PŚ w skokach. Wisła dostanie tylko jeden konkurs. Wąsowicz: to przez brak gwarancji na wykonanie nowych inwestycji

Polski Związek Narciarski walczył o to, by w przyszłym sezonie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle odbyły się dwa konkursy. Ale już przed rozpoczęciem piątkowego kongresu FIS w Zurychu wiadomo, że ta walka nie skończy się powodzeniem. - Walter Hofer powiedział nam, że będziemy mieli dwa konkursy dopiero jak poprawimy infrastrukturę. A my nie przywieźliśmy do Szwajcarii gwarancji - mówi nam wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz




Wąsowicz i prezes PZN Apoloniusz Tajner do Zurychu wybrali się z nadzieją, że usłyszą od Hofera propozycję, którą szef Pucharu Świata złożył im miesiąc temu, podczas MŚ w Lahti. - Najbliższa jest nam propozycja, jaką złożył Walter Hofer, czyli dwa konkursy tuż przed świętami, po Engelbergu, dwa-trzy dni przed Wigilią. To chyba najbardziej prawdopodobne. Jeśli Hofer znów to zaproponuje, to bylibyśmy niepoważni, gdybyśmy tego nie przyjęli - mówił nam Wąsowicz.

Niestety, propozycja okazała się nieaktualna. Potwierdziło się jedynie, że polskie konkursy zostaną przesunięte z połowy na koniec stycznia. Pierwotnie planowano, że w Wiśle zawody odbędą się 11 stycznia, a w Zakopanem 13-14 stycznia, ostatecznie konkurs w Beskidach ma zostać rozegrany 25 stycznia, a Tatry dostaną weekend 27-28 stycznia.

Dlaczego Wisła nie zorganizuje dwóch konkursów, mimo że w zakończonym niedawno sezonie miała swój weekend? - Niestety, nie ma sensu liczyć, że coś się jeszcze zmieni. Walter Hofer powiedział nam, że decyzja jest taka ze względu na brak gwarancji na wykonanie nowych inwestycji. Chodzi przede wszystkim o tory lodowe i siatki chroniące zawodników przed podmuchami wiatru. Szef Pucharu Świata zapewnił, że jak będą zrobione te rzeczy, to wrócimy jako organizator dwóch konkursów w dowolnym terminie i wtedy już na stałe. Ale stanie się to najwcześniej od sezonu 2018/2019 - tłumaczy Wąsowicz.

Po spotkaniu z Tajnerem i Wąsowiczem podczas MŚ w Lahti Hofer oczekiwał, że prezesi PZN-u przyjadą do Zurychu z gwarancją na wykonanie inwestycji. Takiej gwarancji działacze nie dostali, choć Wąsowicz mówił nam w marcu, że minister sportu Witold Bańka wyraził zgodę na sfinansowanie inwestycji. - Jeśli chodzi o Zakopane, to jesteśmy już po podpisaniu umowy z wykonawcą drugiej części modernizacji skoczni i 18 kwietnia przekażemy mu teren budowy. Natomiast dla Wisły nie ma jeszcze zatwierdzonych pieniędzy na inwestycje - mówi nam Grzegorz Kotowicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Szczyrku. - Skocznia w Wiśle jest w dzierżawie, umowa jest tak podpisana, że wszystko na obiekcie robi PZN. My mamy możliwość działania jako COS, ale za wcześnie o tym mówić, najpierw trzeba zaplanować środki. Nie byłem na rozmowach ministra Bańki z prezesami Tajnerem i Wąsowiczem. Wiemy o tych sprawach, rozmawiamy o nich w COS-ie, w strategii mamy założone te inwestycje, ale to są jeszcze kwestie planowania. Jeśli dostanę sygnał, że realizujemy, to będzie trzeba decydować czy za realizację odpowiada PZN, czy COS i działać. Ale na razie trzeba jeszcze czekać na decyzję ministra - kończy Kotowicz.