Adam Małysz: skaczę w apaszce

Jesienią Adam Małysz skończy 33 lata i zacznie 17. sezon startów w Pucharze Świata. W tym tygodniu przygotowuje się do niego na skoczni w swej rodzinnej Wiśle. Testy wykazują, że jest mocny psychicznie, a motywacji dodaje mu postawa kolegów z drużyny.
Marcin Hetnał: Miałeś w tym tygodniu trenować w Klingenthal razem z kadrą A.

Adam Małysz: W połowie zeszłego tygodnia zachorowałem - przeziębiłem migdałki, przyplątała się jeszcze jakaś infekcja. Początkowo lekarz nie chciał mi dawać antybiotyku, by mnie nie osłabiać, ale od soboty już go biorę. Muszę go zażywać do końca zgrupowania. W tej sytuacji zdecydowaliśmy, by lepiej zostać w Wiśle. Z treningu nie zrezygnuje, bo to ważny etap przygotowania, skaczę w apaszce, by nie przewiać szyi.

A jak wypadły treningi w Finlandii?

- Jestem z nich bardzo zadowolony. Pogoda była świetna, ani razu na skoczni nie wiało. Testy medyczne na uniwersytecie w Jyväskylä też wypadły pomyślnie, Hannu Lepistö powiedział mi, że fizycznie jestem dobrze przygotowany do zimy. Skaczę w Wiśle do piątku, potem mam tydzień odpoczynku i wybieramy się na finał Letniego Grand Prix w Libercu i Klingenthal. A potem już ostatni etap treningu przed zimą.

Jesteś podopiecznym Hannu Lepistö już czwarty rok. Jak bardzo się zmienił trening przez ten czas?

- Niewiele. Hannu zawsze mówi, że trening skoczka jest bardzo prosty. Wszyscy robią właściwie to samo, tylko troszkę innymi metodami. Odbicia, trenowanie siły nóg, dopracowanie pozycji - to jest ta baza. Reszta to dodatki i rozgrzewka. Trzeba to tylko odpowiednio rozplanować, by w najważniejszych momentach nogi miały moc, a nie były zmęczone. Nie ma co kombinować, bo można przekombinować.

Jak myślisz, kto będzie tej zimy mocny?

- Polacy (śmiech ). Powiem szczerze, jestem mocno zaskoczony tego lata. Pozytywnie - wynikami moich kolegów. Negatywnie - Austriakami, Szwajcarami i Niemcami. Czemu tak słabo skaczą? Albo coś kombinują i za dużo pozmieniali, albo nowe przepisy dotyczące BMI im zaszkodziły - znów musieliśmy skracać narty lub przytyć, bo FIS niby walczy z anoreksją - albo ich forma to jakaś wielka ściema. Ale w to nie wierzę, bo z doświadczenia wiem, że nie da się skakać źle, jak jesteś w formie. To nie jest tak, że ktoś teraz skacze źle, bo się koncentruje na zimie. Wiele razy, gdy latem byłem nie w formie, kibice mnie pocieszali, "no, teraz panu nie idzie, bo przecież trenuje pan przed zimą". No niby po ciężkim treningu nogi są zmęczone i brakuje mocy, ale to nie jest tak, że ktoś całe lato źle skacze, bo jego celem jest zima. Wszyscy trenują podobnie i wszyscy są na podobnym etapie przygotowań. Mimo to jestem przekonany, że ci zawodnicy z absolutnej czołówki z zeszłego roku, będą się liczyć i tej zimy.

A może po prostu następuje zmiana warty? Na przełomie stuleci błyszczeli Niemcy i Adam Małysz, a ostatnio dominowali Austriacy. Może przyszedł czas na Polaków i Japończyków?

- Byłoby fantastycznie, mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Ale poczekajmy. Na razie widać, że coraz bardziej nas szanują, nabierają respektu. Nawet sam Mika Kojonkoski wypowiadał się o nas bardzo pochlebnie. Byłem zaskoczony, że trener tej klasy tak bardzo nas docenił.

Wierzysz, że Polskę stać na medal drużynowy w Oslo?

- Bardzo mocno wierzę! Przełom, czyli pierwsze zwycięstwo, nastąpił w Hinterzarten, a przecież tam nawet nie było Kamila Stocha. Miejmy nadzieję, że nasza forma się utrzyma. W takim składzie, jaki mamy teraz, stać nas na medal. Powiem nawet, że niekoniecznie brązowy, niekoniecznie srebrny.

Wygląda na to, że wreszcie coś ruszyło w sprawie skoczni w Wiśle Centrum.

- Słyszałem, że marszałek województwa śląskiego obiecał na remont milion złotych. To już spory krok do przodu. Niech Ministerstwo Sportu też coś dorzuci, coś jeszcze powiat, coś gmina i skocznie będą znów służyć dzieciom. Padł też pomysł, by utworzyć specjalne konto, na które osoby prywatne mogłyby wpłacać jakieś drobne kwoty lub przekazać jeden procent podatku. Niechby 3 procent Polaków wpłaciło tam po trzy złote - to już by starczyło. Świetny pomysł, tylko ktoś musi się tym zająć. Potrzebne jest pilne działanie, nie samo gadanie. Ja jestem czynnym zawodnikiem i nie mam na to, niestety, czasu.

Jak Cię poproszą, żebyś oddał pierwszy skok na nowo wybudowanych skoczniach - skoczysz?

- Z radością.

Nawet na tej maleńkiej - HS10?

- Oczywiście. Skakałem już na tej najmniejszej skoczni w Wiśle, będąc seniorem, Jan Szturc kazał mi na niej szlifować formę. Jak je wybudują i poproszą - skoczę i na HS10!

Skoki narciaskie. Małysz trenuje w Wiśle  ?