu w Sapporo okraszonym wyrównaniem rekordu Okurayamy Stoch wyrasta na jednego z faworytów i zawodów w Willingen, i mistrzostw świata. Lider naszej kadry w niemieckich konkursach ma się utwierdzić w świetnym skakaniu, a Kruczek ma znaleźć odpowiedź na pytanie o skład drużyny. Po wielu słabych występach tej zimy w Willingen i Titisee-Neustadt Polska ma prawo wystawić do zawodów tylko pięciu skoczków. Ale trener wziął ze sobą szóstkę - poza Stochem Piotra Żyłę, Aleksandra Zniszczoła, Jana Ziobrę, Klemensa Murańkę i Macieja Kota - by zwiększyć rywalizację wewnątrz zespołu. W piątek tylko w roli przedskoczka wystąpi Kot, ale nie jest powiedziane, że nie znajdzie się w "czwórce" na sobotnią drużynówkę i w "piątce" na niedzielny konkurs indywidualny. Na razie wygląda na to, że pewniakami do stałego reprezentowania kraju poza Stochem są tylko Żyła i Zniszczoł.

Wszystkie miny Agnieszki Radwańskiej

Więcej o: