Stefan Kraft dogonił Stocha w prestiżowej klasyfikacji! Może pobić absolutny rekord

W maju Kamil Stoch skończy 33 lata, a Stefan Kraft 27. Od piątku Polak i Austriak mają w dorobku po 70 podiów w Pucharze Świata. A Kraft ma widoki na przeskoczenie wszystkich, również od lat najlepszych w tym zestawieniu Adama Małysza i Jannego Ahonena.

W piątek w Lahti Kraft wygrał swój piąty start w tym sezonie i po raz 14. stanął na podium. Wygląda na to, że zimę 2019/2020 skończy w podobnym stylu co zimę 2016/2017. Wtedy wygrał Puchar Świata pierwszy raz w karierze, a w całym sezonie uzbierał osiem zwycięstw i 17 podiów. Teraz do końca sezonu ma jeszcze pięć indywidualnych startów. Prawdopodobieństwo, że dobrze je wykorzysta jest ogromne.

Zobacz wideo

Wideo pochodzi z serwisu VOD

Forma taka, że Kula to formalność

Od listopadowej inauguracji w Wiśle do końca lutego odbyły się 24 indywidualne konkursy Pucharu Świata. Kraft w najlepszej trójce skończył 14, a licząc tylko rok 2020, był na podium aż 11 z 16 konkursów. Z Top 3 nie wypadł w pięciu ostatnich startach z rzędu, z czego dwa ostatnie wygrał.

Jego przewaga nad dugim w generalce PŚ Karlem Geigerem wynosi 138 pkt i wygląda na bardzo bezpieczną, skoro Kraft jest w tak wybornej formie. Teraz celem dla Austriaka wydają się być osiągnięcia historyczne, a nie obrona prowadzenia dająca drugą Kryształową Kulę w karierze.

Średnia rośnie. Kraft przed Małyszem już za dwa lata?

Na podium PŚ Kraft wskakuje od sezonu 2012/2013. Wtedy zrobił to raz. Kolejnej zimy też raz. A później w Top 3 pojawiał się już regularnie. Zimą 2014/2015 - 13 razy. Wówczas wygrał m.in. Turniej Czterech Skoczni. W następnym sezonie cztery razy. Aż 17-krotnie w swoim najlepszym dotąd sezonie 2016/2017. Wtedy mógł się pochwalić Kryształową Kulą, wygraną klasyfikacją lotów, podwójnym mistrzostwem świata z Lahti i zwycięstwem w Raw Air. W olimpijskim sezonie 2017/2018 znalazł się w cieniu Kamila Stocha i Andreasa Wellingera, w Pjongczangu nie zdobył medalu i w ogóle w karierze krążka z igrzysk jeszcze nie ma. Ale swoje podia w PŚ wyskakał i wtedy. W liczbie ośmiu. W ubiegłym sezonie, zdominowanym przez Ryoyu Kobayashiego, był na pudle 12 razy. A teraz chyba leci po prywatny rekord.

Skoro niespełna 27-latek osiągnął już tyle, to ile zrobi jeszcze? Popatrzmy na pięć poprzednich sezonów i na obecny, z wolna się kończący. To jest czas prawdziwej przynależności Krafta do ścisłej światowej czołówki. On przez prawie sześć zim wyskakał 68 podiów. To daje średnią 11 miejsc w Top 3 na każdą zimę, a ta średnia pewnie w najbliższych dniach jeszcze się poprawi. Ale nawet utrzymując formę na plus/minus 11 podiów w sezonie Kraft w gronie zawodników z największą liczbą podiów powinien przeskoczyć Adama Małysza (92 razy na podium) już za dwa lata. Wtedy zostałaby mu tylko jedna legenda do pokonania. Pobicie rekordu Ahonena (108 miejsc na podium) wygląda na rzecz jak najbardziej realną.

Nie szkodzi, że nie jest seryjnym zwycięzcą

Kraft nie jest seryjnym zwycięzcą. Obaj ze Stochem mają teraz po 70 podiów, ale Austriak wygrał tylko 21 razy przy aż 35 zwycięstwach Polaka. Tu Kraft raczej nie dobije do najlepszego w historii Gregora Schlierenzauera, który zgromadził aż 53 pucharowe zwycięstwa. Trudno myśleć nawet o ataku na 46 triumfów Mattiego Nykaenena czy 39 zwycięstw Małysza. Ale Nykaenena i Małysza Kraft może dogonić w jeszcze ważniejszej statystyce. Chyba po prostu najważniejszej w całej historii Pucharu Świata. Tylko Fin i Polak wygrali po cztery sezony tego cyklu. Za nieco ponad dwa tygodnie w Vikersundzie Austriak niemal na pewno odbierze swoją drugą Kryształową Kulę. A w kolejnych latach zapewne powalczy o powiększenie kolekcji.

W sobotę w Lahti konkurs drużynowy (godz. 16.00), w niedzielę jeszcze jeden indywidualny (15.30). Relacje na żywo na Sport.pl

Więcej o: