Skoki narciarskie. Remont w fabryce skoków

Tylko czterech Polaków wystartuje w piątkowym konkursie skoków w Kuusamo. W czwartek w kwalifikacjach przepadli: Jan Ziobro, Maciej Kot i Stefan Hula. Kamil Stoch leczy uraz. Konkurs o 17. Relacja na żywo na Sport.pl

Pierwszy zimny prysznic dostali w konkursie drużynowym w Klingenthal (odpadli po pierwszej serii), drugi od trenera Łukasza Kruczka jeszcze tego samego dnia. Trzeci spadł na nich w zawodach indywidualnych, gdzie tylko Piotr Żyła skakał dobrze, a Kot znośnie, zdobywając jednak zaledwie jeden punkt. Kadra skoczków zaczęła sezon od całej serii otrzeźwiających "pryszniców", jednym z nich był uraz stawu skokowego Kamila Stocha, który już wrócił do treningów, ale w Kuusamo jeszcze nie startuje.

Kruczek tonował nastrój niepokoju po złym starcie sezonu, ale na konkursy w Finlandii dokonał dwóch zmian. Krzysztof Biegun i Aleksander Zniszczoł zastąpili Bartłomieja Kłuska i Stefana Hulę, ten ostatni ocalił jednak miejsce w drużynie, zastępując Stocha.

Co to dało? Hula nie zakwalifikował się do konkursu w Kuusamo, uzyskał jeden z najgorszych skoków w całej stawce - zaledwie 101,5 m. Jego treningi wskazywały na wyjątkowy brak stabilności formy: w pierwszym skoku uzyskał 80 m (ostatnie miejsce), w drugim - aż 137,5 m.

Jeśli zawody w Klingenthal były dla Polaków słabe, to te w Kuusamo zapowiadają się jeszcze gorzej. W Niemczech do konkursu awansowali wszyscy, w Finlandii odpadło aż trzech. W tym Kot i Ziobro, skoczkowie mający bezdyskusyjnie większe aspiracje niż zabieganie o awans do konkursowej pięćdziesiątki. W ich wypadku to, co się stało w czwartek, jest bolesnym ciosem. Obaj skoczyli gorzej, niż wracający po kontuzji fiński weteran Janne Ahonen.

Ale były też lepsze wiadomości. Szósty w kwalifikacjach był Krzysztof Biegun (130,5 m), sensacyjny zwycięzca sprzed roku w tym samym miejscu. Wtedy zawodami rządziła nie tylko forma skoczków, ale i wiatr. Jakie szanse ma Biegun? W Klingenthal nie zakwalifikował się do kadry, w czwartek wyszedł mu tylko skok w kwalifikacjach. Oba treningowe były znacznie słabsze - dały mu 60. i 34. miejsca w seriach.

Nie zawiódł też inny młody skoczek - Zniszczoł (123 m), który zakwalifikował się do konkursu z 34. miejsca. Najlepszy z Polaków na treningach był Żyła, ale kiedy doszło do kwalifikacji, on także popsuł skok. Na szczęście 112 m dało mu kwalifikację, udało się też Kubackiemu (118). Patrząc na poziom światowej czołówki, Polacy zapewne odegrają w piątek drugo- lub trzecioplanowe role.

Dwa lata temu fatalny start sezonu omal nie doprowadził do dymisji Kruczka. Kilka miesięcy później z mistrzostw świata w Val di Fiemme kadra skoczków wróciła jednak ze złotem Stocha i brązem drużyny. Przed rokiem inauguracja PŚ w wykonaniu Polaków była tak imponująca, że prezes PZN Apoloniusz Tajner ogłosił powstanie polskiej fabryki skoków. Potwierdziły to wspaniałe loty Stocha na igrzyskach i niezłe wyniki jego kolegów. Dziś huśtawka trwa: w fabryce konieczny jest przynajmniej mały remont.

Więcej o: