Sport.pl

Turniej Czterech Skoczni. Jan Szturc o Tomaszu Pilchu: Mówiłem "Patrz na wujka, możesz zajść naprawdę daleko"

Kiedy miał dwa lata, dostał pierwsze narty. Od Adama Małysza. - I to nie byle jakie! Wujek Adam zawsze się starał dla Tomka o sprzęt z najwyższej półki - opowiada Jan Szturc. Wujek i pierwszy trener Adama Małysza to - jak sam mówi - wujek-dziadek siostrzeńca naszego mistrza, czyli Tomasza Pilcha. W piątek Stefan Horngacher ogłosił, że 17-latek trenowany przez kilka lat przez Szturca, będzie reprezentował Polskę w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Ma zadebiutować w Innsbrucku, w którym pierwsze punkty PŚ w swojej karierze zdobył Małysz.
Tomasz Pilch Tomasz Pilch Facebook

W locie jak Małysz? "Wymyślanie"

Łukasz Jachimiak: Adam Małysz, Aleksander Bojda, Grzegorz Śliwka, Tomisław Tajner, Piotr Żyła, Tomasz Byrt, Aleksander Zniszczoł - lista pańskich wychowanków, którzy mają na koncie występy w Pucharze Świata wkrótce powiększy się o Tomasza Pilcha. Siostrzeniec Małysza ma szansę zrobić taką karierę jak on albo chociaż jak Żyła?

Jan Szturc: Cieszę się bardzo, że Tomek dostanie swoją szansę w Innsbrucku, podczas Turnieju Czterech Skoczni, natomiast muszę powiedzieć, że pierwsze kroki on stawiał nie u mnie, tylko u Wojtka Tajnera. Zaczynał mając sześć lat, ja wtedy prowadziłem już starszą grupę. Tomek przeszedł do mnie jako 10-latek. To na pewno kolejny duży talent. Mając 17 lat zwyciężył już dwukrotnie w Pucharze Kontynentalnym, w którym w sumie, licząc z poprzednim sezonem, ma dopiero sześć występów. Jest liderem tego cyklu - to jest rzadkość w przypadku tak młodych chłopaków. Widzę, że ostatnio Tomek zrobił ogromne postępy pod wodzą trenera Maćka Maciusiaka i choć trzeba zachować ostrożność, to bardzo dobrze, że pozwala mu się próbować nowych, coraz trudniejszych rzeczy.

Pilch zadebiutuje w Pucharze Świata w Innsbrucku, jak kiedyś Małysz. Będzie miał wtedy 17 lat, czyli jak Małysz w styczniu 1995 roku. Obaj zaczynali też skakać w wieku sześciu lat. Może dlatego mówi się też, że obaj u Pana, żeby porównań siostrzeńca do wujka stworzyć jak najwięcej?

- Każdy chce zobaczyć historię Adama w historii Tomka, bo to się ładnie ze sobą łączy. Ale trzeba mówić o różnicach, skoro są. Ja prowadziłem Tomka od 10. roku jego życia, a mając 15 lat on trafił do kadry C, czyli do juniorów, z którymi nadal trenuje. U mnie rozwijał się bardzo dobrze, zaczął się uczyć w Szkole Mistrzostwa Sportowe w Szczyrku, cały czas pokazywał się z bardzo dobrej strony, już od najmłodszych kategorii wiekowych. Wydawało się, że będzie powoli nabierał doświadczeń, ale że jest bardzo mocny psychicznie, to bardzo szybko idzie w górę. Widać, że nie ma żadnej ulgi dla swoich rywali. Tydzień temu w Kuusamo pierwszy raz w sezonie skakał na skoczni dużej, a w obu konkursach miał najdalsze skoki, lądował daleko za 140. metrem, prawie na płaskim. Chcąc nie chcąc, trzeba powiedzieć, że latał tak, jak kiedyś Adam.

Niektórzy twierdzą, że w locie Pilch bardzo przypomina Małysza. To prawda?

- Wymyślanie. Słyszałem te opinie i nie zgadzam się, że oni wyglądają identycznie. Różnią się i budową, i wzrostem, bo Tomek już jest wyższy, a przecież jeszcze rośnie. I ogólnie są też troszkę innej urody. Ale na pewno Tomek jakieś geny po swoim wujku przejął. Jak mówiłem - nie ma litości dla rywali i mocno chwyta swoją szansę, gdy tylko taka się pojawi.

