Skoki narciarskie. Kruczek: Po raz pierwszy od dawna bez reform

- Nie wiem, jak ze zmianami w pokazywaniu skoków w telewizji, ale jeśli chodzi o sprzęt i inne przepisy, to jest pierwszy od dawna sezon bez reform w skokach. Ochraniacze na kręgosłup po prostu zostały dopuszczone, ale skoczkowie nie muszą z nich korzystać - mówi Sport.pl trener polskiej kadry Łukasz Kruczek
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!

Paweł Wilkowicz: Szykuje się podobno sporo zmian w skokach?

Łukasz Kruczek: Jakich zmian?

Choćby w sposobie pokazywania wyników w telewizji. Prezes Apoloniusz Tajner zdradził, że FIS na posiedzeniu w Zurychu zdecydował o ograniczeniu podawanych widzom informacji, m.in. punktów za wiatr, za belkę. Mają być teraz ukryte w łącznej nocie.

Wydaje mi się, że doszło do jakiegoś nieporozumienia. Ja słyszałem, że ma być na ekranie więcej informacji, a nie mniej. Zmiana w grafice telewizyjnej dotyczy tylko tego momentu gdy zawodnik siedzi na belce przed skokiem finałowym. Wtedy faktycznie nie będzie pokazywana nota za poprzedni skok, bo ona jest nieistotna. Będzie na grafice lokata skoczka, imię i nazwisko i odległość jaka da zawodnikowi prowadzenie. Ta odległość ma się zmieniać w zależności od siły wiatru. Reszta ma zostać bez zmian. Zresztą, żadnych innych istotnych zmian też nie ma, właśnie to dzisiaj usłyszeliśmy od Waltera Hofera na odprawie w Klingenthal (tam zostanie w sobotę rozegrany finałowy konkurs Letniej Grand Prix - red.). To jest pierwszy od dawna sezon bez zmian sprzętowych i regulaminowych.

Czyli nie będzie w lotach narciarskich testowanego w letnim Grand Prix systemu z uwzględnianiem w wynikach rezultatów z kwalifikacji i rozgrywaniem pierwszej serii w grupach?

Nie, w tym sezonie jeszcze nie będzie. Tak powiedział Walter, ale usłyszałem to też w czwartek od innych ludzi, którzy byli na posiedzeniu w Zurychu. Ten pomysł z zaliczaniem wyników kwalifikacji z założenia nie jest zły. Ja jestem za tym, żeby uwzględniać w końcowej nocie punkty z trzech skoków: z kwalifikacji, z pierwszej i drugiej serii. Tak się ogranicza przypadkowość. A czy to należy robić w taki sposób, jak testowano to w LGP, że na podstawie wyników kwalifikacji rozstawiano zawodników do kilku grup i pierwsza seria była rodzajem eliminacji grupowych, nie wiem. Nie mam zdania. Natomiast te testy od początku były robione tylko z myślą o konkursach lotów, a nie normalnych zawodach. Na razie FIS się na zmianę nie zdecydował, ale niewykluczone, że do pomysłu wróci przed następnym sezonem.

No dobrze, ale inne zmiany jednak będą: zwiększa się zakres tolerancji przy mierzeniu kombinezonów, z 1 do 3 cm, a skoczkowie będą startować w ochraniaczach na kręgosłup.

Tak, ale to są zmiany dopuszczone już w kwietniu, stosowane latem, teraz tylko zatwierdzone. Żadna nowość z naszego punktu widzenia. Poza tym skoczkowie nie muszą startować w ochraniaczach na kręgosłup. Tu jest pełna dowolność.

Nasi skoczkowie skorzystają z tej możliwości?

Na razie nie. My jesteśmy przygotowani do tych zmian, testowaliśmy ochraniacze, głównie na Kamilu Stochu, W czerwcu. One niewiele wnoszą, a jeśli jest jakaś zmiana, to na minus, a nie na plus. Nie widzę, żeby zawodnicy z innych reprezentacji stosowali ochraniacze. Gregor Schlierenzauer skakał w nich w Wiśle, ale to raczej wyjątek od reguły. Rzeczywiście, był taki moment w czerwcu, gdy wszyscy rzucili się do testowania, ale potem zobaczyli, że to nic nie daje i odłożyli. Zastanawiamy się, po co to komu taka zmiana, skoro chyba od kontuzji Zdzisława Hryniewieckiego w 1960 nie było na skoczni takiego wypadku, który by skłonił do ochrony akurat tej części kręgosłupa. Może FIS-owi chodziło o gest, o pokazanie, że coś się dzieje w kwestii bezpieczeństwa. A może to była reakcja na to, że Austriacy od pewnego czasu testowali takie rozwiązanie, zastanawiali się, czy da jakąś przewagę, chcieli takie ochraniacze wykorzystać już przed Soczi. Może FIS się obawiał uchylenia jakiejś furtki dla eksperymentów z aerodynamiką na bazie takiego ochraniacza. I dopuszczając do użycia taki ochraniacz w wersji standardowej, FIS tę furtkę domknął. Bo nie sądzę, żeby chodziło o pieniądze. Co to za interes, produkowanie ochraniacza dla jakichś stu osób.

Jak wygląda taki ochraniacz?

+ To jest pianka wkładana do specjalnej dużej kieszeni w ubraniu. To samo co w ubraniach motocyklowych. Przepisy ustalają kształt takiej pianki, jej rozmiary. Robi to dla skoczków jedna firma, Sastec. My zrobiliśmy jeden test tych pianek i wyszło nam, że nie ma z nich żadnej korzyści. Więc je odstawiliśmy i zajęliśmy się ważniejszymi sprawami. Ale jeśli zobaczymy u konkurencji, że są możliwe jakieś modyfikacje, które które są dla skoczków korzystne, będziemy gotowi, by do pianek wrócić.

W sobotę kończy się letnie Grand Prix. Zwycięstwo w klasyfikacji generalnej zapewnił sobie Jernej Damjan, z wielkich postaci skoków w czołówce jest tylko Schlierenzauer, z Polaków w czołowej dziesiątce jest teraz tylko Piotr Żyła, Kamil Stoch na 14. miejscu. To było LGP poolimpijskie, potraktowane ulgowo?

Nie, jeśli już skoczkowie startowali, to na poważnie, a nie żeby coś testować. Ale najmocniejsi sporo odpuszczali, a klasyfikację generalną ustawiły zawody w Hakubie i Ałmatach. Tam były łącznie aż cztery konkursy z dziewięciu tegorocznych, a startowało w nich po trzydziestu kilku zawodników, nawet kwalifikacji nie było trzeba rozgrywać. Jernej Damjan startował regularnie i wygrał.

A Kamil Stoch?

Kamil podszedł poważnie. Tylko sparzyliśmy się na tym pomyśle trzech serii, w Wiśle. Kamilowi nie udał się skok w kwalifikacjach, potem nie był w stanie rywalizować o wysokie lokaty. Więc skupił się na pracy przed nowym sezonem. Na tym, żeby go konkurencja nie dogoniła. On nie ma zamiaru spocząć na laurach. W nim ciągle jest głód. I bardzo dobrze. Bo nad dobrymi skokami trzeba pracować cały czas.

Zobacz wideo
Więcej o: