PŚ w skokach. Stefan Horngacher wielkim wygranym. Z Polakami jeszcze rok, a później powrót do pracy z Niemcami?

W dwa sezony wygrał z polskimi skoczkami prawie wszystko i teraz przedłużył umowę z Polskim Związkiem Narciarskim na swoich warunkach, tylko na rok. Po następnym sezonie Stefan Horngacher może dostać propozycję nie do odrzucenia od Niemców, u których przez 10 lat uczył się fachu, a którzy najpewniej będą się rozstawać z Wernerem Schusterem.

Zatrzymać Horngachera na cztery lata, do igrzysk w Pekinie w 2022 roku - taki był cel naszej federacji. Pierwsze rozmowy z austriackim szkoleniowcem odbyły się już w lipcu ubiegłego roku. Temat na poważnie wrócił podczas Turnieju Czterech Skoczni. Horngacher o swojej przyszłości nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, jeszcze po igrzyskach w Pjongczangu mówił, że w kwestii dalszej współpracy niczego z prezesem Apoloniuszem Tajnerem nie ustalił.

Świetny trener, twardy negocjator

Austriak okazał się bardzo dobrym negocjatorem. Szef PZN-u zgodził się spełnić wszystkie warunki. Obiecał dalsze inwestycje w sprzęt (trzeba kupić m.in. maszynę do szlifowania nart wartą pół miliona złotych), wzmocnienie współpracy z naukowcami, dzięki czemu dr Harald Pernitsch ma być już nie konsultantem kadry A, tylko etatowym pracownikiem służącym swoją wiedzą wszystkim grupom. Oczywiście Horngacher dostał też podwyżkę. Udało się nam ustalić, że do tej pory zarabiał 10 tys. euro miesięcznie, a teraz ma dostawać 12,5 tysiąca.

Oczywiście jeden z najlepszych trenerów świata miał prawo dyktować warunki. Odkąd zaczął pracę z naszą kadrą, nie było ważnej imprezy, na której Polacy nie osiągnęliby sukcesów.

Do Austrii nie chciał

Nic dziwnego, że Horngacherowi ofertę prowadzenia swojej kadry złożyli Austriacy rozczarowani tym, co zespół osiągnął pod wodzą Heinza Kuttina. Tę propozycję trener odrzucił, ale czy podobnie zdecydowałby, gdyby zgłosili się do niego Niemcy? Tam za rok wygaśnie umowa z Wernerem Schusterem, a Austriak już mówi, że nie chce jej przedłużyć, bo jest zmęczony. Schuster prowadzi Niemców od 10 lat, a Horngacher świetnie zna realia i zawodników, bo przez 10 lat pracował z niemieckimi juniorami i z kadrą B oraz w roli asystenta Schustera. To tam nasz trener uczył się fachu, a federacja była z niego zadowolona i niechętnie rozstawała się z nim, gdy przyszła oferta z Polski.

Niemcy jak dom

Horngacher na co dzień mieszka w Niemczech, jego żoną jest Niemka Nicole Hoffmeyer, była fizjoterapeutka tamtejszej kadry. Między innymi ze względu na rodzinę Austriak nie chciał podpisać z PZN-em dłuższej umowy. Nowy, roczny, kontrakt trzeba uznać za sukces Horngachera. Zapewnił sobie wszystko, na czym mu zależało, by osiągać kolejne sukcesy, a do tego ma widoki na kontynuację kariery być może w tym miejscu, które odpowiadałoby mu najbardziej.