Stopień pokrewieństwa między nimi jest duży? Tomek jest synem rodzonej siostry Adama?

- Tak, dokładnie, to jest najbliższa rodzina.

Pan jest i wujkiem Adama, i wujkiem Tomka?

- Tomek jest wnukiem mojej kuzynki, czyli ja i mama Adama oraz siostry Adama jesteśmy kuzynostwem. A to znaczy, że dla Tomka jestem takim wujkiem-dziadkiem.

Tomasz Pilch Tomasz Pilch Facebook

Nie wolno go zamęczyć

Mówi Pan, że Pilch jest odporny psychicznie. Już po Whistler i jego pierwszym zwycięstwie dużo się o nim mówiło, a ostatnie dwa tygodnie to zainteresowanie nim chyba na równi z tym, jakim się cieszą nasi najlepsi skoczkowie. Faktycznie chłopak ładnie to wytrzymuje - w Kuusamo znów wygrał i utrzymał pozycję lidera Pucharu Kontynentalnego, na zgrupowaniu kadr w Zakopanem też dał radę.

- Jestem w skokach od lat i chyba nie spotkałem chłopaka, który miałby spokojną głowę po takim zainteresowaniu, jakie się ostatnio wytworzyło wokół Tomka. A w Finlandii pokazał to, z czego dał mi się dobrze poznać, czyli że jest bardzo mocny psychicznie. To nie jest przypadek, że on wygrywa, bo poza tym, że jest odporny, jest też bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Ale trzeba uważać, żeby tego młodego chłopaka nie zamęczyć. Można go za szybko wyeksploatować, o to naprawdę nie jest trudno. Przecież on już niedawno zmieniał strefy czasowe, bo startował w Kanadzie, już regularnie skacze i wygrywa w Pucharze Kontynentalnym, choć jeszcze miesiąc temu wcale nie było powiedziane, że będzie w nim startował. To jest junior, który miał się spokojnie szykować do juniorskich mistrzostw świata. Nie oczekujmy od niego od razu stałych startów w elicie i to na poziomie czołówki. Byli już w ostatnich latach młodzi skoczkowie ze Słowenii, którym się to udawało, którzy błyszczeli w Pucharze Kontynentalnym, po wrzuceniu do Pucharu Świata też sobie radzili, ale do czasu. Teraz ich nie ma, przepadli. Moim zdaniem za jakiś czas trzeba będzie wrócić do pierwotnego planu i zamiast startów wybrać dla Tomka spokojne treningi w ramach przygotowań do MŚ juniorów.

Tylko że trudno zrobić coś takiego, kiedy młodemu chłopakowi idzie. Przecież Pilch na pewno marzył o starcie w Turnieju Czterech Skoczni i gdyby nie dostał szansy, czułby, że podcięto mu skrzydła. A jeśli od razu po wejściu do Pucharu Świata będzie dobrze startował, to też trudno będzie go wycofać.

- Wiadomo, że każdy chce zadebiutować w Pucharze Świata i skoro Tomek wywalczył dodatkowe miejsce, a później udowodnił, że jest najlepszy ze wszystkich, którzy mogliby je zająć, to bardzo dobrze, że trenerzy w porozumieniu z Adamem postanowili dać mu szansę. Ale bardzo ważne jest i to, że jednocześnie wyraźnie na niego uważają, nie rzucają go od razu na najgłębszą wodę, czyli nie wystawiają go na cały Turniej Czterech Skoczni. To jest bardzo trudna impreza i pod względem fizycznym, i psychicznym, bardzo męczy cała ta logistyka. Dla Tomka wystarczająco emocjonujące będzie to, że debiut będzie miał w Innsbrucku, na skoczni, na której jego wujek wywalczył pierwsze punkty PŚ. To jest symbol, znak, że być może jemu kariera się potoczy jak wujkowi. Bardzo życzę Tomkowi, żeby też na Bergisel wywalczył pierwsze punkty.

Pierwszy start w PŚ Pilch faktycznie będzie miał trudny, ale o tyle łatwiejszy, że po konkursach w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen wszyscy będziemy skupieni na analizowaniu szans Stocha, Żyły, Kubackiego czy Kota w całym turnieju, a Pilch będzie się cieszył mniejszym zainteresowaniem niż gdyby ruszał od początku, razem ze wszystkimi.

- To jak najbardziej trafna decyzja Maćka Maciusiaka podjęta w porozumieniu z Horngacherem i z Adamem. Nie wolno młodego chłopaka przemęczać. Rzeczywiście wszyscy się skupimy na naszych zawodnikach, którzy będą walczyli w czołówce, a Tomek w trakcie turnieju wsunie się w rywalizację spokojnie. I wierzę, że skutecznie. Udany debiut, czyli punktowane miejsce, byłby naprawdę wielkim bodźcem dla tego młodego zawodnika.

Tomasz Pilch Tomasz Pilch Facebook

Przebywanie ze Stochem? Przygoda i nauka

Od trenera Maciusiaka wiem, że on na turniej nie pojedzie, bo będzie pracował ze swoimi pozostałymi zawodnikami. Ale to chyba nie problem?

- Na pewno Tomkiem dobrze się zajmie Adam. Są w bliskości, dobrze się dogadują. Adam zawsze dba o zawodników, a tu więź rodzinna jeszcze bardziej go zmobilizuje, żeby jak najlepiej wprowadzić młodego chłopaka między doświadczonych skoczków naszej kadry. Najmłodszy obok Tomka jest Jakub Wolny, może będą się trzymać razem. Ale niech też Pilch posmakuje atmosfery całej drużyny, przebywania z takim mistrzem jak Kamil i z innymi już utytułowanymi kolegami. Być między takimi sławami, to jest i dobra przygoda, i nauka.

I zastrzyk pewności siebie, kiedy się od takich sław nie odstaje.

- Słyszałem, że na treningach podczas zgrupowania w Zakopanem Tomkowi bardzo fajnie szło, że niewiele odstawał od naszych najlepszych skoczków. To bardzo dobry znak przed turniejem i przed Pucharem Kontynentalnym, który już 27 i 28 grudnia odbędzie się w Engelbergu. Miejmy nadzieję, że Pilch będzie tam bardzo dobrze skakał.

To na pewno będą ważne starty dla jego samopoczucia przed Innsbruckiem.

- Ze strony psychicznej bardzo. Jest liderem, oby utrzymał pozycję.

Liczy się i to, że Engelberg stworzy mu kolejną okazję do poskakania na dużej skoczni? Na takie obiekty Pilch wszedł przecież dopiero tydzień temu.

- Tak, ale widać, że duże skocznie nie robią na nim wrażenia. Jest przygotowany tak, że przechodzi z obiektu na obiekt bez żadnego problemu.

Tomasz Pilch Tomasz Pilch Facebook

"Wrażliwy, łezki leciały"

To jest przebojowy chłopak czy raczej grzeczny, ułożony? Sprawia wrażenie spokojnego.

- Jest spokojny i nieśmiały, zwłaszcza w kontaktach z mediami. Ale widać, że zaczyna się wyrabiać. Oczywiście jak każdy chłopak, miał swoje za uszami. Niekiedy trzeba go było trochę zdyscyplinować.

Za co? Przecież na dyskoteki Panu nie chodził.

- Ale z kolegami czasem łobuzował, zdarzało się, że robił jakieś głupie kawały. Najważniejsze, że na treningach nigdy nie było z nim problemu. Zawsze był bardzo aktywny, przykładał się wzorowo. A jak coś nie grało poza treningami, to mu zawsze mówiłem "popatrz na wujka i próbuj go naśladować, bo możesz zajść naprawdę daleko".

Roześmiał się Pan, wspominając o kawałach. Czyli Panu też je robił?

- Wiadomo, jak to jest w grupie z innymi chłopakami. Padają nie zawsze dobre pomysły. Ale nie będę opowiadał o tym, co było, zwłaszcza że Tomek to jest bardzo wrażliwy chłopak. Jeżeli zrobił coś nie tak, to bywało, że jak później przepraszał, to i łezki leciały.

