Skoki narciarskie. Stefan Horngacher - Zbawca z Austrii?

W czwartek Adam Małysz, prezes Apoloniusz Tajner i dwaj wiceprezesi PZN wybiorą nowego trenera kadry skoczków. Jest niemal pewne, że będzie nim Stefan Horngacher.
Austriak zna polskie skoki. Pracował jako trener kadry B w sezonie 2004/05, w Rovaniemi poprowadził Kamila Stocha i Piotra Żyłę do srebrnego medalu w drużynie na mistrzostwach świata juniorów. Sam jako skoczek też był człowiekiem drużyny - dwa medale igrzysk i pięć mistrzostw świata zdobywał zawsze z kolegami. Żyła wyznał niedawno, że wyjazd Horngachera z Polski był dla niego dużym szokiem. Z kolejnymi trenerami kadry trudniej mu było się porozumieć. Tęsknił za metodami Austriaka szczególnie wtedy, gdy był skazany na pracę ze słynnym Finem Hannu Lepistö. Dlatego powrót Horngachera przyjąłby z radością. Przyznaje nawet, że u nowego szkoleniowca gotów byłby zmienić swoją dziwaczną pozycję dojazdową. W tym sezonie skakał źle, zdobywając zaledwie 89 pkt w Pucharze Świata.

To samo mówi Stoch, który uważa, że Horngacher to najlepszy człowiek do objęcia posady po Łukaszu Kruczku. Ale Austriak ma w Polsce jeszcze więcej potężnych sojuszników. Optują za nim Małysz i prezes Tajner. Obaj otwarcie stawiają na Horngachera, choć formalnie PZN ogłosił konkurs na stanowisko trenera. Tajner rozmawiał z Austriakiem w Planicy, na zawodach kończących sezon. Horngacher, który prowadzi kadrę B Niemiec, przysłał zgłoszenie na konkurs do PZN. Ale wtedy prezes niemieckiej federacji zaczął go namawiać do pozostania.

Jeśli jednak Horngacher się nie wycofa, dostanie posadę w Polsce. Jego rywalami w konkursie są Słoweniec Vasja Bajc, który ostatnio wykonywał prace tak egzotyczne, jak prowadzenie skoczków tureckich i kadry zawodniczek z USA, oraz Czech Michal Doleżal.

Teoretycznie następcą Kruczka mógłby być Polak Maciej Maciusiak, który w kadrze B odbudował Macieja Kota, Dawida Kubackiego, Stefana Hulę i dobrze wprowadził do rywalizacji debiutanta Andrzeja Stękałę. Prezes PZN chce jednak, żeby nowym trenerem został obcokrajowiec, by spojrzał na polskie skoki z zewnątrz, świeżym okiem, miał głowę wolną od środowiskowych układów i układzików. Kruczek osiągnął wielkie sukcesy, pięć medali igrzysk i mistrzostw świata, ale pozostawia polskie skoki w kryzysie.

Czy wszyscy polscy skoczkowie czekają na Austriaka jak na zbawcę? Dawid Kubacki powiedział w Planicy, że zmiana szkoleniowca w ogóle go nie interesuje, bo pracował i nadal chce pracować z Maciusiakiem. Po poprzednim, złym sezonie zdegradowano go do kadry B. I tam Kubacki się odrodził. Zmienił styl skakania, wznowił zajęcia z psychologiem i zaliczył życiowy sezon, choć twierdzi, że kończącej się zimy mogło być jeszcze lepiej. Nadzieje na kolejny krok pokłada w pracy z Maciusiakiem, ale czy po dobrym sezonie nie wróci znowu do kadry A? Tajner mówi, że tak powinno być. Ale uważa też, że Kubacki, Kot, a ponad wszystko Stoch to zawodnicy dojrzali, świadomi, czego im trzeba, więc ich głos powinien być wzięty pod uwagę. Zwłaszcza przy decyzjach dotyczących przygotowań do kolejnego sezonu.

Kadra skoczków liczy w tej chwili 18 zawodników, którzy są podzieleni na trzy grupy - każda ma własny sztab szkoleniowy. Tajner mówi, że pomysł, na jakich zasadach mają trenować, startować i współpracować, będzie należał do nowego szkoleniowca. W ostatnim okresie pracy Kruczka współpraca między kadrami A, B i C była zła. I to ma naprawić nowy trener. - Horngacher ma charyzmę, umiejętności, wiedzę, jest dobrym motywatorem. Bardzo liczymy, że pomoże nam ruszyć polskie skoki do przodu, przezwyciężyć kryzys ostatniego roku - mówi Tajner.

Prezes PZN chciałby też, żeby Kruczek i Małysz pracowali dla związku. Jako dyrektorzy sportowi koordynujący pracę trzech drużyn. Co jeśli obaj się zgodzą? - Na razie obaj się nie zgadzają - odpowiada prezes. Kruczek ma swoje plany sportowe, ale nie chce ich ujawnić, może poprowadzi reprezentację innego kraju? Małysz wciąż marzy o karierze rajdowca.

We wtorek w Wiśle zaczynają się mistrzostwa Polski. O godz. 17 zostanie rozegrany konkurs indywidualny. W środę - drużynowy. Po nim PZN pożegna Kruczka. - Chcemy skorzystać z obecności kamer telewizyjnych i zrobić takie oficjalne podziękowanie - mówi Tajner. A potem jeszcze mniej oficjalne we własnym gronie. I pewien etap dla skoków się zakończy. A od czwartku, po wyborze następcy, zacznie się nowy. Za rok mistrzostwa świata w Lahti, za dwa - igrzyska w Pjongczang, gdzie Stoch będzie bronił złotych medali.



Zrób to sam: Koszulka reprezentacji Polski na Euro 2016