PŚ w skokach. Wisła chce konkursów na święta. Wąsowicz: bylibyśmy niepoważni, gdybyśmy nie przyjęli propozycji Waltera Hofera

W piątek w Zurychu Międzynarodowa Federacja Narciarska przedstawi kalendarz Pucharu Świata w skokach narciarskich na przyszły sezon. Wiadomo już, że zmieni się pierwotnie planowany termin rozegrania konkursów w Zakopanem. A co z Wisłą, dla której przewidziano tylko jeden konkurs? - Najbliższa nam staje się propozycja Waltera Hofera, by zrobić w Wiśle dwa konkursy tuż przed świętami - mówi szef zawodów w Beskidach, wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz




Według wstępnego kalendarza na przyszły, olimpijski sezon, w Polsce miały się odbyć tylko trzy konkursy - w czwartek 11 stycznia w Wiśle oraz w sobotę 13 i w niedzielę 14 stycznia w Zakopanem. PZN doszedł do wniosku, że warto starać się o to, by i Wisła miała swój weekend, jak zimą 2016/2017. A jeśli nie weekend, to chociaż dwa konkursy w zwykłe dni tygodnia. W tej sprawie podczas MŚ w Lahti prezesi Apoloniusz Tajner i Andrzej Wąsowicz spotkali się z szefem Pucharu Świata, Walterem Hoferem. - Wszystko wygląda dla nas bardzo optymistycznie. W grę wchodzą trzy warianty, ostatecznie jeden z nich zostanie wybrany 7 kwietnia w Zurychu, na konferencji kalendarzowej. Teraz, mimo ustaleń z Hoferem, musimy jeszcze wysłać do FIS-u oficjalne pismo - mówił Wąsowicz w rozmowie ze Sport.pl miesiąc temu.

Wspomniane warianty to:

- wskoczenie do kalendarza na termin 9-10 grudnia, który nie ma przypisanego gospodarza, jednak jest trzymany dla Niżnego Tagiłu, o ile Rosjanie wywiążą się z zaległych zobowiązań finansowych

- zrobienie dwóch konkursów w środku tygodnia przed weekendem z PŚ w Zakopanem

- goszczenie najlepszych skoczków tuż przed świętami Bożego Narodzenia

Zakopane przesunięte, Wisła nie przeskoczy Rosji

Jak sytuacja wygląda tuż przed decyzjami (mimo że ostatecznie kalendarz ma zostać zatwierdzony dopiero pod koniec maja na kongresie FIS-u w słoweńskim Portorożu, to prezesi od dawna mówią, że decydujące będzie spotkanie w Zurychu)? - Prawda jest taka, że do Zurychu pojechaliśmy w ciemno. Wiemy tyle, że dojdzie do zmian w kalendarzu i np. zostanie zmieniony termin zawodów w Zakopanem. Nie dostaliśmy informacji z jakich przyczyn tak się stanie, ale na miejscu jest już osoba z Zakopanego, która dowiedziała się, że na Wielkiej Krokwi konkursy mają się odbyć nie w połowie, tylko w ostatni weekend stycznia - mówi Wąsowicz. - Co do Wisły, to tak jak panu mówiłem w marcu, złożyliśmy pisemny wniosek wskazujący kiedy najchętniej zorganizowalibyśmy zawody i czekamy na rozstrzygnięcie. Na pewno będzie dyskusja - dodaje wiceprezes PZN.

Wąsowicz przyznaje, że cały czas najlepszą opcją dla Wisły byłoby zorganizowanie zawodów w weekend 9-10 grudnia. - Ale szanse mamy niewielkie, bo Niżny Tagił chyba przezwycięży swoje trudności. Rosjanie mocno się szykują, chcą zrobić Puchar Świata mężczyzn i kobiet, a do tego jeszcze kombinację norweską. Czyli dla nas FIS będzie szukał innego terminu - mówi Wąsowicz.

Czy w takim razie najbardziej realne są konkursy w Wiśle tuż przed tymi zakopiańskimi? - Z realnych najbliższa jest nam propozycja, jaką złożył Walter Hofer, czyli dwa konkursy tuż przed świętami, po Engelbergu, dwa-trzy dni przed Wigilią. To chyba najbardziej prawdopodobne. Jeśli Hofer znów to zaproponuje, to bylibyśmy niepoważni, gdybyśmy tego nie przyjęli. Kibiców by na pewno nie zabrakło, ludzie jeżdżą na święta w góry - mówi Wąsowicz.

Inauguracja? Prezesi nie mają gwarancji

Szefowie PZN-u nie wspominają o staraniach o organizację zawodów już w połowie listopada. Ostatnio sporo pisano o tym, że Wisła mogłaby zainaugurować sezon, goszcząc zawodników w weekend 18-19 listopada. Ale by było to możliwe, skocznia musiałaby zostać wyposażona w tory lodowe. - Na "drużynówce" w Lahti był pan minister sportu Witold Bańka. Udało mi się poprosić Waltera Hofera, żeby oprowadził ministra po skoczni. Hofer powiedział mu, że chce nam przydzielać organizację zawodów, ale tory musimy mieć, bo i tak wkrótce będzie obowiązek ich założenia wszędzie, gdzie rozgrywa się Puchary Świata. Jak żeśmy się już żegnali, w dobrych humorach, bo po złotym medalu, zapytałem: "panie ministrze, jak tam?". Odpowiedział: "masz zielone światło". Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Może nawet uda się od razu zrobić siatkę chroniącą od wiatru - mówił Wąsowicz na łamach Sport.pl w marcu. I dodawał, że do Zurychu razem z prezesem Tajnerem ma nadzieję pojechać już z gwarancją zrobienia torów lodowych na skoczni im. Adama Małysza. Jednak takiej gwarancji nasi działacze nie dostali. - Jeśli chodzi o Zakopane, to jesteśmy już po podpisaniu umowy z wykonawcą drugiej części modernizacji skoczni i 18 kwietnia przekażemy mu teren budowy. Natomiast dla Wisły nie ma jeszcze zatwierdzonych pieniędzy na inwestycje - mówi nam Grzegorz Kotowicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Szczyrku. - Skocznia w Wiśle jest w dzierżawie, umowa jest tak podpisana, że wszystko na obiekcie robi PZN. My mamy możliwość działania jako COS, ale za wcześnie o tym mówić, najpierw trzeba zaplanować środki. Nie byłem na rozmowach ministra Bańki z prezesami Tajnerem i Wąsowiczem. Wiemy o tych sprawach, rozmawiamy o nich w COS-ie, w strategii mamy założone te inwestycje, ale to są jeszcze kwestie planowania. Jeśli dostanę sygnał, że realizujemy, to będzie trzeba decydować czy za realizację odpowiada PZN, czy COS i działać. Ale na razie trzeba jeszcze czekać na decyzję ministra - kończy Kotowicz.