$Puchar Swiata w skokach narciarskich $Puchar Swiata w skokach narciarskich )Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta / AGENCJA GAZETA

Wujkowi zwraca się inwestycja

W wujka, na którego autorytet powoływał się Pan w trudniejszych sytuacjach, Pilch był zawsze wpatrzony, czy bywały czasy, że za większych skoczków uważał tych, którzy akurat wyprzedzali Adama w walce o Puchary Świata i medale wielkich imprez?

- Tomek to jest końcówka rocznika 2000, więc zaczynał mniej więcej w czasie kolejnej wielkiej dominacji Adama, jaka przypadła na początek 2007 roku. Wiem na pewno, że Tomek zawsze miał w głowie skoki Adama. Obserwował wyczyny swojego wujka i z bliska, na Pucharach Świata w Zakopanem, i sprzed telewizora. I zachwycał się tymi skokami. Skoro chłopcy niespokrewnieni z Adamem marzyli, by być jak on, to co dopiero czuł Tomek? On bardzo chciał być jak wujek. Kiedy był trochę starszy, to wielkie kariery robili młodzi Thomas Morgenstern i Gregor Schlierenzauer, ale wujek Adam zawsze był u Tomka na pierwszym miejscu. I nawet teraz, kilka lat po zakończeniu kariery, Adam cały czas jest dla chłopaka największym wzorem

Podobno to głównie Adamowi zawdzięcza, że został skoczkiem. Rzeczywiście już dwuletniemu Tomkowi nasz mistrz kupował narty?

- I to nie byle jakie! Wujek Adam zawsze się starał dla Tomka o sprzęt z najwyższej półki. W tamtym czasie taki sprzęt dla dzieciaków był jeszcze naprawdę drogi. Ale Adam na pewno jest dumny, że inwestował w siostrzeńca.

Według Pana trudniej debiutować miał Adam czy będzie miał Tomek? Z jednej strony Małysz przed Innsbruckiem był już na kilku Pucharach Świata, tylko nie kwalifikował się do zawodów, jednak trochę doświadczenia nabył. Nie miał też presji, bo mało kto się nim wtedy interesował. Ale z drugiej strony, on zaczynał w czasach takiej biedy polskiego narciarstwa, że oszczędzać trzeba było na wszystkim i nawet na tamten Turniej Czterech Skoczni jechał tylko dlatego, że pieniądze wyłożyli sąsiedzi z Wisły i trener Pavel Mikeska.

- Na pewno teraz jest normalność, o jakiej wtedy nawet się nie marzyło. Jest też świadomość, jak przygotować zawodnika na daną imprezę, a wtedy tego brakowało. Ale Tomek, choć już mierzy się z dużym zainteresowaniem, to dopiero za chwilę może się przekonać, że ono jest naprawdę trudne. Na pewno podczas swoich pierwszych startów w PŚ Adam z czymś takim nie musiał się mierzyć.

Więcej o:
Komentarze (14)
Turniej Czterech Skoczni. Jan Szturc o Tomaszu Pilchu: Mówiłem "Patrz na wujka, możesz zajść naprawdę daleko"
Zaloguj się
  • chris1507

    Oceniono 4 razy 4

    Trzymamy kciuki !!

    .

  • jasmil82

    Oceniono 4 razy 0

    Będzie wielki, trzeba tylko dobrze pompować balonik, Klimkowi bardzo pomogło.

  • billyg976

    Oceniono 3 razy -1

    Przestańcie z niego robić mistrza, bo go k.rwa h.j strzeli zanim jeszcze odda dobry skok w poważnych zawodach. Młodziak, gó...arz który jeszcze nic nie osiągnął i tyle.

  • mrmalinowski

    Oceniono 6 razy -6

    Sracir sracie i sracie jak tylko sie da o Pilchu, jak on w PS jeszcze sie nie mial okazji sprawdzic az wszystkim zbrzydnie jak Kubica, a Pilch to lakomy kasek, bo mozna wcisnac w tagi Malysza. Obrzydliwe to Wasze "dziennikarstwo".

  • plastikpiokio

    Oceniono 8 razy -8

    koles lądował za każdym razem na płaskim ---czyli na dupie i wujek co na to

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX