PŚ w skokach. Wicemistrzowie skaczą na zapleczu

W lutym w Erzurum Jaka Hvala i Aleksander Zniszczoł zajęli ex aequo drugie miejsce w konkursie mistrzostw świata juniorów. Teraz Słoweniec będzie jednym z faworytów przedolimpijskiej próby w Soczi, a Polak wystartuje na zapleczu Pucharu Świata, w Pucharze Kontynentalnym w Ałmatach. - U nas młodych skoczków prowadzi się spokojniej - tłumaczy klubowy trener Zniszczoła Jan Szturc. - Kadra A zawodzi, więc gdyby to ode mnie zależało, wysłałbym do Rosji naszą młodzież - mówi z kolei Józef Jarząbek, szkoleniowiec Klemensa Murańki, który w Erzurum zdobył razem ze Zniszczołem srebro w drużynie.

Wreszcie jest! Aplikacja Sport.pl LIVE w wersji na Androidy. Ściągnij i oceń!

W ubiegły piątek 19-letni Hvala poprowadził Słowenię do trzeciego miejsca drużynowego konkursu Pucharu Świata w Kuusamo. W nieoficjalnej, indywidualnej klasyfikacji wicemistrz świata juniorów był drugi.

Junior juniorowi nierówny

W Finlandii Hvala dominował niemal przez cały czas. Brylował na treningach, wygrał kwalifikacje, w sobotę był najlepszy w serii próbnej, a w pierwszej serii konkursowej wyraźnie odleciał wszystkim rywalom. Drugiego Severina Freunda na półmetku zawodów wyprzedzał o 8,1 pkt. Gdyby w finale poradził sobie z presją i z trudnymi warunkami atmosferycznymi, po pierwszym w karierze zwycięstwie awansowałby na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Niestety, Hvala zepsuł skok, spadł na 24. pozycję i w wyścigu o Kryształową Kulę jest dopiero 17. Ale jest, walczy z najlepszymi, a Zniszczoła, który jeszcze kilka miesięcy temu rokował lepiej niż Hvala (pierwsze punkty PŚ obaj zawodnicy zdobyli 20 stycznia w Zakopanem, gdzie Polak był dziewiąty, a Słoweniec 29.), w elicie nie oglądamy. Dlaczego?

- Olek idzie zupełnie innym cyklem przygotowań. Głównym celem na ten sezon dla naszej kadry juniorów są mistrzostwa świata, które pod koniec stycznia odbędą się w Libercu. Robert Mateja i Łukasz Kruczek uzgodnili, że juniorów na Puchary Świata zaczniemy wysyłać w drugiej części sezonu, chociaż na pewno będą wyjątki, o czym świadczy już przykład zabieranego na PŚ Bartka Kłuska - tłumaczy Szturc.

Wujek i pierwszy trener Adama Małysza jest przekonany, że dla Zniszczoła, który jest od Hvali młodszy o rok, to dobra sytuacja.

- Na razie nasi juniorzy mają spokojnie szykować formę na Liberec. Jeżeli po nim będą w dobrej dyspozycji, to nie jest wykluczone, że wystartują również w mistrzostwach świata seniorów w Val di Fiemme - mówi szkoleniowiec Wisły Ustronianka.

Takie decyzje podjęto jeszcze przed sezonem, kiedy wszyscy spodziewali się dobrych występów Kamila Stocha, Piotra Żyły, Macieja Kota i innych skoczków z kadry A. W trzech pierwszych konkursach indywidualnych sezonu Stoch, Żyła, Kot, Krzysztof Miętus i Dawid Kubacki zdobyli do spółki 21 punktów (wspomniany Hvala ma 53 pkt), a w rywalizacji drużynowej w Kuusamo nasz zespół złożony ze Stocha, Żyły, Kota i Kubackiego zajął ostatnie, 11. miejsce. Dwaj pierwsi z powodu słabej formy nie pojechali do Soczi. Nad wyeliminowaniem błędów pracują w Ramsau, pod okiem Kruczka.

Jarząbek żałuje, że w Rosji nie zastąpią ich nasze "młode orły". - Młodzi chłopcy skaczą bez obciążeń, bo wiedzą, że jak im wyjdzie, to dobrze, a jak nie, to trudno. Gdyby to ode mnie zależało, do Soczi wysłałbym i Klimka, i Olka - tłumaczy.

Presja zamiast polotu

Trener TS Wisła Zakopane jest przekonany, że Murańka w Rosji nie przyniósłby wstydu, mimo że nie jest jeszcze w swej najlepszej formie. - Latem miał operację oczu, nie trenował przez dwa miesiące, dlatego na swoim najwyższym poziomie będzie skakał pewnie dopiero w lutym. Wtedy powalczy o miejsce w reprezentacji na mistrzostwa świata w Val di Fiemme, ale już teraz na treningach pokazuje dobre skoki - przekonuje Jarząbek.

Szturc donosi, że dobrze prezentuje się również Zniszczoł. - Z Ramsau, gdzie ćwiczył pod okiem Matei, dostawałem informacje, że skacze bardzo dobrze. Wygląda na to, że forma jest, ale zaczekajmy, co będzie na Pucharze Kontynentalnym, bo dopiero tam nasi juniorzy po raz pierwszy tej zimy sprawdzą się na skoczni dużej. Do tej pory skakali tylko na mniejszych obiektach - mówi trener.

Po wtorkowym spotkaniu prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera z Łukaszem Kruczkiem niektóre media informowały, że szansę startu w kolejnych zawodach Pucharu Świata, w Engelbergu, może dostać ten, kto najlepiej wypadnie w Ałmatach.

- Pierwsze słyszę. Myślę, że jeżeli Mateja i jego skoczkowie nastawili się na skakanie w Pucharze Kontynentalnym, to będą konsekwentni i w następny weekend wystartują w Lahti - mówi Szturc. - W Pucharze Świata jeszcze zdążą się oskakać, wiem, że dostaną swoją szansę 9 stycznia w Wiśle oraz 11 i 12 stycznia w Zakopanem - dodaje.

Z kolei Jarząbek ma nadzieję, że część kadry Matei pojedzie do Szwajcarii.

- Nie wiem, co starsi skoczkowie zdołali poprawić w ciągu kilku ostatnich dni, ale wiem, że oni są teraz pod dużą presją i na pewno myślą, jakie miejsca powinni zająć, żeby wreszcie uciec od krytyki. Takie obciążenia psychiczne mają duży wpływ na skakanie. Moim zdaniem lepiej byłoby dać im odpocząć i postawić na młodych, którzy mogliby poskakać z polotem - kończy trener Murańki.

Zrób mema z Mourinho i wygraj koszulkę z autografami gwiazd Realu!

Więcej o: