Skoki narciarskie. Szczęście Engelbergu

Wygrywali tam Adam Małysz, Jan Ziobro i Kamil Stoch - skocznia w Engelbergu, łaskawa dla Polaków, ma być miejscem, gdzie przełamią się zawodnicy Łukasza Kruczka. W piąek o 13.30 kwalifikacje, konkursy w sobotę i niedzielę, relacje na żywo na Sport.pl.

- Gross-Titlis-Schanze w Engelbergu przypomina zakopiańską Wielką Krokiew. To skocznia starego typu, na niej nasi skoczkowie powinni czuć się jak w domu. Liczę na przełom - mówi prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Słaby początek sezonu Pucharu Świata znalazł kulminację w ostatnich zawodach w rosyjskim Niżnym Tagile. W niedzielę żaden z Polaków nie zdobył punktów, Klemens Murańka i Dawid Kubacki mieli upadki. Obaj czują się dobrze, pojechali do Engelbergu, gdzie w piątek wystartują w kwalifikacjach. Obok nich: Jan Ziobro, Stefan Hula, Aleksander Zniszczoł, Bartłomiej Kłusek i ten, który sezon zaczął zdecydowanie najlepiej - Piotr Żyła.

Trener kadry Łukasz Kruczek uważa, że to, co się stało w niedzielę w Rosji, było jednostkowym przypadkiem. Na samo wspomnienie Engelbergu na twarzy trenera kadry pojawia się uśmiech. Przed rokiem przeżył tam najbardziej polski weekend w całej historii Pucharu Świata - w sobotę wygrał Ziobro przed Stochem, w niedzielę Stoch wspiął się na pierwszy stopień podium, Ziobro spadł na trzecie miejsce. Dodając do tego zwycięstwo Małysza z 2001 roku i jego cztery miejsca na podium oraz drugie pozycje Stocha z 2011 i 2012 roku, otrzymamy pełny obraz obiektu, który polscy skoczkowie bardzo lubią.

W środę Kruczek i jego zawodnicy trenowali w Zakopanem, poszukując utraconej pewności siebie i zwyżki formy. Zdaniem trenera problem leży w psychice, bo drużyna jest dobrze przygotowana do startów. Wielka Krokiew to u progu ciepłej zimy jedna z nielicznych skoczni w Europie gotowych do ćwiczeń. Polscy skoczkowie mogliby się czuć uprzywilejowani, gdyby nie to, że skaczą tak słabo w zawodach Pucharu Świata. Niezadowolony ze swojej formy Maciej Kot w Engelbergu nie wystąpi, będzie ćwiczył w kraju wspierany przez asystenta Zbigniewa Klimowskiego.

Tajner i Kruczek uważają, że kontuzja Kamila Stocha zburzyła pewność innych skoczków, bez lidera nie są w stanie udźwignąć ciężaru oczekiwań kibiców. Dwukrotny mistrz olimpijski wciąż się leczy po operacji stawu skokowego. Lekarz Aleksander Winiarski zapewnia, że wszystko przebiega dobrze, ale prawdopodobieństwo powrotu na Turniej Czterech Skoczni nie jest wysokie. Stoch musiałby wyzdrowieć i zdążyć oddać przynajmniej kilkanaście skoków pozwalających mu wrócić do rywalizacji. Gdyby to się nie udało, celem Polaka pozostałyby mistrzostwa świata w Falun w połowie lutego.

Po konkursach w Engelbergu skoczkowie mają świąteczną przerwę aż do startu 63. edycji TCS. Tam Polacy mieli zaplanowany pierwszy w sezonie szczyt formy. Ale w odróżnieniu od skoczni Gross-Titlis-Schanze prestiżowy Turniej w Niemczech i Austrii nigdy nie był dla naszych skoczków "przyjazny". Wygrał go tylko Małysz w niezapomnianym 2001 roku.

Więcej o: