Historia Wielkiej Krokwi w Zakopanem

Skocznia wcina się białym klinem w porosłe czarnym lasem zbocze góry. Swoją nazwę zawdzięcza zalesionemu reglowi między Doliną Białego i Doliną Bystrej, który wznosi się na wysokość 1378 metrów n.p.m.
Wielka Krokiew nie była pierwszą skocznią w Polsce. W Dolinie Jaworzynki, niedaleko Kuźnic, gdzie skocznia "porażała na początku swemi rozmiarami i powietrznością" lądowało się na 30. metrze. Jeszcze w 1910 zbudowano skocznię we Lwowie. Z tego miasta wywodzili się pierwsi polscy skoczkowie: Pawłowski, Jarzyna, Bobkowski, Kawecki, Koenig i Dutkiewicz. Nieco później powstała skocznia w Wilnie na górze Zatrzykrzyskiej. Postulowano budowę następnych w Zakopanem, Krynicy, Żywcu, Nowym Targu, Rabce, Szczawnicy, na Podkarpaciu, "co wystarczy, by z elementów lokalnych, obznajomionych już ze skokiem, wybrać kilkunastu najlepszych zawodników".

Małą skocznię zbudowano na Kalatówkach. Na drewnianą konstrukcję nakładano śnieg, który ubijano, aż powstał stromy rozbieg. Pierwsze mistrzostwa Polski w skokach odbyły się na Antałówce, również na niewielkiej, prowizorycznej skoczni, w 1920 roku. Osiągano na niej odległości do 14 metrów.

Minerzy wystąp

Znacznie większe lądowisko zaplanowano na zboczu Krokwi. Inżynier Karol Stryjeński, architekt, dyrektor zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego, zaprojektował obiekt, wzorując się na olimpijskiej skoczni w Chamonix. Współpracował przy tym ze Szwedem Sellstroemem.

Poszukiwania odpowiedniego terenu prowadzono od dawna. Zadecydował projekt regulacji miasta wniesiony właśnie przez Stryjeńskiego, który na południu Zakopanego "kreował fantastyczny zdałoby się park sportowy". Zawiązało się towarzystwo "Park Sportowy", podpisano umowy na dzierżawę terenu na pół wieku od hrabiego Władysława Zamoyskiego. Towarzyszyły temu "próby intryg krótkowzrocznych sfer lokalnych".

W 1923 r. z pomocą wojska, Kompanii Wysokogórskiej kapitana Władysława Ziętkiewicza i robotników cywilnych przystąpiono do wycinania lasu i karczunku. Ponieważ skaliste podłoże wymagało wykopów dochodzących do czterech metrów, konieczne były roboty minerskie. Do Zakopanego przybył oficer 5. pułku saperów. Wysadzano skały, wykonano wiele robót ziemnych. "Poruszono przytem kilka tysięcy metrów kubicznych ziemi" - pisano. Potrzeba było kilku wagonów cementu i wapna oraz wagon piasku. Materiały transportowano na górę specjalną ręczną windą.

Stryjeński w "Gazecie Zakopiańskiej" apelował do górali: - Jeśli społeczeństwo miejscowe, a nawet i całego kraju nie poprze budowy środkami pieniężnymi, to zapowiedziany w Zakopanem FIS oglądać będziemy w humorystycznych pismach zagranicy w postaci skoku Guliwera na lilipuciej skoczni w Jaworzynce". Zachęcał do zakupu udziałów na budowę Krokwi w cenie po 10 zł.

- Całe godziny spędzałem na terenie przyszłej skoczni - wspominał w swojej książce Stanisław Marusarz. - Rosła w moich oczach. Nieraz chodziłem tam o zmroku. Siadywałem na kamieniu lub pniu świeżo ściętego drzewa i oddawałem się marzeniom. "O, właśnie wystartowałem z rozbiegu. Co za tempo! Jak szybko uciekają drzewa. Wysokie wybicie z progu i oto płynę już w powietrzu. Co za rozkosz".

Skocznia miała imponujące rozmiary, zaliczana była do typu wiszącego z nasypem sztucznym pod progiem. Profil zeskoku zbliżony do linii lotu skoczka. Od progu w dół stworzono sztuczny nasyp, który pozwalał na oddawanie nawet krótkich skoków bez silnego wstrząsu. Lądowanie odbywało się pod bardzo ostrym kątem.

Rozbieg miał długość 70 metrów i szerokość osiem metrów, próg był wysoki na 3,2 metra, zeskok liczył 98 metrów. Początkowo nie urządzono wyciągu linowego. Była tylko lina na palach wbitych w ziemię. Wejście na górę szybkim krokiem zabierało prawie 10 minut.

"Możemy od nowej skoczni oczekiwać skoków ponad 40 metrów, podniesienia się poziomu naszych zawodników w skoku, łatwości w konkurencji z zagranicą, do której będą się przygotowywać na potężnym aparacie nowej skoczni, dozwalającej na oswojenie się z siłą i pędem skoków" - obiecywał sobie wysłannik "Przeglądu Sportowego".

36 m Gąsienicy

W marcu 1925 odbył się konkurs inauguracyjny. Były kłopoty z pogodą. "To halny, to kurzy jakaś imitacja żałosnego śniegu, za chwilę deszczyk cieniutko siąpi". Skocznię poświęcono, odbył się pokaz sztucznych ogni. Pierwszym rekordzistą został Stanisław Gąsienica-Sieczka z Sokoła, który lądował na 36. metrze. Rok później przekroczono granicę 40 metrów. Tadeusz Zaydel (SN PTT) uzyskał 40,5 m, a poza konkursem skoczył jeszcze dalej.

Zawody na skoczni odbywały się przez całą zimę, co niedzielę albo i częściej. Rafał Malczewski w książce "Pępek świata" pisał: "Jeżeli chodzi o stosunki u nas w Zakopanem, byliśmy zdolni do kompromisu. Ksiądz proboszcz zażądał, by mu nie wchodzić w paradę i nie urządzać zawodów, zwłaszcza skoków, w niedzielę przed 12 rano. Odkąd górale objęli prym w zawodniczym narciarstwie, zawody o dziesiątej rano odbierały kościołowi większość wiernych. Kluby zakopiańskie przystały na przesunięcie terminów ku południejszej godzinie i naród wprost z kościoła walił na Bogówkę, by śledzić, czy Bronek napierze Staszka, czy się >wmiso< może Kula".

Podczas mistrzostw Polski w 1927 r. pierwszą transmisję przeprowadziło Polskie Radio, sprawozdawcą była Ada Arctówna. "Elegancka i wysportowana, godnie reprezentująca Polskie Radio, wykazująca dużą znajomość rzeczy i wykorzystując dla dobra instytucji tudzież radiosłuchaczy wszystkie swoje walory". Radiowi technicy przy pomocy patrolu wojsk łączności zainstalowali specjalną napowietrzną linię długości 4 km, która połączyła punkt sprawozdawczy z urzędem pocztowym. Od siarczystego mrozu trzaskały lampy i połączenia w amplifikatorach.

Słupek rtęci

Zimno, ale i radośnie było dwa lata później podczas mistrzostw świata FIS. Mróz dochodził nocami do 37 stopni C. "Ileż rur wodociągowych wówczas popękało, iluż zawodników cudzoziemców zawieruszyło się po knajpach i pod pierzynami, i puchowymi kołdrami, tego nikt nie zliczy" - pisał wspomniany Rafał Malczewski.

Konkurs obserwowały tysiące ludzi, droga do skoczni zakorkowała się. Panował kolosalny ruch koło bufetów. Donośnie brzmiały megafony, przez które zapowiadano nazwiska sportowców.

"Naraz na tle nieba wystrzela czarna sylwetka człowieka, rozpaczliwie machającego rękoma jak skrzydła wiatraka... Z furkotem spodni i trzaskiem nart spotyka się z bielą pochyłości i mignąwszy tylko przed memi oczyma, wśród grzmotu oklasków pomknął z szaloną szybkością ku dołowi" - pisał reporter "PS". Konkurs wygrał wtedy Norweg Sigmund Ruud. Bronisław Czech zajął dziesiąte miejsce.

Krokiew wciąż rozbudowywano. Marusarz wspomina w książce skocznię przedwojenną: "Trudna i niebezpieczna. Za skoki płaciło się nierzadko upadkami, czasem nawet karkołomnymi saltami. Skakało się niemal jak z dachu". Na tym dachu rozegrano w 1939 kolejne mistrzostwa FIS. Poczta biła rekordy, jednego dnia naliczono dwa tysiące rozmów telefonicznych, z tego 400 zagranicznych. Imprezie towarzyszyły bale, czarne kawki, herbatki zapoznawcze. "Rtęć zbawy rosła" - informowały gazety.

Po wojnie skocznię przebudowywano dziewięciokrotnie. W 1962 roku po raz trzeci odbyły się na niej zawody FIS. Zanotowano, że konkurs oglądało ponad 120 tysięcy kibiców. Marusarzowi powierzono przygotowanie obu obiektów do treningu i do zawodów. Najpierw nie było śniegu i zwożono go z Jaszczurówki. Kilka dni przed FIS-em spadł w nadmiarze. "Pracowałem po dwadzieścia godzin na dobę. Noc poprzedzającą zawody spędziłem na toboganie pod skocznią. Spałem niecałe trzy godziny. I nagle wyzwoliło to we mnie nieodpartą pokusę oddania pierwszego skoku. Nie trenowałem w tym sezonie ani godziny, a po raz ostatni skakałem na zawodach pięć lat temu, poza tym zbliżałem się do pięćdziesiątki. Kto nie stał na szczycie rozbiegu, nie zrozumie nigdy, co znaczy magia skoczni".

Marusarz uzyskał 76 metrów. "Byłem szczęśliwy! To był mój wielki dzień!". Ostatni raz Marusarz skoczył na Wielkiej Krokwi w 1967 roku. Od 1989 roku skocznię nazwano jego imieniem.

W tekście korzystałem z informacji zawartych w książce Wojciecha Szatkowskiego "Śladami Adama Małysza i nie tylko"

  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju